Lewandowski strzelił więcej niż Messi, ale Chicago Fire i tak nie wygrało

13 godzin temu

To był hit i nie chodzi tylko o starcie legend, ale także na pozycje w tabeli obu ekip. Zmierzyły się bowiem dwa zespoły z czołówki Konferencji Wschodniej. Robert Lewandowski vs Lionel Messi 1:0, ale już Chicago Fire – Inter Miami – 1:1. Polak otworzył wynik spotkania w 10. minucie, ale w drugiej połowie wyrównał Casemiro, któremu zresztą na głowę z rzutu rożnego dośrodkował Argentyńczyk. Obie ekipy podzieliły się punktami.

Chicago Fire zamieniło się w Podbeskidzie Bielsko-Biała i postanowiło kolekcjonować remisy. To już czwarty z rzędu. Inną serię śrubuje za to Robert Lewandowski, który trafił już w trzech spotkaniach z rzędu. Może być jednak bardzo niezadowolony, iż za każdym razem nie dają one jego ekipie zwycięstwa, przez co spadła w tabeli Wschodu na pozycję czwartą.

Robert Lewandowski z golem. Przymierzył z woleja

Tak czysto piłkarsko lepszy był Messi z kolegami, ale to także wynikało z faktu, iż musiał praktycznie od początku gonić wynik. Lewandowski zaczął dobrze już wcześniej, kiedy balansem zwiódł obrońców, a za swoimi plecami zauważył nadbiegającego Robina Loda. Przepuścił piłkę, a Fin zmarnował „setkę”. Należało to trafić lepiej, a przynajmniej pocelować w bramkę.

Sprawy w swoje ręce, a raczej nogi postanowił więc wziąć Polak i już dwie minuty później sam załatwił sprawę. A zrobił to naprawdę ładnym wolejem. Z lewej strony dośrodkował Andre Gutman i była to piłka idealnie skrojona pod polskiego napastnika. „Lewy” konkretnie się ucieszył, bo nie było to dołożenie nogi do pustaka, jakaś sytuacja, gdzie miał pół minuty na strzał, tylko coś, co wymagało naprawdę sporego kunsztu.

ROBERT LEWANDOWSKI.

The heavyweights are going at it and Lewandowski hits first. pic.twitter.com/XmEttvXxGo

— Major League Soccer (@MLS) September 10, 2026

Inter Miami musiał gonić. Praktycznie kilka minut później koniuszkami palców piłkę na róg wybił Chris Brady. kilka brakło, a Chicago długo by się z tego prowadzenie nie nacieszyło. Próbował też Lionel Messi – najpierw za lekko, ale później już przyłożył solidnie i po raz kolejny napracować się musiał Brady.

Pod koniec połowy popisał się też podwójną interwencją, gdy dobijał Luis Suarez. Golkiper Chicago świetnie się spisywał. Tuż po przerwie… znów zatrzymał Messiego. Argentyńczyk nie mógł mu strzelić.

Brady skapitulował jednak po rzucie rożnym. Praktycznie nikt nie przeszkadzał Casemiro. Brazylijczyk mógł uderzyć dokładnie tak, jak chciał. Zaprezentował skuteczność z ostatniego sezonu w Manchesterze United, kiedy to też był skuteczny po stałych fragmentach.

Casemiro heads it home for the equalizer. pic.twitter.com/7O2wr2cAyz

— Major League Soccer (@MLS) September 10, 2026

Głównie okazje stwarzał Inter, ale wcale dużo nie brakło, żeby po jednej z niewielu okazji to Chicago objęło prowadzenie. Jack Elliott uderzał z główki po stałym fragmencie i nieznacznie się pomylił. Koledzy Lewandowskiego trochę się obudzili i podgonili statystykami, bo jeszcze Puso Dithejane przeprowadził świetną indywidualną akcję z dryblingiem, ale uderzył prosto w bramkarza.

Więcej bramek jednak nie padło. Inter Miami wykreował dwa razy więcej okazji (20:10), ale nie był w stanie wygrać. Duża w tym zasługa golkipera Chicago Fira – Chrisa Brady’ego. Na pewno może być zadowolony z tego, iż nie pokonał go Lionel Messi, choć próbował kilkukrotnie.

Idź do oryginalnego materiału