Lekarz twierdził, iż "nic się nie da poradzić". Dziś 82-latka podnosi 92 kg i bije kolejne rekordy

5 godzin temu
Jej przygoda ze sportem zaczęła się trzy lata temu, gdy miała 79 lat. Pani Grażyna Tur postanowiła zawalczyć o swoje zdrowie po słowach ortopedy, który stwierdził, iż "w tym wieku już nic się nie da poradzić". Jej syn postanowił pomóc.
Pani Grażyna Tur wcześniej nie miała ze sportem wiele wspólnego. Pracowała w warszawskim sądzie gospodarczym jako asystentka sędziego. Do jej obowiązków należało przeglądanie akt i przygotowywanie materiałów do rozpraw. Dopiero na emeryturze pojawił się moment, który zmienił jej życie.


REKLAMA


Zobacz wideo Klaudia Sadownik nazywana jest fenomenem. "Schlebiają mi porównania do Kendall Jenner"


Pani Grażyna Tur miała problemy z kręgosłupem. Lekarz załamywał ręce, a ona postanowiła zawalczyć o siebie
Podczas wizyty u ortopedy usłyszała diagnozę. Ma zgarbione plecy, tak zwany wdowi garb, a w jej wieku kilka da się już w tym temacie zdziałać. - Lekarz powiedział mamie, iż jako iż ona ma już prawie osiemdziesiąt lat, to nic się z tym nie da zrobić - opowiadał syn pani Grażyny, Krzysztof, w rozmowie z wyborcza.pl.
- Będę krzywa. I to się będzie pogłębiało. I dlatego przyszłam zrozpaczona do syna - wspominała. Krzysztof Tur jest trenerem, wielokrotnym mistrzem świata w trójboju siłowym i od lat pracuje ze sportowcami. Gdy usłyszał opinię lekarza, nie miał wątpliwości, iż trzeba spróbować czegoś zupełnie innego niż pogodzenie się z werdyktem medyka. - No to spróbujemy. [...] Idziemy na siłownię i zaraz cię prostujemy - miał powiedzieć wówczas.


Zabrał mamę na siłownię, mimo jej początkowych obaw. Pani Grażyna Tur nie była przekonana do tego pomysłu. W jej głowie pojawiało się mnóstwo wątpliwości. Siłownia kojarzyła jej się raczej z młodymi ludźmi, sportowcami i ciężarami, a nie z seniorami. - Za stara jestem. To było w głowie. Gdzie ja mam wyjść, osiemdziesięciolatka, zamiast z laseczką, to ja tu będę na wybiegu... - tłumaczyła.
Mimo tych wszystkich obiekcji zgodziła się spróbować. To miał być tylko sposób na poprawę zdrowia i wyprostowanie pleców. Jednak gwałtownie okazało się, iż ta decyzja zmieniła znacznie więcej niż tylko jej postawę. - Tylko iż ja myślałam, iż to będzie takie relaksacyjne. A tu się okazało, iż mój syn wymaga ode mnie dużo więcej. I tak zaczęłam się wciągać w ten martwy ciąg - opowiadała. Kolejny karnet kupiła już z własnej inicjatywy.


Sport odmienił jej życie na emeryturze. Dziś bije rekordy i odnosi kolejne sukcesy ze sztangą
Dziś jest mistrzynią Europy w martwym ciągu w swojej kategorii (56 kg, plus 80 lat). W wieku 81 lat dźwignęła sztangę o wadze 92,5 kg, ale to nie koniec. Już w kwietniu Pani Grażyna Tur podejmie próbę pobicia kolejnego rekordu, podnosząc 105 kg. - Mamy do pobicia jeszcze rekord wszechczasów Amerykanki, który od kilku lat jest niepobity 104,7 kg w tej kategorii wiekowej i wagowej - zapowiadał Krzysztof Tur w materiale TVP Info.
Idź do oryginalnego materiału