Lebiediew wprost do kibiców Falubazu! Prosi o jedno

speedwaynews.pl 1 miesiąc temu

Łotysz nie zwątpił w rozegranie turnieju

Sobotnia runda FIM Speedway Grand Prix na torze we Wrocławiu na długo zapadnie w pamięć wszystkim. Wieczór na Stadionie Olimpijskim był bardzo długi, ale organizatorom udało się doprowadzić nawierzchnię do stanu umożliwiającego rywalizację. W taki obrót spraw od początku wierzył Andrzej Lebiediew. Łotysz po zakończeniu zmagań przyznał, iż najważniejsze było ustanie opadów. W kierunku zawodnika nie zabrakło również pytań o ostatnie wydarzenia z Grudziądza.

Sobota do pewnego momentu była w stolicy Dolnego Śląska bardzo upalna. Zmieniło się to chwilę po 18, kiedy nad stadion nadciągnęła burza. Z nieba na tor spadło mnóstwo wody, a w niektórych miejscach owalu pojawiły się choćby kałuże. Co więcej, zalane były boksy zawodników. Mogłoby się wydawać, iż w takiej sytuacji będzie bardzo trudno, aby doprowadzić do początku zawodów. Nawierzchnia była jednak przygotowana na opady, o czym wspomniał Lebiediew.

– Myślę, iż mało kto wierzył, iż te zawody się odbędą. Ale jak deszcz ustał, udało się mi wskoczyć na tor i kopnąć go. I tak stwierdziłem, iż da się to naprawić, bo naprawdę ten tor odparował tą ilość wody co napłynęła, co spadła, także tak naprawdę byłem pewien, iż jak przestanie padać to pojedziemy – przyznał Łotysz.

Pierwsze podejście do startu zawodów miało mieć miejsce chwilę przed godziną 20. Wtedy jednak w parku maszyn zawodnicy toczyli dyskusje między innymi z Philem Morrisem. Ich postulatem było to, aby poczekać na to, aż przestanie padać deszcz. Jak wspomniał Andrzej Lebiediew, uczestnicy zawodów przemówili jednym głosem.

– Naciskaliśmy, iż musimy zaczekać, kiedy przestanie padać. Nie, iż nie musimy. Mamy czas i musimy zaczekać, kiedy przestanie padać i spróbować ściągnąć tę maź, żeby ten tor był do ścigania, a nie do ślizgania i po prostu jazdę w gęsiego. I tak to było, nie, iż postawiliśmy na swoim. Chyba to była dobra decyzja i Phil się z tym zgodzi, iż fajnie, iż poszedł nam na rękę i po prostu zrobiliśmy tak, jak zrobiliśmy i dzisiaj zawody jakby nie padało, jakby wszystko było w porządku, planowane, tylko dwie godziny później – opowiedział żużlowiec.

Lebiediew wprost do kibiców

Po ostatnim meczu Stelmet Falubazu Zielona Góra w Grudziądzu media obiegło nagranie, na którym widać było burzliwą dyskusję Andrzeja Lebiediewa z kibicami zielonogórskiej drużyny. Tak po zawodach we Wrocławiu odniósł się do tego Łotysz, który zaapelował do fanów o szacunek.

– Nigdy nie bylem typem człowieka, który będzie szukał wymówek czy gdzieś tam dookoła szukał problemów. Nie, ale jak ktoś chce pokrytykować, chce podebatować, to róbmy to kulturalnie i wybierajmy słowa, bo jesteśmy ludźmi. Nie jesteśmy małpami i jakby też oczekujemy szacunku. To wiadomo, iż kibice. My ich szanujemy i bardzo cenimy, iż przychodzicie na trybuny, iż wspieracie nas, iż jesteście tym głównym sponsorem, głównym napędem tego sportu. Ale szanujmy się po prostu. No i ktoś może mówić, iż dużo gadam czy pajacuję i tak dalej, to mogą mówić tak, nie, ale ja tego tak za bardzo nie. Nie przejmuję się do tego. Po prostu szanujmy się i tyle – przyznał Lebiediew.

Andrzej Lebiediew
Idź do oryginalnego materiału