Górnik Zabrze był zdecydowanym faworytem dzisiejszego spotkania z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. I to choćby mimo tego, iż w ostatnich meczach Zabrzanie grali nieprzekonująco. Ale gdzie wygrywać, jak nie na stadionie najgorszej drużyny w lidze? Choć warto pamiętać, iż końcówkę poprzedniej rundy Niecieczanie mieli naprawdę dobrą - wygrali wtedy z Legią (2:1), Arką (2:0) i Jagiellonią (2:1), a jedyną porażkę ponieśli z Lechią (1:5).
REKLAMA
Zobacz wideo Awantura w polskiej ekipie na igrzyskach. Pozowski: Czuję niesmak. To jak słynne bilety Błaszczykowskiego
Jak grom z jasnego nieba. Górnik tego się nie spodziewał!
Niespodziewanie to właśnie gospodarze strzelili pierwszego gola. I to już w 2. minucie spotkania. Fantastycznym podaniem popisał się Igor Strzałek, który wykopał piłkę w kierunku Morgana Fassbendera. Pierwszy strzał piłkarza Termaliki udało się jeszcze obronić Łubikowi, ale z dobitką nie miał już szans.
W kolejnych minutach gospodarze skupili się na bronieniu. Górnik starał się sforsować obronę, bardzo aktywny był Maksym Chłań, ale wydawało się, iż do przerwy wynik pozostanie bez zmian. W końcu jednak w 40. minucie udało się gościom wyprowadzić ten jeden zabójczy atak. Zabrzanie mieli trochę szczęścia. Piłkę wstrzeloną w pole karne przez Lukasa Sadilka skierował do własnej bramki Arkadiusz Kasperkiewicz. Dłuższą chwilę trwała analiza VAR pod kątem spalonego we wcześniejszej fazie tej akcji, ale ostatecznie gol został uznany. Do przerwy było więc 1:1.
Druga połowa przebiegała tak, jak można się było spodziewać. Górnik dominował, a Termalica skupiała się na obronie. Zabrzanie mieli jednak problem z dochodzeniem do dobrych sytuacji. Ich strzały były albo blokowane, albo niecelne.
Dopiero w 78. minucie jeden z ataków Górnika mógł przynieść skutek. Wydawało się, iż Zabrzanie otrzymają jedenastkę za faul na Jarosławie Kubickim. Tylko iż po trwającej kilka minut analizie, wezwano sędziego Malca do monitora VAR. I karny został anulowany! To będzie spora kontrowersja, a tych w Ekstraklasie ostatnio nie brakuje. "Wiemy, iż nic nie wiemy" - podsumował tę sytuację komentator Canal+.
Sędzia doliczył aż sześć minut do drugiej połowy. Gospodarze próbowali przez te kilka minut powalczyć o tego jedynego, decydującego gola, ale im się nie udało. Mecz skończył się remisem 1:1. Taki wynik to zawód dla Zabrzan, którzy liczyli na zrównanie się punktami z Jagiellonią. Termalica z tego punktu może być zadowolona. Choć nie opuściła ona ostatniego miejsca w tabeli, to zrównała się punktami z Legią Warszawa!

2 godzin temu















