Krzysztof Stanowski: Jacek Magiera to był gość, najlepszy człowiek

6 godzin temu

W czwartek 16 kwietnia śp. Jacek Magiera spoczął na warszawskich Powązkach. Oprócz rodziny, w uroczystościach pogrzebowych uczestniczyło wiele osobistości ze środowiska piłkarskiego, a także tłumy fanów i sam Prezydent Karol Nawrocki. Nie znajdziemy człowieka, który powiedziałby złe słowo na Jacka Magierę i potwierdził to komentarz Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero.

Tragiczna wiadomość obiegła Polskę w poranek 10 kwietnia. Jacek Magiera zasłabł wówczas podczas przebieżki. Mimo akcji ratunkowej i godzinnej reanimacji, jego życia nie udało się uratować. Sześć dni później odbył się jego pogrzeb, w którym uczestniczyło wiele osobistości: Jan Urban, Robert Lewandowski, wielu kolegów i innych byłych podopiecznych trenera. Liczba osób, które chciały go pożegnać, najlepiej świadczy o tym, jakim był on człowiekiem.

Krzystof Stanowski wspomina Jacka Magierę

Jacek Magiera przez lata pracował na swoją reputację. Można powiedzieć, iż jako piłkarz trafił w nieodpowiedni dla siebie czas.

– To zawsze był dobry piłkarz. Gdyby nie był dobry, nie trafiłby do Legii, nie grałby w młodzieżowej reprezentacji Polski. Jako człowiek był nieoczywistym elementem szatni. Nie odpowiadał chamstwem na chamstwo, więc można było zaczepiać go bez konsekwencji. Nie był uszczypliwy, nie podgryzał. Ktoś choćby powie, iż można było mu skakać po głowie. Wolał czytać książkę, niż próbować wkupić się w łaski grupy – mówił Krzysztof Stanowski w Kanale Zero.

– Musiały minąć lata, żeby to był „Magic”, bo później tak go nazywano. Droga do dobrze brzmiącego „Magica” wiodła przez „Babcię” i „Kulfona”. Ksywki go poniżały, ale on albo miał to gdzieś, albo udawał, iż ma to gdzieś. Czy imponował mi wtedy Jacek Magiera? Nie. Lubiłem go, bo był miły, ale mi nie imponował. Imponowali mi ci, którzy wymyślali mu przezwiska, ci pozornie silniejsi, bardziej charyzmatyczni, tak mi się wtedy wydawało.

Tak jak stwierdził Stanowski, musiały minąć lata, zanim osoby, które miały kontakt z Magierą, zrozumiały, z kim tak naprawdę mają do czynienia. A miały z człowiekiem nietuzinkowym, który potrafił wzbudzić szacunek jak mało kto.

– Mijają lata, zanim dobrze zaczynamy rozumieć słowo „charyzma”. 25 lat temu nigdy bym nie uznał, iż Jacek Magiera jest charyzmatyczny. Nie krzyczał, nie przeklinał, nie wzbudzał strachu. Dopiero jakiś czas temu zrozumiałem, iż inaczej wygląda definicja charyzmy, iż to nie jest wzbudzanie strachu, ale wzbudzanie respektu i wskazywanie kierunku. A Magiera jako człowiek pod względem etyki, niezłomności i zasad wzbudzał respekt i wskazywał kierunek. Uderzyło mnie to, gdy dwa albo trzy lata temu rozmawialiśmy przy winie – pierwszy raz dotarło do mnie wtedy, iż ja po prostu szanuję, co on do mnie mówi. On wzbudza respekt, mówi mądrze, mówi mocno. Jakże to było inne od tego, co odczuwam, gdy rozmawiam z tymi, których lata wcześniej sam uważałem za charyzmatycznych – przyznał Stanowski.

– Po latach wiem, iż najsilniejszy w tym całym towarzystwie był Jacek Magiera. Piłka nie przeszkodziła mu w tym, żeby skończyć studia, żeby pozostać człowiekiem wierzącym, pozostać osobą empatyczną, żeby pozostać sobą. Lata minęły i Jacka Magierę szanują wszyscy, ci, którzy kiedyś skakali mu po głowie, także. Większość z nas wyrasta z głupot. Ludzie dojrzewają, zakładają rodziny. Potykają się, podnoszą. Pomagają lub potrzebują pomocy. Zmieniają siebie, zmienia się ich system wartości. Niektórzy w wieku 30, inni w wieku 40, a jeszcze inni w wieku 50 lat, ale wszyscy w komplecie stwierdzają: Jacek Magiera to był gość. Najlepszy człowiek.

– Był mentalnym gigantem. Poszedł w życiu po swoje. Można jego życiorys opowiedzieć po piłkarsku: iż rozegrał ponad 200 meczów w Ekstraklasie, iż jako trener poprowadził Legię Warszawa w Lidze Mistrzów, iż zdobył sensacyjne wicemistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław. Ale przede wszystkim na poziomie inteligencji, etyki, relacji międzyludzkich, był absolutnym zjawiskiem i dzisiaj z tej perspektywy jest przez wszystkich wspominany. W środowisku pełnym toksycznych, szybkich emocji pozostał człowiekiem bez hejterów. To jest dopiero osiągnięcie bez precedensu – dodał Stanowski.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Vincić znów szaleje, zwolnienie Jagody i dlaczego Lech mistrzem? [Zibi Top]
  • Królewski ujawnił pismo Śląska do policji. „Absolutny hit”
  • FIFA, Iran i mundial, czyli sztuka zamiatania pod dywan

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału