Rozegrana w miniony weekend piąta runda Porsche Carrera Cup Benelux przyniosła pozytywne wyniki dla Karola Kręta i kilka brakowało, by Polak sięgnął po jeszcze lepsze rezultaty, w tym podium.
Runda Porsche Carrera Cup Benelux na niemieckim Hockenheimringu miała być dla Karola Kręta przełomowym momentem sezonu. Polski kierowca, świetnie znający ten obiekt, od pierwszych sesji prezentował ścisłe czołowe tempo. Niestety, splot kontrowersyjnych decyzji, problemów technicznych ze sprzętem i kolizji na torze po raz kolejny odebrał mu zasłużone podium. Mimo to 21-latek zaprezentował kapitalną jazdę, wykręcając m.in. najszybsze okrążenie drugiego wyścigu w skrajnie trudnych warunkach.
Doświadczenie, które Karol Kręt chciał przekuć w sukces
Hockenheimring był jedynym torem w tegorocznym kalendarzu, na którym Karol Kręt dysponował bogatym doświadczeniem z poprzednich lat. Już podczas czwartkowych testów Polak potwierdził wysoką formę, regularnie meldując się w czołowej czwórce i wykazując bardzo powtarzalne, mocne tempo.
Weekend od samego początku stawiał jednak przed nim dodatkowe wyzwania. Z powodu kontrowersyjnej kary nałożonej przez sędziów po poprzedniej rundzie w Assen, Kręt musiał pogodzić się z cofnięciem o pięć pozycji na starcie do pierwszego wyścigu. W piątkowych treningach pojawiły się z kolei niespodziewane trudności z układem hamulcowym – niezwykle obciążonym na niemieckim obiekcie. Praca na zużytych komponentach, a następnie konieczność wymiany tarcz tuż przed wyścigiem przełożyły się na brak czasu w ich adekwatne dotarcie, co wpłynęło także na rezultaty.
Niewłaściwa strategia w kwalifikacjach i awans w pierwszym wyścigu
Sobotnie kwalifikacje przyniosły spory niedosyt. Podczas pierwszego przejazdu najszybsze okrążenie Polaka zostało przerwane przez obrót zespołowego kolegi. Przed drugą próbą inżynier wyścigowy zdecydował o opóźnieniu wyjazdu z garażu w nadziei na lepsze warunki. Ocieplający się tor uniemożliwił jednak poprawę rezultatów. W efekcie Kręt uzyskał 9. czas do pierwszego i 4. do drugiego wyścigu.
Do sobotniej rywalizacji polski zawodnik ruszał z 14. pola (po doliczeniu kary). Mając na uwadze taktykę na niedzielę, zespół podjął decyzję o oszczędzaniu świeżego kompletu opon. Mimo niedotartych hamulców i mocno zużytego ogumienia, Polak zaliczył czysty, dojrzały wyścig, meldując się na mecie na 11. pozycji.
Niedzielny dramat, ryzykowna taktyka i spektakularna pogoń
Wszystkie siły zostały rzucone na niedzielne zawody. Karol Kręt startował z 5. pola, dysponując jako jedyny w czołówce niemal nowym kompletem slicków. Tuż przed startem nad torem zaczął jednak padać deszcz.
Nadzieje na walkę o czołowe lokaty prysły już w pierwszym zakręcie – rywal przestrzelił punkt dohamowania i uderzył w tylne koło samochodu Polaka, przestawiając zbieżność zawieszenia. Brak przyczepności na mokrej nawierzchni doprowadził do obrotu i spowodował spadek Kręta na sam koniec stawki.
Gdy po potężnej kolizji w dalszej części stawki wywieszono czerwoną flagę, zespół podjął odważną decyzję taktyczną: mimo padającego deszczu pozostawiono w aucie opony na suchą nawierzchnię, licząc na rychłe przesychanie nitki toru.
Choć prognozy pogody się opóźniły, strategia okazała się słuszna w końcówce wyścigu. Gdy nawierzchnia zaczęła przyspieszać, Karol Kręt prezentował wręcz kosmiczne tempo, bezapelacyjnie dominując na torze i wykręcając oficjalne najszybsze okrążenie wyścigu na slickach po mokrym torze. Polak przeprowadził widowiskową szarżę z końca stawki na 10. miejsce. Do wywalczenia znacznie wyższej pozycji zabrakło jedynie czasu – decyzją sędziów dystans wyścigu został skrócony aż o 9 minut, co uniemożliwiło Polakowi pełne wykorzystanie ogromnej przewagi prędkości nad rywalami jadącymi na przegrzanych oponach deszczowych.
Karol Kręt: podium było w naszym zasięgu
„Na ten weekend czekałem od początku sezonu, bo doskonale znam Hockenheimring. Od czwartku czuliśmy, iż mamy tempo na ścisłą czołówkę, ale seria zdarzeń niezależnych od nas bardzo skomplikowała sytuację. Niestety, od samego początku musieliśmy mierzyć się z balastem w postaci kary przeniesionej z rundy w Assen. Do dziś całkowicie nie zgadzam się z nałożoną na mnie sankcją ani z werdyktem sędziowskim, uważam go za niezwykle niesprawiedliwy, ale w sporcie nie mamy na takie decyzje wpływu i trzeba było zaakceptować cofnięcie o pięć pozycji na starcie do pierwszego wyścigu” – podkreśla polski kierowca.
„Mimo wspomnianej kary oraz dodatkowych trudności w postaci problemów z tarczami hamulcowymi i uderzenia przez rywala na pierwszym okrążeniu niedzielnego wyścigu, nie poddaliśmy się. Zaryzykowaliśmy ze strategią i pozostaniem na slickach. Plan był doskonały – pod koniec tor przesychał i odrabiałem straty w niesamowitym tempie. Szkoda, iż sędziowie skrócili wyścig o 9 minut, bo podium było w naszym zasięgu. Awans z końca stawki na P10 oraz najszybsze okrążenie wyścigu dowodzą jednak, jak ogromny potencjał w nas drzemie” – podkreśla Karol Kręt.
Kolejna, finałowa już runda Porsche Carrera Cup Benelux odbędzie się na Circuit Zolder w dniach 16-18 października, gdzie towarzyszyć będzie cyklowi NASCAR..
Partnerem startów Karola Kręta w Porsche Cup Benelux jest Województwo Lubelskie – Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego – Lubelskie. Smakuj Życie! W gronie partnerów Polaka znajdują się także Valvoline Partner Solutions, 911Garage Sales & Service, InterCars, Michelin oraz marka Puromedica.
Na podstawie informacji prasowej

1 dzień temu















