Lechita wrócił na boisko. Nie grał od dziewięciu miesięcy

11 godzin temu

Już na początku sezonu Daniel Hakans dowiedział się, iż całą rundę jesienną ma z głowy. Zimą poleciał z Lechem na obóz przygotowawczy, ale w Abu Zabi jedynie odbywał treningi. Teraz wreszcie doczekał się występu w meczu o stawkę, choć póki co tylko w trzecioligowych rezerwach.

Długa przerwa Daniela Hakansa

Już kilka dni po starcie tego sezonu kibice Lecha dowiedzieli się, iż Daniel Hakans całą rundę jesienną ma z głowy. Kolejorz poinformował wówczas, iż zastosowane w porozumieniu z lekarzami fińskiej kadry leczenie zapobiegawcze nie powiodło się i 12-krotny reprezentant tego kraju zmuszony jest przejść operację. Po półrocznej pauzie Hakans poleciał z zespołem na zgrupowanie do Abu Zabi, ale w żadnym z trzech sparingów nie zagrał. Szkoleniowiec mistrza Polski, Niels Frederiksen, informował podczas obozu, iż Fin potrzebuje jeszcze trochę czasu:

– Hakans wykonał duży progres. Oczekujemy, iż za tydzień lub dwa będzie w pełni trenował z całym zespołem. Być może miną dwa-trzy tygodnie zanim wróci do gry. W jego przypadku musimy być szczególnie ostrożni ze względu na jego eksplozywność. Musimy mieć pewność, iż jego mięśnie są w stu procentach na wiosenną intensywność. Jego sytuacja jest jednak pozytywna – mówił duński trener.

Wreszcie zagrał, choć tylko w rezerwach

Hakans faktycznie po trzech tygodniach wrócił do gry, ale póki co jedynie w trzecioligowych rezerwach. Znalazł się w podstawowym składzie na mecz 1/16 finału wojewódzkiego Pucharu Polski z Huraganem Pobiedziska. Podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka formalnie pełnili rolę gości, ale spotkanie odbyło się na poznańskim Golęcinie. Piąty zespół grupy II Betclic 3. Ligi pokonał czwartoligowca 5:0, a już w 24. minucie strzelił gola na 3:0. Kiedy wybiła 30. minuta, występ Fina się zakończył. Zmienił go Igor Stankiewicz.

Pierwsze 30 minut Daniela Håkansa w oficjalnym meczu po powrocie do zdrowia po kontuzji

Druga drużyna prowadzi 4:0 z Huraganem Pobiedziska w spotkaniu Wojewódzkiego Pucharu Polski. pic.twitter.com/Srn82e4ByZ

— Lech Poznań (@LechPoznan) February 21, 2026

Hakans zagrał w meczu o stawkę po raz pierwszy od 11 maja 2025 roku. Wówczas zaliczył 45 minut w wyjazdowym meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Legią, który Lech wygrał 1:0. Po dwóch asystach przeciwko Puszczy (8:1) sprzed tygodnia utrzymał miejsce w podstawie. Musiał jednak zostać zmieniony już w przerwie z powodu urazu mięśniowego. Okazał się na tyle poważny, iż wykluczył Fina z pozostałej części sezonu. Sprowadzony z Valerengi za 900 tys. euro (dane za Transfermarkt) skrzydłowy opuścił mecze z GKS-em i Piastem.

Kontuzje mięśniowe regularnie zresztą trapiły bazującego na szybkości zawodnika. Wcześniej pauzował w dziesięciu spotkaniach Kolejorza. Dotąd wychowanek Vasa IFK uzbierał 20 występów w barwach Lecha – wszystkie w PKO BP Ekstraklasie. W wyjściowej jedenastce rozegrał 13 z nich. Zaliczył sześć asyst i zdobył jedną bramkę- w marcu 2025 roku przeciwko Stali Mielec. Miesiąc wcześniej głośno było o jego występie przeciwko Widzewowi Łódź. Zanotował w nim aż 43 sprinty, co na tamten moment było rekordem Ekstraklasy.

Daniel Hakans rozbił bank 43 sprinty w meczu w wykonaniu skrzydłowego Lecha Poznań to najlepszy wynik w historii Ekstraklasy (dane są zbierane od 2021 roku).

— W zeszłej kolejce ligi angielskiej Gabriel Martinelli miał 30 sprintów i 650 metrów w sprincie — rzucają w Lechu dla… pic.twitter.com/WhSG4cjO9m

— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) February 5, 2025

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Widzew chce piłkarza Legii! Ogromne pieniądze na stole
  • Górnik i Pogoń mordowały futbol. Żal było to oglądać
  • Takimi obrazkami ma żyć stadion Legii Warszawa

fot. 400mm.pl

Idź do oryginalnego materiału