Jagiellonia Białystok zgarnęła Superpuchar Polski, pokonując Wisłę Kraków 1:0. Jedynego gola strzelił na początku pierwszej połowy Miki Villar. Spotkanie obejrzało zaledwie 10 935 kibiców, najmniej w historii Stadionu PGE Narodowego. W sieci nie brakowało mocnych określeń na wielomiesięczne zamieszanie z organizacją spotkania, za które odpowiedzialny jest PZPN. Farsa, porażka, wstyd, potwarz, tragedia, dramat, katastrofa - takimi słowami nazywano to, co się stało w środowy wieczór w Warszawie.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o presji w polskich klubach: Nigdzie nie ma takiego ciśnienia jak w Legii Warszawa
Termin został wyznaczony zaledwie dziewięć dni wcześniej. Przenosiny na PGE Narodowy to była reakcja PZPN-u na to, iż Jagiellonia Białystok i Wisła Kraków nie mogły się dogadać ws. wpuszczenia kibiców "Białej Gwiazdy". Weto stawiane było przez grupy kibicowskie ze stolicy Podlasia, które ostatecznie zbojkotowały Superpuchar.
Niska frekwencja oraz opóźnienie rozegrania meczu o trofeum z różnych powodów aż o dziewięć miesięcy zdecydowanie odebrały Superpucharowi jakąkolwiek powagę. Dlatego nie ma co się dziwić głosom, iż skoro PZPN ma problem z organizacją meczu, to powinien z niego zrezygnować.
Najnowsze wieści wskazują, iż ma być nowy pomysł na Superpuchar. Od edycji 2025 ma być rozgrywany na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Nowy mistrz Polski i tegoroczny zdobywca Pucharu Polski mają zagrać 13 lipca. Docelowo ma to być w weekend poprzedzający start sezonu PKO Ekstraklasy.
Królewski z apelem do PZPN-u ws. Superpucharu. "Albo traktujemy poważnie, albo to nie ma sensu"
Zdaniem Jarosława Królewskiego, właściciela i prezesa Wisły Kraków, PZPN musi podjąć konkretne działania w celu uratowania rangi Superpucharu, bo w przeciwnym razie nie ma sensu dalsza organizacja meczu. Zaapelował, by związek jasno się określił, co zamierza zrobić. Uważa też, iż sytuacja ze środowym meczem powinna wszystkich czegoś nauczyć.
- Przede wszystkim trzeba odwrócić narzekanie na to wszystko, co się działo dookoła. Nigdy tak dużo nie rozmawiano o Superpucharze Polski. Miejmy nadzieję, iż to może będzie jakiś kamień węgielny, po którym będziemy traktować to trofeum w sposób należyty, albo po prostu zrezygnujemy z niego, bo to nie ma sensu. Albo traktujemy to jako poważne wydarzenie, w którym mistrz Polski gra ze zwycięzcą Pucharu Polski i bardzo mocno się skupiamy, żeby wypadło jak najlepiej, jeżeli chodzi o terminy, albo traktujemy to jako coś, co nie powinno się odbywać. Moim zdaniem powinno się odbywać - powiedział Królewski w rozmowie z dziennikarzami w mix zonie po meczu.
Zobacz też: Kompromitacja. Aż żal patrzeć na to, co stało się na Narodowym
Królewski opowiada się za dalszą organizacją Superpucharu. Nie ma też nic przeciwko temu, by regularnie rozgrywano go na PGE Narodowym. Uważa, iż na tym jednym meczu zyskuje tak naprawdę cała polska piłka klubowa.
- W Anglii są różnego rodzaju Puchary, Tarcze i inne, które są metodą rywalizacji, ale też wzmacniają tożsamość zespołów. Powinniśmy mieć ten Superpuchar, powinniśmy go kultywować. Ja się cieszę, iż jest pierwszy raz na Stadionie Narodowym. Mam nadzieję, iż za rok dwie drużyny również zagrają tutaj i kibice będą mieć okazję do święta. Ten stadion daje atmosferę również zawodnikom. Jak ktoś tutaj nie jest na co dzień, to jest wyróżnienie zagrać tutaj. Mecze u siebie na stadionie gra się często, rzadko się gra taki mecz jak dzisiaj. Dla kibiców to jest pewnego rodzaju wyprawa i tak do tego trzeba podchodzić - dodał.
Zdaniem szefa Wisły PZPN mógłby podnieść nagrody finansowe za grę o Superpuchar. To zadziałałoby jeszcze bardziej mobilizująco na obu uczestników wydarzenia.
- To zdecydowanie powinna być jedna data. Być może trzeba jeszcze porozmawiać, jesteśmy w stanie pewnie to ogarnąć. Myślę, iż warto w taki sposób na to patrzeć. To trofeum musi odzyskać swoją rangę, a jak ma jej nie mieć, to po prostu z niego zrezygnujmy. To oznacza, iż powinien być za tym jakiś ekwiwalent finansowy dla zespołów, które tu przyjeżdżają. A umówmy się, to nie są jakieś wielkie kwoty, ale dla klubów piłkarskich choćby drobne to jest zawsze coś, co mogą zainwestować w swoje programy społeczne czy celowe środki - przyznał.
Wisła Kraków wciąż jest w grze o awans do ekstraklasy. W tej chwili zajmuje szóste miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi z 40 punktami po 25 meczach. Daje jej to prawo gry w barażach. Do miejsca dającego bezpośredni awans do elity traci 12 punktów.