Legia spapszunizowana. Punktuje nawet, jak nic nie gra

1 dzień temu

Wydawało się, iż Legia jest już na adekwatnych torach, a Marek Papszun wyciska z niej wszystko, co wycisnąć się da, ale wyjątek od rodzącej się reguły mogliśmy poznać naprawdę szybko. Śląsk przyjechał do Warszawy z niezłym planem na mecz i prawie wykorzystał łut szczęścia, które ewidentnie mu sprzyjało. Przynajmniej do ostatnich sekund meczu…

Pożegnanie Artura Jędrzejczyka na początek. Czasem bywa tak, iż takie sympatyczne wydarzenia pozostają jedynym wspomnieniem z meczu, któremu towarzyszą. Albo właśnie – który im towarzyszy. To jednak nie był jedyny moment, w którym realizator skupił się na twarzy kończącego swoją przygodę z Legią obrońcy. Losy meczu zadbały o jego dodatkową ekspozycję.

Kamery znalazły Jędrzejczyka jeszcze wtedy, gdy na ławce rezerwowych załamany reagował na popisy jego kolegów z linii obrony.

Legia – Śląsk 1:1. Maszyna Papszuna działa dosk…. No cóż, prawie

Do lidera przyjeżdża beniaminek. W poszukiwaniu w Ekstraklasie jakichkolwiek prawideł, obstawiać należy wygraną gospodarzy. Wobec kilku ostatnich spotkań Legii też można wierzyć, iż ekipa z Warszawy nauczyła się dzięki tajnym mocom Marka Papszuna punktować w choćby trudnych meczach. I tak, nauczyła się. Ale przez cały czas ma w sobie coś z Legii, którą oglądaliśmy jesienią ubiegłego sezonu.

Na tyłkach jeździli w przy akcji bramkowej Śląska najpierw Piątkowski, a później faulujący na rzut karny Augustyniak. W obu wypadkach – cholera wie po co były te wślizgo-wywrotki. Niepotrzebne, nierozsądne i składające się na katastrofę, którą na gola dla gości zamienił z jedenastego metra Samiec-Talar.

PIOTR SAMIEC-TALAR WCIĄŻ W ŚWIETNEJ FORMIE! Lider Śląska Wrocław najpierw wykreował akcję, która zakończyła się rzutem karnym, a potem wykorzystał jedenastkę!

Oglądaj: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/CLndP42X02

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 28, 2026

Śląsk zrobił Legii to, czego można się było raczej spodziewać po ekipie gospodarzy. Dostał drobny prezent, skorzystał, zamknął mecz i dalej robił wszystko, by choć odrobinę nie uchylić wieczka. Niemal do końca, ale o tym jeszcze coś napiszemy.

Legia baaardzo nieskuteczna

Może będzie w tym choćby odrobina nadużycia, bo klarownych, naprawdę groźnych okazji Legioniści nie mieli, ale ich przewaga wyrażona w kreowaniu akcji pod bramką Niemczyckiego była spora. Śląsk przestawił się, szczególnie w drugiej połowie, na działania obronne i wynik zdaje się potwierdzać, iż taktyka ta miała sens.

Legia oddała w regulaminowym czasie kilka celnych strzałów. Większość jej prób daleka była od celu, kilka zablokowali zawodnicy Śląska. Z jednej strony spisujący się całkiem nieźle, z drugiej – korzystający z niemocy ataku podopiecznych Papszuna.

Tych w ogóle musiał zachowywać przy życiu Hindrich, który na nieco ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry wygrał pojedynek sam na sam z Banaszakiem, wyprowadzonym na świetną pozycję przez, a jakże, Samca-Talara. Rumun utrzymał Legię w meczu, dał jej jeszcze odrobinę wiary w to, iż można wkulać cokolwiek do bramki Niemczyckiego i mieć z tego punkt. Legii nie było stać na nic więcej niż remis. Ale w gruncie rzeczy nie zasłużyła choćby na niego, ale…

Znak firmowy Marka Papszuna

Miała jedną okazję co najmniej świetną. Bardzo blisko bramki znalazł się w niezłym kotle Zjawiński, ale znów – nic z tego. Trafiła się jednak jeszcze szansa w doliczonym czasie gry. Szansa, którą drużyna „spapszunizowana” po prostu wykorzystuje. Wierzyć się wręcz nie chce, iż można zagrać w ofensywie tak kiepski mecz i jednocześnie wycisnąć z niego tak wiele. Nie dziwi pełna szału reakcja Ante Simundzy po straconej bramce. Wszystko układało się tak, jak powinno.

Aż piłkę posłał w pole karne Wszołek, sięgnął ją głową Adamski i cały plan runął.

LEGIA WARSZAWA STRZELA W SAMEJ KOŃCÓWCE! Tuż przed ostatnim gwizdkiem bramkę na wagę remisu zdobył Rafał Adamski! pic.twitter.com/0zUCi5XQJH

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 28, 2026

Legia zgarnęła punkt, którego nie ma za co jej tak naprawdę przypisać. No okej, może za grę Hindricha, który parę strzałów zatrzymał i znów udowodnił, iż jest być może najmocniejszym punktem całego swojego zespołu. Z nim między słupkami można przepychać choćby takie mecze, jak ten.

Ekstraklasa 6. Kolejka

Legia Warszawa

1
-
1
Zakończone

Śląsk Wrocław

8
Hindrich
5
Jr.
2 -
Augustyniak
5
Piatkowski
4
Vinagre
-
Jędrzejczyk
5
Arreiol
5
Wszołek
1
2
Kuchta
2
Zjawiński
2
Sevcik
5
Niemczycki
4
Llinares
5
Malec
4
Ba
6
Matsenko
4
Rosiak
6
Shabani
5
Tomasiewicz
8 +
Samiec-Talar
1
2
Marjanac
3
Dembele
Marcin Szczerbowicz 5

Zmiany:

B. Kapustka
4
Artur Jędrzejczyk
1
W. Urbański
4
Michal Sevcik
M. Szczepaniak
Jan Kuchta
R. Adamski
Henrique Arreiol
1
Mileta Rajovic
Robert Deziel Jr.
Jorge Yriarte
4
Eniss Shabani
Przemyslaw Banaszak
3
Malaly Dembele
Dominik Szala
Yegor Matsenko

Legenda

Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
Zawodnik zmieniony

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Tym razem Wisła Płock chyba nie zostanie mistrzem jesieni
Bukari w ogniu krytyki po blamażu Crvenej! „Nie wiem, co on miał w głowie”
Boniek ocenia polskie eliminacje: Jest to pewna anomalia [Zibi Top]

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału