Kraj podzielony, bezwzględny atak na olimpijczyka. "Zamknij gębę"

2 godzin temu
Trudno zabronić sportowcom prawa do poglądów na temat tego, co dzieje się w ich kraju. To odróżnia demokrację od systemów autorytarnych. Problem w tym, iż rządzący zwykli utożsamiać kraj ze sobą, a krytykę swoich działań uznają za napaść na ojczyznę i cały naród - pisze Dariusz Wołowski ze Sport.pl.
"Zamknij gębę i idź się bawić na śniegu" – napisał olimpijczykowi Hunterowi Hessowi republikański kongresmen z Tennessee, Tim Burchett. Jake Paul, pięściarz i influencer, dodał: "W imieniu wszystkich prawdziwych Amerykanów proszę cię, żebyś się zamknął. jeżeli nie podobają ci się Stany Zjednoczone, wynieś się żyć do innego kraju".

REKLAMA





Niewygodne pytania o Minnesotę
Sportowcy amerykańscy przybywający do Mediolanu i Cortiny są w niezręcznej sytuacji. Na konferencjach prasowych dziennikarze zasypują ich pytaniami o politykę Donalda Trumpa i głośną interwencję ICE (Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł) w Minnesocie, zakończoną dwoma ofiarami śmiertelnymi. Część z nich odpowiada łagodnie i wymijająco, jak legendarna alpejka Mikaela Shiffrin, która odwołała się do słów Nelsona Mandeli. "Pokój to nie tylko brak konfliktów; to także tworzenie środowiska, w którym wszyscy możemy się rozwijać, bez względu na rasę, wyznanie, płeć czy jakiekolwiek inne różnice". Wyjaśniła, iż jej celem na igrzyskach jest rywalizacja i popieranie wartości inkluzywności, różnorodności, wysiłku i współpracy. – Kocham Stany Zjednoczone i jestem dumna z reprezentowania narodu, ale współczesny świat nie oszczędza nam trudności i bólu – dodała.


Broniący tytułu mistrza olimpijskiego z Pekinu narciarz Chris Lillis też podkreślał, iż kocha Amerykę i nigdy nie chciałby reprezentować innego kraju. - Sportowcy często wahają się, czy mówić otwarcie o swoich poglądach politycznych i o tym, co myślą o sytuacji w kraju. Serce mi pęka z bólu ze względu na to, co dzieje się teraz w Ameryce. Uważam, iż jako kraj musimy skupić się na poszanowaniu praw każdego i traktować naszych obywateli z taką samą troską i szacunkiem, jak każdego innego. Mam nadzieję, iż kiedy ludzie zobaczą sportowców rywalizujących na igrzyskach olimpijskich, zrozumieją, iż to właśnie tę Amerykę staramy się reprezentować – stwierdził Lillis.
Zapytano o to również narciarkę akrobatyczną Sveę Irving. - Bez wątpienia nasz kraj przeżywa trudny okres. przez cały czas stoję przy swoich wartościach, którymi są współczucie, szacunek i miłość do innych – mówiła na konferencji prasowej. Tę wypowiedź wsparła była tenisowa mistrzyni Martina Navratilova.
Najmniej ostrożny okazał się Hunter Hess, specjalista od skoków akrobatycznych na nartach. Zaraz po ceremonii otwarcia igrzysk powiedział: - Oczywiście, jest wiele rzeczy w moim kraju, których nie lubię i myślę, iż wielu innych ludzi też nie. Na igrzyskach chodzi mi raczej o reprezentowanie moich przyjaciół, rodziny i tego, co uważam za dobre w Stanach Zjednoczonych… Fakt, iż noszę flagę USA, nie oznacza, iż reprezentuję wszystko, co dzieje się w kraju - stwierdził. Jego słowa wywołały falę ostrej krytyki.



Atak na Hessa
Byron Donalds, republikański kongresmen z Florydy, zaatakował Hessa. "WYBRAŁEŚ noszenie naszej flagi. WYBRAŁEŚ reprezentowanie naszego kraju. WYBRAŁEŚ udział w igrzyskach. jeżeli to dla ciebie za trudne, WRÓĆ DO DOMU. Są rzeczy ważniejsze niż polityka. Po prostu tego nie rozumiesz" – napisał na platformie X.
Do niedzieli prezydent USA Donald Trump nie skomentował słów Hessa, ale w końcu i on postanowił wyrazić swoje oburzenie w sieci Truth and Detail. "Amerykański narciarz olimpijski Hunter Hess, totalny nieudacznik, twierdzi, iż nie reprezentuje swojego kraju na obecnych Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. jeżeli tak jest, nie powinien choćby próbować dostać się do reprezentacji i szkoda, iż w niej jest. Bardzo trudno kibicować komuś takiemu. UCZYŃMY AMERYKĘ ZNÓW WIELKĄ!" – napisał Trump.


Sytuacja jest skomplikowana, bo igrzyska mają być wolne od polityki. Często bywa tak, iż sportowcy reprezentujący kraj, którzy wybierają się na wielką imprezę, przestrzegani są, by na oficjalnych konferencjach prasowych mówili wyłącznie o sporcie. Szefowie ekip wręcz zakazują im odpowiadania na pytania dotyczące czegokolwiek innego.
Trudno jednak zabronić młodym ludziom, uprawiającym sport, prawa do własnych poglądów na temat tego, co dzieje się w ich kraju. To odróżnia demokrację od systemów autorytarnych. Problem polega na tym, iż władza i politycy rządzący zwykli utożsamiać kraj ze sobą, a krytykę swoich działań uznają za napaść na ojczyznę i cały naród.



jeżeli prezydent USA nazywa olimpijczyka reprezentującego Stany Zjednoczone totalnym nieudacznikiem, przekracza coś więcej niż tylko granice dobrego smaku.
Idź do oryginalnego materiału