Błąd za błędem popełniali piłkarze Lecha Poznań w sobotnim meczu z Lechią Gdańsk. Począwszy od 2. minuty, gdy Camilo Mena przedryblował kilku rywali, a bramkę zdobył Tomasz Neugebauer. Poznaniaków dobiły w drugiej połowie samobójczy gol Antonio Milicia i trafienie Tomasa Bobcka. Jedynym pozytywem po stronie "Kolejorza" był gol, którego strzelił Ali Gholizadeh.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki: Wracałem do Ekstraklasy i zanim zawiązałem sznurówkę, już naderwałem ścięgno
Kowalczyk nie odpuści temu piłkarzowi Lecha. Zakpił z niego w trakcie meczu
Obrona mistrzów Polski po raz kolejny w tym sezonie pozostawiała wiele do życzenia. Kwartet defensywny złożony z Joela Pereiry, Mateusza Skrzypczaka, Antonio Milicia i Michała Gurgula nie radził sobie z dobrze dysponowanymi zawodnikami ofensywnymi gości z Gdańska. I choć Bartosz Mrozek dwoił się i troił, żeby pomyłki jego kolegów uszły płazem, to nie dał rady. Zresztą, trudno nie odnieść wrażenia, iż i bramkarz Lecha mógł zrobić coś więcej przy bramce na 1:0.
Najgłośniej było z powodu występu jednego ze stoperów "Kolejorza". I wcale nie chodzi o Milicia, choć ten w 47. minucie fatalnie skiksował i pokonał własnego golkipera. Na świeczniku znów znalazł się Mateusz Skrzypczak, który niespodziewanie zastąpił w wyjściowej jedenastce Wojciecha Mońkę.
Reprezentant Polski miał problemy z przypilnowaniem Bobcka, a w 55. minucie walnie przyczynił się do zdobycia bramki przez Słowaka. Środkowy obrońca niebiesko-białych podał bowiem piłkę prosto pod nogi Aleksandara Cirkovicia, a ten wyłożył ją do napastnika Lechii. Bobcek tym samym strzelił czternastego gola w tym sezonie, a fatalna dyspozycja Skrzypczaka nie umknęła Wojciechowi Kowalczykowi - byłemu piłkarzowi m.in. Legii Warszawa i Realu Betis, a w tej chwili ekspertowi Weszło.
- Najlepszy transfer Jagi w ostatnich latach? Skrzypczak do Lecha i nie zapraszam do dyskusji - napisał "Kowal" na swoim profilu na portalu X.
I choć uwaga byłego napastnika jest wyraźnie prześmiewcza, to trudno się z nią nie zgodzić. Stoper "Kolejorza" wyraźnie obniżył loty po tym, jak wrócił do zespołu z Poznania po trzyletnim pobycie w drużynie Jagiellonii Białystok. 25-latek dwa sezony temu zdobywał z drużyną Adriana Siemieńca mistrzostwo Polski, a w poprzedniej kampanii został wybrany najlepszym obrońcą Ekstraklasy. Teraz do takiego miana sporo mu brakuje, a fani Lecha optują za powrotem Wojciecha Mońki do wyjściowego składu.
- Wojciech Mońka to zawodnik dysponujący bardzo dużą jakością. Antonio Milić i Mateusz Skrzypczak bardzo dobrze wyglądali w okresie przygotowawczym - stąd decyzja, by zaczęli mecz z Lechią od 1. minuty. Nie jest tajemnicą, iż nie zagrali na swoim najwyższym poziomie, ale to samo można powiedzieć o innych zawodnikach. Nie podjąłem jeszcze decyzji o tym, czy Mońka wróci do wyjściowego składu już na mecz z Piastem - mówił po meczu trener "Kolejorza" Niels Frederiksen.
Spotkanie z Piastem czeka piłkarzy Lecha już we wtorek 3 lutego. Poznaniacy odrobią tym samym przełożone z powodu gry w eliminacjach europejskich pucharów starcie, które początkowo miało się odbyć już w 4. kolejce Ekstraklasy. Początek meczu zaplanowano na godz. 20:30.
Zobacz też: Tak wygląda tabela Ekstraklasy po tym, co wydarzyło się w meczu Lecha

2 godzin temu
















