Kuźnia mistrzów. Wybraliśmy najlepszy polski klub MMA w 2025 roku

2 godzin temu


Klub to nie tylko miejsce przygotowań do walki, ale niejednokrotnie też druga rodzina. Tylko dzięki odpowiednim ludziom wokół można osiągać największe cele.

W Polsce mamy sporo klubów MMA, ale kilka z nich od wielu lat się wyróżnia dając nam kolejnych mistrzów czy zawodników czołowych organizacji. Odpowiednia baza treningowa oraz wykwalifikowana i zaangażowana kadra trenerska to klucze do sukcesu w dzisiejszym MMA.

Zawodnicy których klubów w Polsce radzili sobie najlepiej. Postanowiliśmy wyróżnić trzy z nich.

Miejsce 3. Czerwony Smok

Największą gwiazdą polskiego MMA jest chyba w tej chwili Mateusz Gamrot. Choć często wyjeżdża trenować do American Top Team na Florydzie to jego „polskim domem” jest właśnie Czerwony Smok. W maju „Gamer” zdominował na pełnym dystansie Ludovita Kleina. Potem niespodziewanie stanął przed szansą na zrobienie czegoś wielkiego. Polak zastąpił kontuzjowanego Rafaela Fizieva i został rywalem Charlesa Oliveiry w walce wieczoru gali UFC w Rio de Janeiro. Gamrot ostatecznie pojedynek przegrał przez poddanie w drugiej rundzie. Jednak starcie z byłym mistrzem UFC i wciąż czołowym zawodnikiem najmocniejszej kategorii wagowej na jego terenie było ogromnym wydarzeniem w polskim MMA.

Niezwykle udany debiut w organizacji Dany White’a zaliczył zaś Jakub Wikłacz. „Masa” w KSW nie miał już wyzwań o czym świadczą cztery walki z Sebastianem Przybyszem (a w sumie choćby pięć). Już na start swojej przygody za Oceanem Polak dostał zaś utytułowanego rywala. Był nim bowiem były mistrz Bellatora Patchy Mix. Wikłacz pokonał Amerykanina niejednogłośną decyzją na UFC 320. Za kilka tygodni czeka go kolejna w walka – z Tadżykiem Muinem Gafurovem.

Dobry klub poznajemy nie tylko po tym jak radzą sobie jego gwiazdy, ale również jak rozwijają się talenty. Doskonałym przykładem jest tutaj Igor Włodarczyk. 22-latek zadebiutował w ubiegłym roku w zawodowym MMA a następnie wygrał przed czasem dwie pierwsze walki w KSW – obie poddając rywali w około 2 minuty.

Oczywiście zawodnikom Czerwonego Smoka zdarzały się też porażki, ale warto również odnotować ostatnie zwycięstwa Daniela Skibińskiego czy Romana Szymańskiego.

Miejsce 2. Ankos MMA

Poznań jest chyba w pewnym sensie stolicą polskiego MMA. Mieszczą się tam bowiem dwa bardzo mocne kluby. Pierwszy przedstawiliśmy przed chwilą, drugim oczywiście jest Ankos MMA. W 2024 roku uznaliśmy go za Klub Roku, tym razem znajdzie się na drugim stopniu podium.

Nieco gorszy rok miał Marcin Tybura. Zaczął co prawda od wygranej na punkty z Mickiem Parkinem. Potem jednak przegrał po zaledwie dwóch minutach rewanżowego starcia z Ante Deliją.

Całkiem dobrze ma się sprawa w Ankosie jeżeli chodzi o mistrzowskie zdobycze. Piotr Kuberski zdobył tymczasowy pas wagi średniej pokonując Tomasza Romanowskiego przed czasem. Potem sytuacja ułożyła się tak, iż „Qbear” był zmuszony bronić pasa tymczasowego. Zrobił to jednak w najlepszy możliwy sposób. Spektakularnie znokautował high kickiem Radka Paczuskiego co zresztą doceniliśmy przyznając mu tytuł Nokautu Roku. Były mistrz FEN ma z pewnością chrapkę na pełnoprawny pas i liczymy, iż doczekamy się w 2026 roku walki unifikacyjnej z Pawłem Pawlakiem.

Nie zawsze rozstanie z UFC jest złe dla zawodnika. Makhmud Muradov opuścił amerykańską organizację z niezłym bilansem 4-2 i odnalazł swoje miejsce za naszą południową granicą, czyli w czesko-słowackim OKTAGON MMA. Wciąż przy tym trenuje jednak w Poznaniu. W 2025 roku wygrał dwie walki, w tym przede wszystkim starcie o pas tymczasowy wagi średniej z Patrikiem Kinclem.

Pas OKTAGON MMA posiadał też Ion Surdu. „Dracula” przekroczył limit wagowy i nie mógł go obronić, ale mimo wszystko wygrał swoją walkę.

Pas wagi półśredniej FEN obronił z kolei Wawrzyniec Bartnik. Mistrz potrzebował niespełna dwóch minut by odprawić Jacka Jędraszczyka. Niespiodziankę sprawił zaś Łukasz Dziudzia. W walce o pas słowackiej organizacji RFA pokonał innego Polaka Adriana Błeszyńskiego. Decyzja była niejednogłośna, ale większość sędziów wskazała jako zwycięzcę zawodnika Ankosu.

Dobry rok 2025 zaliczył m.in. Marcin Held pokonując Mariana Ziółkowskiego Weteran polskiego MMA zapewnił sobie dzięki temu prawo walki o pas, którą przegrał jednak w ten weekend. Świetnie w okrągłej klatce KSW spisywaa się również Ewelina Woźniak, która triumfowała dwukrotnie.

Oprócz tego nieskazitelny rekord zachował Szymon Herrmann wygrywając kolejne dwie walki w Babilonie.

Miejsce 1. Octopus Łódź

Klub z Łodzi uznaliśmy już za najlepszy w Polsce dwa lata temu a teraz zdecydowaliśmy się na takie wyróżnienie ponownie. Dwa mistrzowskie największej polskiej organizacji MMA, czyli KSW robią wrażenie. A to nie wszystkie sukcesy zawodników tego klubu.

Zacznijmy jednak właśnie od tego. Adrian Bartosiński obronił pas kategorii półśredniej dwa razy w ubiegłym roku – w sumie już po raz trzeci i czwarty. Walkę z Andrzejem Grzebykiem nagrodziliśmy zresztą tytułem Walki Roku w polskim MMA. Potem „Bartos” rewelacyjnie zwieńczył rok kończąc przed czasem Muslima Tulshaeva na XTB KSW 113, czyli notabene… gali roku.

Bohaterem co-main eventu tej samej gali był zaś Paweł Pawlak. „Plastinho” zmagał się ostatnio z problemami zdrowotnymi i była to dla niego pierwsza walka po niemal półtorarocznej przerwie. Kompletnie nie było jednak widać u niego rdzy. Pawlak w znakomitym stylu zdominował Laïda Zerhouniego i poddał go w piątej rundzie. Zrobił to w sposób spektakularny co również doceniliśmy wybierając poddanie roku. Jak widać to co najlepsze w polskim MMA ciągle kręci się wokół zawodnik łódzkiego Octopusu.

Powyższe pasy KSW były w 2025 roku „tylko” bronione, ale inne mistrzowskie trofeum zostało również zdobyte przez innego zawodnika trenującego w Łodzi. Stało się to… na Bałkanach. Kamil Kraska zdobył pas kategorii półśredniej organizacji FNC w Serbii nokautując rywala w niespełna minutę. Kilka miesięcy później Polak potwierdził swoje panowanie obroną tytułu w Chorwacji. Poddał tam pretendenta trójkątem rękoma w drugiej rundzie.

Dobry rok zaliczył też choćby Bartek Gładkowicz, który do swojego bilansu dołożył dwa zwycięstwa.

Piękną karierę zakończył w 2025 roku za to Damian Stasiak. „Webster” w przeszłości sześciokrotnie walczył w oktagonie UFC a w ostatnich latach rywalizował w KSW. Udało mu się doskonale zwieńczyć ten sportowy etap w życiu, gdyż w ostatniej walce na KSW 107 pokonał Michała Domina.

Idź do oryginalnego materiału