Półtora tygodnia temu Jakub Szymański przebiegł 110 m przez płotki w Olsztynie w 13.21 s - i poprawiłby rekord Polski gdyby nie fakt, iż wiało odrobinę za mocno w plecy. W piątek w Budapeszcie, wśród najlepszych na świecie, walczył właśnie o to, by z tym rekordowym 13.25 s w końcu się oficjalnie rozprawić. A to mogło go wprowadzić do elitarnego finału. I po biegu okazało się, że... tak by się właśnie stało. Do ósmego płotka wiele wskazywało na to, iż plan się powiedzie.