Równia pochyła w polskich skokach ma miejsce od kilku lat. Pojedyncze wyskoki Aleksandra Zniszczoła oraz Pawła Wąska trwały tylko przez jeden sezon. W obecnej kampanii liderem kadry naszych skoczków jest 18-letni Kacper Tomasiak. Urodzony w Bielsku-Białej zawodnik czterokrotnie meldował się w najlepszej "dziesiątce" zawodów Pucharu Świata. Młody skoczek swoją znakomitą dyspozycją zapewnił sobie starty podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Prócz niego trener Maciej Maciusiak mógł zabrać na "imprezę czterolecia" jeszcze tylko dwóch zawodników. Względem poprzednich igrzysk w Pekinie to ogromna zmiana, gdyż do tej pory przywilej udziału w igrzyskach miało pięciu reprezentantów. Od tego roku nie będzie jednak konkursu drużynowego, który gromadził czterech zawodników. W jego miejsce będziemy oglądać rywalizację duetów.
REKLAMA
Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia
Maciusiak podał skład w Zakopanem
W kadrze Polski prócz Tomasiaka znaleźli się Kamil Stoch oraz Paweł Wąsek. 3-krotny mistrz olimpijski choć w ostatnich występach zawodził, znalazł uznanie w oczach szkoleniowca przez pryzmat występów w całym sezonie. O trzeci, ostatni bilet mogło się wydawać, iż walczyli: Maciej Kot oraz Dawid Kubacki. Jak poinformował w rozmowie z "Interią" pierwszy z tej dwójki, skład na igrzyska Maciusiak ogłosił po Pucharze Świata w Zakopanem. - Zaraz po konkursach w Zakopanem poznaliśmy skład na igrzyska. Odbyło się spotkanie i to było zupełnie fair w stosunku do zawodników. Wiedzieliśmy bowiem, jaki kto ma plan na kolejne tygodnie - wyznał 34-latek.
Czy Kot, który w tym sezonie spisuje się najlepiej od ośmiu lat ma żal do trenera o brak powołania do olimpijskiej kadry? - Największym problemem dotyczącym wyboru kadry w tym sezonie było to, iż trener mógł zabrać tylko trzech zawodników. Przy pięciu miejscach, jak w poprzednich igrzyskach, nie byłoby tego problemu. Sam zresztą powiedziałem trenerowi, iż nie zazdroszczę mu podejmowania takiej decyzji. To jest dla niego ogromny stres, ale też wielka odpowiedzialność. Na pewno miał twardy orzech do zgryzienia w wyborze trójki, a potem musiał to jeszcze przekazać zawodnikom, którzy ciężko pracują przez wiele lat, ze nie pojadą i nie zrealizują swoich celów i marzeń. Powiedziałem trenerowi też, iż w stu procentach rozumiem jego decyzję i żeby się tym nie przejmował, bo sezon jednak jest długi i walczymy w tej chwili o inne cele - przyznał skoczek.
Zobacz też: Rzucił skoki i podjął decyzję życia. Teraz jest milionerem
Trening zamiast igrzysk
Mimo braku obecności na igrzyskach kadra skoczków przez cały czas będzie ćwiczyć, by dyspozycja w ostatniej fazie sezonu pozwalała na walkę o wyższe lokaty. Jak do tej pory tylko Kacper Tomasiak prezentował taką formę, dzięki której mógł rywalizować w pobliżu czołówki. - Gdyby ktokolwiek z nas zaczął regularnie skakać do "10", to decyzja dotycząca składu na igrzyska byłaby łatwiejsza. Każdy z nas dawał trenerowi trochę inne argumenty. Dawid miał zwyżkę formy, ja byłem ustabilizowany na pewnym poziomie. Nie ma jednak w kadrze zrezygnowania. Oba sztaby pracują nad tym, co zrobić, by dołączyć do światowej czołówki. Nie ma jednak dużej radości, bo jednak nasza praca nie przekłada się oczekiwane rezultaty - zakończył urodzony w Limanowej zawodnik.
Ostatnimi zawodami w cyklu Pucharu Świata przed igrzyskami olimpijskimi będą konkursy w Willingen (30.01 - 1.02), podczas których kadra po raz ostatni pojawi się w szerszym składzie, aniżeli we Włoszech.

2 godzin temu












