Lany Poniedziałek w Krakowie. Pięć goli i sporo emocji

1 godzina temu

Lany Poniedziałek. Śmigus-dyngus. 11:30. Może to i nie jest najlepszy termin na rozgrywanie meczu ligowego, ale nie przeszkodziło to zawodnikom Wisły Kraków i Górnika Łęczna w stworzeniu świetnego widowiska. I to w obecności ponad 23 tysięcy kibiców.

Wisła – Górnik. Gol za golem, nie ma czasu w ciasto

Już pierwsze sekundy wskazywały na to, iż możemy być świadkami prawdziwej strzelaniny, ale wydawało się, iż tylko z jednej strony. Podopieczni Mariusza Jopa zamknęli przeciwnika w polu karnym, nabijali kolejne rzuty rożne, ale brakowało strzałów z pola karnego.

Bo tych z dystansu było sporo – jedne mniej niecelne, drugie bardziej. Najbliżej gola było w 2. minucie po próbie Biedrzyckiego. Wówczas piłka odbiła się od Rodado, a później minimalnie minęła bramkę rywala.

Górnik do szczęścia nie potrzebował jednak zbyt wiele. Gdy wydawało się, iż po raz kolejny Łukasz Budziłek nie będzie spieszyć się ze wznowieniem gry, ten gwałtownie zagrał do lewej strony, dwa podania po linii i piłka była już w polu karnym Letkiewicza.

Wydawało się, iż bramkarz Białej Gwiazdy wyjdzie do futbolówki, jednak zdecydował się cofnąć. Skorzystał z tego Myszor, który zagrał do Spacila, a ten najpierw położył Grujcicia, a potem z bliska otworzył wynik.

W Krakowie na prowadzeniu @zielono_czarni #WISGKŁ 0:1

Oglądaj wszystkie mecze na TVP Sport, w aplikacji mobilnej lub Smart TV pic.twitter.com/dm7nXiMiZn

— Betclic 1 Liga (@_1liga_) April 6, 2026

Można, choćby należy, skrytykować golkipera Wisły za tę akcję, ale obrona również się nie popisała. Z drugiej strony pochwalimy Kamila Orlika za świetne podanie do przodu.

Skoro przy nim jesteśmy – trzeba go także docenić za inne rzeczy. Umiejętność utrzymania się przy piłce, dobrą wizję i podania, a były też fragmenty, kiedy bawił się z wiślakami jak z juniorami.

Podobnie jak w meczu z Odrą, na odpowiedź Wisły nie trzeba było długo czekać. W Opolu z dystansu huknął Bozić, a w Krakowie z 30 metrów idealnie przymierzył aktywny w poniedziałek Frederico Duarte.

𝐈𝐃𝐄𝐀𝐋𝐍𝐄 𝐔𝐃𝐄𝐑𝐙𝐄𝐍𝐈𝐄

OGLĄDAJ https://t.co/AKpKUBJNpO pic.twitter.com/XN4gWc2flN

— TVP SPORT (@sport_tvppl) April 6, 2026

Bramkarze? A na co to komu?

Sześć celnych strzałów w pierwszej połowie. Pięć bramek i zaledwie jedna skuteczna interwencja. To była efektowna parada Patryka Letkiewicza po strzale z dystansu Jakuba Myszora. Obrona ta dała jednak niewiele, bowiem piłka wyszła na rzut rożny, po którym Górnik strzelił gola na 2:1. Konkretnie Mateusz Hołownia, czyli zresztą były zawodnik Białej Gwiazdy, który wykorzystał fakt, iż Wiktor Biedrzycki postanowił kryć powietrze.

Wydawało się, iż Łęcznianie mają sytuację względnie pod kontrolą. Piłkarze Wisły oddali jeden strzał z obrębu pola karnego, popełniali sporo błędów – idealna sytuacja, by utrzymać niezły wynik do przerwy.

Inne plany mieli Łukasz Budziłek i defensywa gości. W 37. minucie po n-tym dośrodkowaniu Ertlthalera ze stałego fragmentu gry do piłki dopadł Marko Bozić, który miał bardzo mało miejsca na strzał, a co dopiero na zdobycie bramki. Jednak się udało, bo nienajlepiej bliższego słupka pilnował bramkarz gości.

Po golu na 2:2 Górnik dość gwałtownie się posypał. Sporą lukę przed polem karnym Budziłka wykorzystał Ertlthaler, który do asysty dołożył gola.

Przerwa! #WISGKŁ 3:2
Prawdziwy rollercoaster pod Wawelem

Oglądaj wszystkie mecze na TVP Sport, w aplikacji mobilnej lub Smart TV pic.twitter.com/l3mVuErmzW

— Betclic 1 Liga (@_1liga_) April 6, 2026

W drugiej połowie można było na spokojnie zjeść kawałek sernika

Wisła zaczęła drugą połowę równie mocno co pierwszą. Nie pozwalała rywalowi na wyjście z własnej połowy. Goście jednak skutecznie blokowali większość strzałów, a te, których zablokować się nie udało, mijały bramkę Budziłka. Najgoręcej robiło się po indywidualnych akcjach Rodado i Bozicia czy minimalnie niecelnym centrostrzale Duarte.

Górnik największe zagrożenie stwarzał z kolei po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Adama Deję. Przy czym pisząc „największe zagrożenie”, mamy na myśli uderzenia, po których piłka leciała daleko obok bramki Letkiewicza.

Nawet porównując zwykłą liczbę słów w tej relacji pomeczowej, można zauważyć, iż po zmianie stron brakowało fajerwerków. No, chyba iż ktoś lubi oglądać strzały z dystansu, które mogą stanowić zagrożenie dla siedzących za bramką gołębi.

Dopiero w samej końcówce zrobiło się ciekawiej, kiedy Górnik przycisnął Wisłę, ale gracze Białej Gwiazdy zdołali się wybronić. Choć momentami wyglądało to bardzo desperacko.

Ostatecznie Wisła wygrała zasłużenie, ale kilka niedociągnięć w zespole lidera znajdziemy. Kolejny błąd Letkiewicza, mizerne występy Grujcicia czy Biedrzyckiego, którego w drugiej połowie zastąpił Uryga (świetne wejście), a kibiców może niepokoić także kontuzja Angela Rodado. Hiszpan opuścił boisko w końcówce, trzymając się za bark.

Górnik z kolei pozostaje w strefie spadkowej, ale widać, iż trener Jurij Szatałow odmienił ten zespół, a zwycięstwo 3:0 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki nie było przypadkowe. Łęcznianie tracą w tej chwili trzy oczka do bezpiecznej strefy.

Wisła Kraków – Górnik Łęczna 3:2 (3:2)

  • 0:1 – Branislav Spacil 12′
  • 1:1 – Frederico Duarte 19′
  • 1:2 – Mateusz Hołownia 29′
  • 2:2 – Marko Bozić 37′
  • 3:2 – Julius Ertlthaler 41′

CZYTAJ WIĘCEJ O BETCLIC 1. LIDZE NA WESZŁO:

  • Policja obnażyła kłamstwo Śląska ws. meczu z Wisłą
  • Piłkarz odszedł z winy klubu. Górnik Łęczna złożył odwołanie
  • Były asystent Stokowca zadebiutuje jako pierwszy trener

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału