Kompromitacja na igrzyskach. "To było naprawdę głupie"

1 godzina temu
W sobotę poznaliśmy pierwsze medalistki olimpijskie w biegach narciarskich. Bieg łączony (10 km stylem klasycznym + 10 km stylem dowolnym) został zdominowany przez Szwedki - triumfowała Frida Karlsson, a za nią na metę wpadła Ebba Andersson. Druga ze Szwedek była potem bohaterką kuriozalnej sytuacji, bowiem jej medal rozpadł się na kawałki.
Bardzo gwałtownie po starcie olimpijskiego skiathlonu utworzyła się na czele czteroosobowa grupka, w której były trzy Szwedki (Frida Karlsson, Ebba Anderson i Jonna Sundling) oraz Norweżka Astrid Oeyre Slind, dla której to był debiut na IO, tuż przed 38. urodzinami. Niedługo przed zmianą nart tempa grupy nie wytrzymała Sundling. Tuż po zmianie nart i stylu na dowolny zaczęła odpadać Slind. Po 14 kilometach Karlsson postanowiła przyspieszyć i pomknęła po złoto. Na mecie miała przewagę ponad 50 sekund nad Andersson. Brąz zdobyła inna Norweżka, Heidi Weng, która miała dużo lepszą drugą część dystansu.

REKLAMA







Zobacz wideo Piesiewicz ujawnia, jak Polska chce zorganizować igrzyska olimpijskie



Zdobyła medal igrzysk, który nagle się rozleciał
Trasa biegowa nieopodal miejscowości Tesero w Val di Fiemme już pierwszego dnia igrzysk stała się wyjątkowym i niezapomnianym miejscem dla reprezentacji Szwecji. Nie tylko ze względu na wielki sukces, jakim jest dublet Karlsson i Andersson, ale też na to, co stało się po ceremonii medalowej.


Krótko po tym, jak Andersson odebrała swój srebrny medal, pierwszy wywalczony indywidualnie olimpijski krążek w karierze, ten rozpadł się na kawałki. To była kuriozalna i pewnie nieprzyjemna sytuacja dla Szwedki, ale ona sama podchodzi do tego z dystansem.
- To było naprawdę głupie. Pobiegłam za Fridą i w tym pośpiechu medal rozsypał się na kilka części i wylądował w śniegu. Teraz mam nadzieję, iż organizator ma plan B na wypadek zepsucia medali - powiedziała Andersson w rozmowie ze szwedzką telewizją publiczną SVT.


28-latka przyznała, iż próbowała złożyć swój medal, ale okazało się to niemożliwe do wykonania. Wyznała, iż brakowało pewnych elementów.



- Miałam zamiar to naprawić, ale jedna część poleciała w zupełnie innym kierunku i nie mogłam jej znaleźć, pewnie wciąż gdzieś tam jest. W końcu się poddaliśmy - mówiła Szwedka.
Zobacz też: Piękność igrzysk przeskrobała sobie u kibiców. "Zachowuje się jak diwa"
Ebba Andersson była główną pretendentką do złota na tych igrzyskach w biegu łączonym, wygrywała w tej konkurencji na mistrzostwach świata w Planicy w 2023 r. i w Trondheim rok temu. Ale trafiła na świetnie dysponowaną Fridę Karlsson, wicemistrzynię świata z Planicy i Oberstdorfu z 2021 r.
Idź do oryginalnego materiału