
Włodarz FAME zabrał głos w sprawie promocji gal w wykonaniu KSW. Nie gryzł się w język, będąc wyraźnie rozczarowanym.
W ostatnich miesiącach napotkać w sieci można wiele głosów, wedle których coś nie do końca dobrze funkcjonuje w federacji KSW. Mowa oczywiście o aspekcie promocyjnym – na jej stan narzeka nie tylko część kibiców, ale również i niektórzy dziennikarze, a choćby sami zawodnicy.
Oczywiście przy okazji większych gal mamy do czynienia ze sporą promocją, jak choćby miało to miejsce przy okazji gali KSW 113 w Gliwicach. Mimo wszystko choćby przy ich okazji często nie mamy do czynienia z konferencjami czy czymś tego typu, co dodałoby dodatkowego rozgłosu danemu widowisku jeszcze przed jego startem.
ZOBACZ TAKŻE: „Ten człowiek zrobił dwa kroki do tyłu”. Szef FAME o włodarzach KSW
Przy okazji gal organizowanych w mniejszych obiektach i ze skromniejszymi kartami walk do czynienia mamy z jeszcze słabszą promocją. Oczywiście nie jest tak, iż największa organizacja MMA w naszym kraju nie dba o ten element, natomiast materiały wideo, które są publikowane przez nią w sieci, z reguły cieszą się niskim zainteresowaniem. Świadkami podobnej sytuacji byliśmy przy okazji ostatniego wydarzenia tej federacji, czego zrozumieć nie może jeden ze współwłaścicieli organizacji FAME.
Włodarz FAME o promocji gal KSW
Mowa o „Boxdelu”, czyli jednej z twarzy organizacji hybrydowej, który ostatnio goszcząc w „Kanale Sportowym” zwrócił się do widzów transmisji z zapytaniem właśnie o promocję wydarzeń KSW, dodając przy okazji swoje trzy grosze:
Widzowie, kiedy się dowiadujecie o galach KSW? Bo ja na przykład o ostatniej gali KSW, gdzie walczył Arek Wrzosek, dowiedziałem się trzy dni przed galą. To była naprawdę fajna karta, a o ile ja, będąc w branży, dowiaduję się o tej gali trzy dni przed galą, to znaczy, iż tam jest coś ku*wa nie tak z marketingiem. Tam jest zerowa ekspozycja, tam ktoś naprawdę albo to sabotuje wewnątrz albo ktoś wykłada na to lachę, bo to jest niemożliwe, żeby walki kogoś takiego, jak Arek Wrzosek, żebym ja się o nich dowiadywał 3 dni przed, to jest dla mnie niepojęte.
– przedstawił swoją perspektywę Michał Baron na „Kanale Sportowym”.
Gala KSW 114 odbyła się już niemalże dwa tygodnie temu w Radomiu. Było to inauguracyjne wydarzenie Konfrontacji Sztuk Walki w tym roku, którego elementy z pewnością pozostaną na długo w pamięci kibiców.
ZOBACZ TAKŻE: „Nie przystoi coś takiego”. Wrzosek krytycznie o gwieździe FAME
Walką wieczoru było starcie o pas wagi lekkiej. Salahdine Parnasse stanął naprzeciw bardzo doświadczonego rywala, czyli znanego z umiejętności parterowych Marcina Helda. Pojedynek zapowiadał się na techniczne szachy, ale w praktyce mistrz narzucił swoje warunki. Był szybszy w stójce, lepiej kontrolował dystans i nie dał się wciągnąć w grę Polaka. Ostatecznie Francuz doprowadził do przerwania walki przed czasem, potwierdzając, iż jest jednym z najbardziej kompletnych zawodników w europejskim MMA. Reprezentant „Atch Academy” po raz trzeci z rzędu sięgnął po triumf w drugiej rundzie poprzez TKO.
Duże emocje przyniosła też walka w wadze ciężkiej. Mowa oczywiście o co-main evencie wydarzenia, w którym zmierzyli się ze sobą – Arkadiusz Wrzosek oraz Szymon Bajor. W drugiej odsłonie ich starcia „Hightower” trafił rywala potężnym kolanem, po którym ten nie był w stanie wrócić do gry. Hala, w której roiło się od kibiców Arka, eksplodowała, bowiem był to najbardziej widowiskowy moment całego wieczoru. Warto odnotować, iż to kolano nie do końca było intencjonalne. Sytuacja miała się tak, iż Szymon po raz kolejny próbował obalić rywala, a w tym samym czasie Wrzosek wyprowadził kopnięcie na korpus – zderzyły się ze sobą kolano kibica Legii Warszawa oraz głowa Bajora.

1 godzina temu
:max_bytes(150000):strip_icc()/Catherine-OHara-The-Last-of-Us-Season-2-Trailer-012625-d20f69dfeebb4c42aeb6d63fc1b53a75.jpg)





