Kontrowersyjna decyzja w meczu Rosjanina. Sabalenka: Nie rozumiem

2 godzin temu
Broniący tytułu Jack Draper przegrał z Daniłem Miedwiediewem 1:6, 5:7 w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells. W trakcie spotkania nie brakowało kontrowersji po decyzji sędziowskiej w kluczowym momencie. - Draper ma wiele racji - tłumaczy w Sport.pl Gabriela Załoga, sędzia międzynarodowa. Zdziwienia nie kryła m.in. Aryna Sabalenka.
Kilka dni temu w ćwierćfinale zawodów ATP Masters 1000 spotkali się Brytyjczyk Jack Draper i Rosjanin Danił Miedwiediew. Broniący tytułu Draper, wówczas 14. na świecie, przegrał pierwszego seta 1:6, ale w drugim gra się wyrównała. Aż nadszedł gem przy stanie 5:5, który okazał się decydujący.

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej



Kontrowersja w takim momencie
Draper serwował i przy wyniku 0:15 miał uwagi do forhendu Miedwiediewa. Jego zdaniem zagranie Rosjanina wylądowało poza linią końcową i dlatego Brytyjczyk rozłożył szeroko ręce po tym, jak odbił piłkę. To gest w tenisie sygnalizujący sędziemu, iż według zawodnika znajdującego się najbliższej piłki był aut. Sędzia Aurelie Tourte nie przerwała jednak gry.
Wymiana trwała dalej przez siedem uderzeń, aż w końcu Miedwiediew popsuł bekhend w siatkę. Następnie były lider rankingu ATP z Rosji zwrócił się do sędzi z prośbą o wideoweryfikację, aby sprawdzić, czy Draper dopuścił się czynności wpisującej się w pojęcie tzw. przeszkody w grze.






Tourte przez dłuższą chwilę oglądała powtórki, aż w końcu uznała, iż Draper zachował się niezgodnie z przepisami i przyznała punkt rywalowi. Chodziło o rozłożenie rąk sygnalizujące rzekomy błąd. Miedwiediew przegrał wymianę i pierwotnie na tablicy wyników ukazało się 15:15, ale po zmianie było 0:30. Po chwili Rosjanin przełamał Brytyjczyka do 15, wyszedł na 6:5, a za moment zakończył spotkanie rezultatem 6:1, 7:5. Do kontrowersyjnego zdarzenia doszło więc w kluczowym momencie meczu.


Jak wcześniej opisywaliśmy, przeszkodą w grze może być potencjalnie każdy rodzaj rozproszenia, który uniemożliwia przeciwnikowi wykonanie prawidłowo zagrania na korcie. To mogą być hałasy, w tym głośne chrząkanie lub zwracanie się do rywala w trakcie gry lub inne ruchy ciała. Pojęcie jest bardzo szerokie, a interpretacja zależy od konkretnego sędziego pracującego przy danym meczu.



Draper nie godził się ze stratą punktu
Kibice na trybunach w Kalifornii buczeli po decyzji arbiter, a Jack Draper nie mógł pogodzić się ze stratą punktu. Po chwili posłał asa, odpowiadając w najlepszy możliwy sposób na to zamieszanie, ale i tak został przełamany, a Danił Miedwiediew wykorzystał przewagę.
Po meczu tenisiści podali sobie dłonie i rozmawiali krótko przy siatce. Miedwiediew stwierdził: "Jeśli jesteś na mnie zły, to przepraszam", a Draper odpowiedział: "Nie jestem, ale nie sądzę, żebym wystarczająco cię rozproszył swoim zachowaniem". Widzowie gwizdali po wyczytaniu przez sędzię główną nazwiska zwycięzcy pojedynku.


- To interesująca sytuacja, która moim zdaniem jest konsekwencją wprowadzenia powtórek. W przeszłości nikt by nie zwrócił na to uwagi, a tenisiści rywalizowaliby dalej. Dziś, gdy zawodnik faktycznie zauważy jakieś zachowanie, może poprosić o powtórkę. Nie dziwię się sędzi, iż tak zdecydowała, bo skoro widać na powtórce, iż Draper robi coś nienaturalnego, to mogła uznać iż to przeszkodziło - ocenia w rozmowie ze Sport.pl Gabriela Załoga, sędzia międzynarodowa. - Natomiast Draper ma też wiele racji, iż przecież zagrali kilka uderzeń po tej sytuacji. Trudno stwierdzić, iż tamto zachowanie spowodowało, iż Miedwiediew zepsuł piłkę - dodaje.
Czytaj także: "Lewandowski ujawnia swoje prawdziwe oblicze"



Od lutego 2025 tenisiści mogą wnioskować o analizę wideo podczas męskich imprez rangi Masters 1000, dotyczącą m.in. przeszkadzania w grze i błędów w punktacji. W tej konkretnej sytuacji prowadząca spotkanie Aurelie Tourte mogła też sama przerwać akcję, gdyby potraktowała zachowanie Brytyjczyka jak "przeszkodę" i wtedy także punkt przyznałaby Rosjaninowi.
W wywiadzie udzielonym po zakończeniu meczu Jack Draper nie miał pretensji do Daniła Miedwiediewa, ale wciąż nie potrafił pogodzić się z decyzją. - To trudna sytuacja dla sędziego. Nie sądzę jednak, żebym zrobił wystarczająco dużo, żeby mu przeszkodzić, ale koniec końców popełniłem drobny błąd rękami - przyznał Brytyjczyk.
I dodał: - Z jednej strony rozumiem to, ale z drugiej nie sądzę, żeby to wystarczyło, aby odwrócić uwagę Daniła. Gdyby popsuł kolejne uderzenie, byłoby jasne, iż mu przeszkodziłem. A tak nie uważam, iż powinienem przegrać punkt, to była surowa decyzja.
Miedwiediew przyznał, iż nie czuł się "mocno" rozproszony. - Ale czy byłem trochę rozproszony? Tak. Czy to wystarczy, żeby wygrać punkt? Nie wiem. jeżeli przyjrzysz się mojemu pierwszemu forhendowi po tym zdarzeniu, to myślę, iż mógłbym wykonać lepsze uderzenie, gdyby Jack tak nie zareagował. Ale czy czuję się z tym dobrze? Nie do końca, ale też nie czuję, iż oszukiwałem. Pozwoliłem sędzi zdecydować.



Sabalenka komentuje
Danił Miedwiediew po tym zwycięstwie awansował do półfinału zawodów w Indian Wells, w którym niespodziewanie pokonał lidera rankingu Carlos Alcaraza 6:3, 7:6, przerywając zwycięską serię Hiszpana. W finale lepszy od Miedwiediewa okazał się Włoch Jannik Sinner 7:6, 7:6. Rosjanin niedawno wygrał turniej w Dubaju i wrócił do top 10 zestawienia.
Jack Draper spadł na 26. pozycję. Kalifornia to był dla niego dopiero drugi występ od zeszłorocznego US Open. W lutym wrócił po kontuzji, wyglądał na zmęczonego. Przyznał, iż sporo sił kosztowało go starcie w 1/8 finału z Novakiem Djokoviciem, wygrane 4:6, 6:4, 7:6.
O zdarzenie z meczu Jack Draper - Danił Miedwiediew została także zapytana m.in. Aryna Sabalenka. Białorusinka nie kryła zdziwienia. - Uważam, iż naprawdę niezręczne jest to, iż możesz zakończyć wymianę, a potem prosić o wideoweryfikację. Nie rozumiem, bo jeżeli naprawdę ci to przeszkodziło, to powinieneś natychmiast przerwać akcję i poprosić o sprawdzenie. Gdyby Danił wygrał wymianę, prawdopodobnie nie prosiłby o wideoweryfikację, prawda? Naprawdę nie sądzę, żeby tak to powinno wyglądać - przyznała Białorusinka podczas jednej z konferencji prasowych. Jej zdaniem ruch Brytyjczyka nie mógł zdekoncentrować Rosjanina.
Sabalenka przeżyła podobną sytuację podczas tegorocznego Australian Open, ale wtedy sędzia główna zareagowała od razu. W trakcie półfinału z Eliną Switoliną uznała, iż zbyt głośne okrzyki pierwszej rakiety świata przeszkadzały w wymianie i punkt wpadł na konto Ukrainki.
Idź do oryginalnego materiału