Jan Przyrowski podsumował świetny weekend na Dubai Autodrome, podczas którego punktował w każdym z wyścigów.
Obiecujące tempo od początku
Już w trakcie pierwszej sesji testowej w czwartek nasz rodak był siódmy z niedużą stratą do czołówki. Jan Przyrowski i zespół Race Performance Motorsport wyciągnęli wnioski po dwóch rundach w Abu Zabi, co pomogło poczynić kolejny krok naprzód. Kolejne sesje odbyły się w piątek i też były owocne. Zmiany zaprocentowały, a kierowca z Rossoszycy z dużym zapasem paliwa był 11., ale za to z mniejszą stratą do lidera niż w czwartek. Piątek kończył się na sesji treningowej, podczas której kierowca z numerem 8 nie forsował tempa i skupił się na przygotowaniach pod wyścigi, wykonując długie przejazdy. Celem było zaprezentowanie prawdziwego tempa w sobotę.
Pierwsza piętnastominutowa sesja kwalifikacyjna była dość trudna i nie wszystko ułożyło się po myśli kierowcy RPM (11. miejsce). Tempo poprawiło się w trakcie drugiej czasówki i zanosiło się na walkę z czołówką. Niestety wówczas dwie próby usunięto za naruszenie limitów toru i przy Polaku pojawiła się 16. pozycja. Później jednak doszło do analizy i sędziowie przywrócili niesłusznie usunięty czas okrążenia, a kierowca z Rossoszycy znalazł się na 9. lokacie. Apetyt był na więcej, ale ta czasówka była spośród tegorocznych w FRMET i tak najlepsza. Przyrowski wraz z zespołem skupił się na tym, aby w wyścigach walczyć o znacznie wyższe miejsca. Jeszcze w sobotę udało się poprawić i po udanym starcie i zaciętej walce zdobył punkt za 10. pozycję.
Drugie podium w okresie i emocjonujący finał rundy
Do drugiego wyścigu obowiązywała odwrócona kolejność dla Top 12. Tym samym Jan Przyrowski startował z 3. pola. Początek był bardzo dobry i udało się utrzymać miejsce w czołowej trójce. Następnie protegowany Akademii Motorsportu ORLEN do samego końca walczył z Alexem Ninovicem o 2. miejsce. Ostatecznie Australijczyk odparł ataki naszego rodaka. Tempo podczas tych zawodów było bardzo konkurencyjne, o czym świadczy drugi najlepszy czas wyścigu w wykonaniu Jana. Dla Przyrowskiego było to drugie podium w zimowym sezonie Formula Regional Middle East Trophy, po tym jak tydzień wcześniej zajął 2. miejsce na Yas Marina Corkscrew.
Trzecie zawody zaplanowano nieco ponad 2 godziny później. To też komplikowało sytuację dla tych, u których w trakcie poranka wystąpią problemy. Takowe mieli Yuki Sano i Alex Powell. Dość gwałtownie okazało się, iż bolid Japończyka po kraksie na prostej startowej nie zostanie odbudowany i tym samym pozwoli to startować 17-latkowi z 8. pola. Tak też się stało, ale jeszcze przed okrążeniem formującym okazało się, iż usterka u zdobywcy pole position uniemożliwia mu opuszczenie alei serwisowej.
Finalnie kierowcy startowali ze swoich pól, a tylko P1 pozostało puste. Ponownie dobry start Jana Przyrowskiego pozwolił mu walczyć z rywalami z przodu. I tutaj także udało się zyskać, mimo iż na dojeździe do zakrętu nr 1 Polak znalazł się w tzw. kanapce między 2 samochodami rywali. Przez cały wyścig toczyła się zacięta rywalizacja, w której to kierowca RPM dobrze się odnalazł i awansował na 5. miejsce. Zaraz po wyścigu doszło do aktualizacji wyników, ponieważ rywal poprzedzający Jana doprowadził do kolizji, za co otrzymał karę doliczenia 10 sekund. Finalnie 17-latek z Rossoszycy był czwarty. Suma summarum w ten weekend wywalczył aż 28 punktów.
Jan Przyrowski zadowolony z podium i progresu
„Runda w Dubaju już za mną. Mogę być bardzo zadowolony. Z zespołem RPM krok po kroku znajdujemy więcej tempa w bolidzie i dzięki temu możemy coraz częściej walczyć z czołówką. Trzy wyścigi w punktach, z których mamy jedno podium (3. miejsce) i P4 w zawodach pełnych walki koło w koło po starcie z P8” – powiedział Jan Przyrowski po rundzie FRMET w Dubaju.
„Po trzech tygodniach mamy chwilę przerwy. Jednakże już 11-13 lutego wracamy i będziemy walczyć w finałowej rundzie w Katarze. Tor Lusail wydaje się bardzo przyjemny i nie mogę się doczekać, aż pierwszych testów i treningów. W przerwie przez cały czas skupiam się nad dalszą pracą, aby być jak najlepiej przygotowany do kolejnych wyścigów. Cieszę się, iż tak dużo polskich fanów motorsportu kibicowało mi i mimo często wczesnych pór dnia, trzymali za mnie kciuki. Korzystając z okazji, dziękuję za wsparcie moim Partnerom: firmie ORLEN, Akademii Motorsportu ORLEN, PZM oraz Geothermal Solutions, Łódzkiej Strefie Ekonomicznej, Samarite, ENEXA, Elektro-miz i Ansite. Dziękuję za wszystko!” – podsumował kierowca zespołu RPM.
Kolejne wyzwanie za niespełna dwa tygodnie
Formula Regional Middle East Trophy opuszcza Zjednoczone Emiraty Arabskie i udaje się na 10-dniową przerwę. Jednakże już w dniach 11-13 lutego stawka wróci do akcji, ale tym razem przeniesie się do Kataru na obiekt Lusail International Circuit, znany z F1 i MotoGP. Zmagania rozegrają się nietypowo, bo nie w weekend, ale w środku tygodnia (środa-piątek). Dla Jana Przyrowskiego będzie to kolejny nowy tor F1, który będzie mu dane poznać. Zważywszy na poczyniony progres w ostatnich tygodniach, 17-latek ponownie celuje w walkę o pozycje w ścisłej czołówce i awans w klasyfikacji generalnej na koniec zimowego sezonu 2026.
Na podstawie informacji prasowej

3 godzin temu
















