Kolejny duży błąd sędziowski. Tym razem na zapleczu Ekstraklasy

9 godzin temu

To, co w ostatnich dniach wyprawiają sędziowie na polskich boiskach, przechodzi ludzkie pojęcie. Tym razem nie popisał się arbiter meczu zamykającego dziesiątą kolejkę Betclic 1. Ligi, w którym Stal Rzeszów podejmowała Lechię Gdańsk. W pierwszej połowie na korzyść gospodarzy został odgwizdany rzut karny, który budzi bardzo duże wątpliwości.

Cała piłkarska Polska żyje „popisami” sędziów, którzy podjęli wiele niewytłumaczalnych decyzji, choćby w meczach Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze czy Legii Warszawa z Wisłą Kraków. Tym razem podobne obrazki oglądaliśmy na zapleczu PKO BP Ekstraklasy.

Lechia ograła Stal. Kolejny duży błąd sędziego

W 29. minucie meczu między Stalą Rzeszów a Lechią Gdańsk sędzia Paweł Pskit podyktował rzut karny za rzekomy faul Tomasza Wójtowicza na Marvinie Rittmuellerze. choćby jeżeli arbiter nie wyłapał tego z boiska, to w powtórce widać jak na dłoni, jakie padolino zaprezentował niemiecki skrzydłowy Stali. W normalnych okolicznościach interweniowałby VAR i byłoby po temacie. W ostatnich dniach trudno jednak mówić o normalnych okolicznościach i obsługujący VAR Mateusz Piszczelok dopasował się do reszty.

Z tego był karny dla Stali Rzeszów. Nie macie wstydu, szkodnicy. #SzacunekDlaArbitra https://t.co/Ez2vu6LVBu

— AliFN14_ (@AliFN14_) October 12, 2026

Sprawiedliwości stało się jednak zadość i Sean Goss uderzył z rzutu karnego w słupek.

Po kilku minutach na prowadzenie wyszła Lechia – podanie Artura Szacha wykorzystał Vladislav Blanuta. Rumuński napastnik jeszcze przed przerwą wywalczył rzut karny – kuriozalnie wyglądający zamach zrobił Marco Thiede, a Blanuta zdążył wstawić przed piłkę swoją stopę. Podobnie jak Goss, jedenastki nie wykorzystał jednak Tomasz Neugebauer, choć w tym przypadku świetną obronę zaliczył Marek Kozioł. Po interwencji defensora piłka wyszła jednak na rzut rożny, a po dośrodkowaniu Danyło Małowa prowadzenie Gdańszczan podwyższył Danyło Beskorowajnyj.

W końcówce do działania przeszli gospodarze. W 77. minucie gola kontaktowego strzelił wprowadzony z ławki Aleksander Buksa, który wykorzystał podanie Seana Gossa. Irlandczyk z Północy próbował pokonać Axela Holewińskiego jeszcze w ostatnich minutach, ale bramkarz poradził sobie z jego uderzeniem z rzutu wolnego.

Dzięki temu Lechia zanotowała trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu i wskoczyła na czwarte miejsce w tabeli.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Kompromituje się sędzia, który szkoli młodych. Oto kulisy
Sędzia zabrał głos: Są argumenty za karnym dla Wisły i przeciwko
Szef sędziów: Wrzut z autu nie spowodował utraty gola przez Wisłę

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału