Legia bez karnego w hicie z Lechem. Eksperci zgodni, ale jest istotny szczegół

1 godzina temu

Rafał Augustyniak upadł w szesnastce Lecha, jednak Szymon Marciniak pozwolił grać dalej. Adam Lyczmański i Rafał Rostkowski poparli tę decyzję. Ich wyjaśnienia różnią się jednak w istotnym punkcie.

Legia Warszawa przegrała u siebie z Lechem Poznań 1:2. Po spotkaniu wrócił jednak temat sytuacji z pierwszej połowy. Przy bezbramkowym wyniku Augustyniak starł się z Yannickiem Agnero i znalazł się na murawie. Arbiter nie wskazał na jedenasty metr, a zawodnik gospodarzy gwałtownie wrócił do gry.

Ewentualny karny dawałby Warszawianom szansę na otwarcie wyniku. Dlatego ocena tego pojedynku miała znaczenie wykraczające poza samą dyskusję o kontakcie między zawodnikami. Byli arbitrzy nie dopatrzyli się jednak podstaw do ukarania Lecha.

Lyczmański poparł Marciniaka

Adam Lyczmański na antenie CANAL+ pozytywnie ocenił zachowanie sędziego. Dopuszczał możliwość niewielkiego kontaktu, ale uznał, iż nie uzasadniał on przyznania gospodarzom jedenastki. Zwrócił również uwagę na szybką reakcję Augustyniaka po upadku.

„Kontakt, który nie powoduje jedenastki. Bardzo dobra ocena sędziów z boiska”, powiedział ekspert.

Tym samym Lyczmański odrzucił interpretację korzystną dla Legii. Natomiast Rostkowski, choć doszedł do identycznego wniosku, inaczej rozłożył akcenty. W jego analizie najważniejsza była interwencja Agnero.

Rostkowski wskazał, co przesądziło o ocenie

Ekspert TVP Sport podkreślił, iż zawodnik Lecha prawidłowo zagrał futbolówkę. Następnie Augustyniak przewrócił się o nogę rywala. Zdaniem Rostkowskiego właśnie przebieg tej interwencji wyjaśniał brak gwizdka. Nie przesądzały o tym ani siła kontaktu, ani natychmiastowe podniesienie się Legionisty.

„Przede wszystkim to, iż obaj piłkarze zagrali piłkę w sposób czysty”, zaznaczył Rostkowski w analizie dla TVP Sport.

Co więcej, były arbiter przedstawił wariant, który zmieniłby ocenę. Gdyby Agnero ominął piłkę i podstawił nogę Augustyniakowi, widziałby podstawy do karnego. Wówczas oczekiwałby decyzji sędziego głównego lub interwencji VAR. Jednak w ocenianej akcji takiej potrzeby nie dostrzegł.

Obaj eksperci obronili więc rozstrzygnięcie Marciniaka, choć przedstawili różne uzasadnienia. Zwycięstwo pozwoliło natomiast Lechowi objąć prowadzenie w Ekstraklasie. Poznaniacy mają pięć punktów więcej od Legii i jeden mecz rozegrany mniej.

Idź do oryginalnego materiału