
Po niemal pięciu latach zakończył się jeden z najbardziej charakterystycznych rozdziałów we współczesnej historii Widzew Łódź. W niedzielę kontrakt z klubem rozwiązał Marek Hanousek, a kilka godzin później w symboliczny sposób pożegnał go prezes RTS-u, Michał Rydz.
Czeski pomocnik rozegrał w czerwono-biało-czerwonych barwach aż 152 spotkania, wielokrotnie wyprowadzając drużynę na boisko jako kapitan. Był jedną z twarzy Widzewa w trudnym okresie odbudowy i awansów, ale w obecnym sezonie jego rola znacząco zmalała. Na murawie pojawił się tylko dziesięć razy, spędzając łącznie kilka ponad sto minut.
W tej sytuacji obie strony uznały, iż najlepszym rozwiązaniem będzie wcześniejsze rozstanie. Hanousek pożegnał się z klubem w emocjonalnym materiale wideo, a prezes Rydz opublikował osobisty wpis, w którym podkreślił nie tylko sportową wartość zawodnika, ale też jego klasę jako lidera i człowieka. Zaznaczył również, iż drzwi do Widzewa pozostają dla niego otwarte – tym razem już w innej roli, gdy nadejdzie na to odpowiedni moment.
„Jedno z trudniejszych dla nas pożegnań – Marek to dobry lider, kapitan, piłkarz. I jeszcze lepszy człowiek. Rozumiem jednak, iż chcesz rywalizować jeszcze piłkarsko na najwyższym poziomie. Trzymam za Ciebie kciuki, Profesorze! Równocześnie już teraz złożyliśmy konkretną ofertę powrotu do Klubu – w innej roli. Gdy nadejdzie czas, Marek będzie mógł z niej skorzystać. Mam nadzieję, do zobaczenia! Łódź już zawsze będzie domem dla Ciebie i Twojej rodziny” – napisał Rydz na portalu X.
Według informacji przekazanych przez Kamila Bętkowskiego, Hanousek nie zamierza jeszcze kończyć kariery. 34-latek ma wrócić do Czech i ponownie związać się z Duklą Praga, gdzie występował przez dekadę w latach 2009–2019. Łącznie rozegrał tam 230 meczów, a teraz spróbuje pomóc klubowi w walce o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej – Dukla zajmuje w tej chwili przedostatnie miejsce w tabeli.
Jak doprecyzował Bętkowski, propozycja powrotu do Widzewa nie jest jedynie grzecznościowym gestem. Latem Hanousek może – jeżeli sam będzie tego chciał – dołączyć do rezerw RTS-u, łącząc grę z pierwszymi krokami w pracy trenerskiej. To sprawia, iż choć jego piłkarska przygoda przy Piłsudskiego dobiegła końca, z Łodzią wcale nie musi się żegnać na dobre.

2 godzin temu















