Kostrubała w „Gońcu”. „Finlandia przyznała: monopol w internecie nie działa. A Polska?”

2 godzin temu
Ogolna
Ogolna Kostrubała w „Gońcu”. „Finlandia przyznała: monopol w internecie nie działa. A Polska?”
03.02.2026 05:58

Kostrubała w „Gońcu”. „Finlandia przyznała: monopol w internecie nie działa. A Polska?”

Zakończenie procesu legislacyjnego w Finlandii, otwierające drogę do likwidacji państwowego monopolu, stało się impulsem do nowej dyskusji o kondycji polskiego rynku cyfrowego. W obszernym sponsorowanym wywiadzie w portalu Goniec.pl, Zdzisław Kostrubała, prezes Stowarzyszenia Graj Legalnie, analizuje konsekwencje trwania przy modelu, który Europa konsekwentnie porzuca.

Aleksander Szczęsny
Udostępnij
Autor zdjęcia: Stowarzyszenie Graj Legalnie
LinkedIn Follow Button – Article Embed ...
i wklej go pomiędzy akapitami w swoim CMS (WordPress itp.) w trybie edycji HTML/Code. -->
Obserwuj nas na LinkedIn

Fiński pragmatyzm kontra polska… samotność

Helsinki, postrzegane dotąd jako ostoja państwowego protekcjonizmu, właśnie zamknęły najważniejszy rozdział w historii swojej gospodarki cyfrowej. Finlandia kończy proces legislacyjny, który zastępuje monopol transparentnym systemem licencyjnym, co Zdzisław Kostrubała w rozmowie z Gońcem wskazuje jako dowód na triumf ekonomicznego rozsądku nad ideologią.

Decyzja ta nie zapadła w próżni – była wynikiem chłodnej kalkulacji i analizy danych rynkowych. Fiński operator państwowy, Veikkaus, zamiast bronić swojej pozycji za wszelką cenę, „otwarcie przyznał, iż nie jest w stanie konkurować” z globalnymi platformami technologicznymi w obecnym reżimie prawnym.

To szczere stanowisko obnażyło fikcyjność barier w internecie. W tym kontekście Polska, utrzymując monopol w segmencie kasyn online, staje się, wg prezesa Graj Legalnie, „ostatnim państwem Unii Europejskiej” wierzącym w skuteczność tego rozwiązania. Kostrubała ostrzega, iż brak podobnej refleksji nad Wisłą spycha nasz rynek na margines, podczas gdy Europa buduje szczelne i dochodowe systemy koncesyjne.

Veikkaus [fiński monopolista] powiedział coś bardzo uczciwego: albo państwo wprowadzi licencje i odzyska nad nim realną kontrolę, albo dalej będzie udawać, iż kontroluje coś, nad czym nie ma władzy

Rejestr pęka w szwach, a miliardy wypływają?

Skalę nieskuteczności obecnego modelu regulacyjnego w Polsce najlepiej mają obrazować porażające dysproporcje między działaniami administracyjnymi a rzeczywistością ekonomiczną. Zdzisław Kostrubała punktuje, iż mimo istnienia „rejestru stron zakazanych, do którego wpisano już ponad 50 tysięcy domen” , nielegalny rynek wcale nie traci na sile.

Blokowanie stron ma przypominać walkę z hydrą (tego porównania chętnie używają przeciwnicy polskiego status quo) – na miejsce jednej zamkniętej witryny natychmiast powstają kolejne klony. Ta syzyfowa praca regulatora nie przekłada się na uszczelnienie systemu, co ma być widać w szacunkach dotyczących przepływów finansowych.

Prezes stowarzyszenia przywołuje dane, według których szara strefa w Polsce generuje obroty rzędu „65 miliardów złotych rocznie” . Są to środki, które krążą w polskiej gospodarce cyfrowej, ale z powodu barier prawnych omijają budżet państwa szerokim łukiem.

Wg Kostrubały utrzymywanie monopolu sprawia, iż zamiast czerpać korzyści z tego ogromnego wolumenu transakcji, państwo dobrowolnie oddaje pole zagranicznym podmiotom, które nie podlegają żadnej kontroli fiskalnej ani konsumenckiej.

Polska została ostatnim państwem Unii Europejskiej, które utrzymuje monopol państwowy w obszarze kasyna online. I nie jest to powód do dumy, tylko bardzo poważny sygnał ostrzegawczy

Wskaźnik kanalizacji obnaża słabość systemu

Kluczowym argumentem przemawiającym za zmianą modelu ma być tzw. wskaźnik kanalizacji, czyli procent graczy korzystających z legalnej, opodatkowanej oferty. Dane przytoczone przez Zdzisława Kostrubałę mogą być bezlitosne dla polskiego ustawodawcy. W krajach, które zdecydowały się na uwolnienie rynku i wprowadzenie licencji – takich jak Dania czy Szwecja – „kanalizacja rynku przekracza 90 procent” .

Oznacza to, iż niemal cały ruch w sieci odbywa się w ramach kontrolowanego systemu prawnego. Tymczasem w Polsce, w sektorach objętych monopolem lub restrykcyjnymi zakazami, wskaźnik ten oscyluje zaledwie wokół „połowy”. Druga połowa rynku to domena nieuregulowana, z której budżet nie ma ani grosza.

Przykład Finlandii, która właśnie dołączyła do grona państw stawiających na licencje, według tez z tego sponsorowanego wywiadu w „Gońcu”, ma pokazywać, iż jedynym skutecznym sposobem na odzyskanie kontroli nad rynkiem jest stworzenie konkurencyjnej oferty legalnej. Dopóki polskie prawo nie dopuści do głosu zweryfikowanych operatorów prywatnych, zdaniem zwolenników liberalizacji przepisów, walka z szarą strefą pozostanie kosztowną fikcją.

Przeczytaj też:
>>> „Efekt hydry” w rejestrze domen i potrzeba modelu fińskiego? Debata o monopolu
>>> SMS i Telegram nowym wektorem ataku szarej strefy. Walczy z nią… Orange
>>> Miało być 838 pokoi i projekt za 300 mln dolarów. Emerald Bay stoi i niszczeje

Źródło: Goniec.pl
Finlandia monopol Stowarzyszenie Graj Legalnie wskaźnik kanalizacji Zdzisław Kostrubała
Udostępnij

Aleksander Szczęsny

Więcej Ogolna

Ogolna

Szwecja redefiniuje walkę z szarą strefą. Wprowadzi „participation criterion”. Operatorzy biją na alarm: tracimy graczy

Od 1 stycznia 2027 Szwecja zmienia zasady gry: egzekucja wobec nielegalnych operatorów przestanie zależeć od tego, czy strona „celuje” w Szwedów, a zacznie od tego, gdzie faktycznie grają gracze. To ma zamknąć szarą strefę, ale BOS (szwedzkie stowarzyszenie operatorów) ostrzega – bez uczynienia legalnego rynku bardziej atrakcyjnym, gracze i tak… Krzysztof Małek
Ogolna Zmierzch tradycyjnych gier stołowych? Kryzys bakarata uderza w wyniki Las Vegas Strip Krzysztof Małek
Ogolna Koniec „boomu” w brazylijskim sponsoringu futbolu? Firmy bukmacherskie tną wydatki Krzysztof Małek
Ogolna SMS i Telegram nowym wektorem ataku szarej strefy. Walczy z nią… operator telekomunikacyjny. Brawo Orange Aleksander Szczęsny
Ogolna Miało być 838 pokoi i projekt za 300 mln dolarów. Emerald Bay od epidemii Covidu stoi i niszczeje. A Chinabank nie spieszy się Krzysztof Małek
Idź do oryginalnego materiału