Fot. Paweł JerzmanowskiLegia Warszawa wreszcie dopina temat napastnika. Po tygodniach spekulacji i przeciągających się rozmów wszystko wskazuje na to, iż do zespołu dołączy Rafał Adamski z Pogoni Grodzisk Mazowiecki. 24-latek ma podpisać kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2029 roku, a kluby finalizują ustalenia dotyczące kwoty transferu definitywnego.
Adamski ma za sobą udaną rundę jesienną w I lidze, w której zdobył jedenaście bramek. Mimo to jego rola w Warszawie na starcie będzie jasno określona – nie przychodzi jako zbawca ofensywy, ale jako uzupełnienie kadry.
Hierarchia w ataku. Čolak numerem jeden
Z informacji przekazanych przez Marcina Szymczyka z Legia.net wynika, iż Adamski na początku zajmie trzecie miejsce w klubowej hierarchii napastników. Pierwszym wyborem pozostaje Antonio Čolak, który w ostatnich tygodniach znacząco zyskał w oczach trenera Marka Papszuna.
Szkoleniowiec nie krył uznania po ostatnim spotkaniu. – Powiedziałem w szatni, iż postawa Čolaka, który strzelił dwa gole, była kapitalna. Codziennie ma dobre nastawienie, podejście – w sobotę życie to oddało. Mógł czuć rozczarowanie po porażce z Koroną. Rajović nie wykorzystał sytuacji, a Antonio znowu usiadł na ławce. Był gotowy, wszedł w końcówce i nam pomógł – podkreślił trener.
To jasny sygnał, iż Chorwat wywalczył sobie pozycję numer jeden nie tylko bramkami, ale także postawą na treningach.
Rajović musi odpowiedzieć
Za plecami Čolaka znajduje się Mileta Rajović. Jego ostatnie występy nie przekonały sztabu szkoleniowego w takim stopniu, jak oczekiwano. Teraz to on będzie musiał odnaleźć się w roli zmiennika i ponownie zapracować na zaufanie.
Dla Adamskiego sytuacja jest klarowna:
- wchodzi do zespołu jako napastnik numer trzy,
- ma czas na adaptację do wyższego poziomu,
- presja wyniku nie będzie od początku skupiona wyłącznie na nim.
Legia wreszcie domyka temat „dziewiątki”, ale nie jest to transfer, który z miejsca zmienia układ sił w Ekstraklasie. To raczej ruch pod przyszłość i zwiększenie rywalizacji w ofensywie. Teraz piłka jest po stronie zawodników – hierarchia została ustalona, ale w Warszawie długo nikt nie może czuć się bezpieczny.

2 godzin temu















