Kolejna wygrana młodego Polaka! Jest III runda kwalifikacji MŚ w snookerze

4 godzin temu

Michał Szubarczyk znów zachwyca! Ledwie 15-letni Polak wygrał drugi mecz na mistrzostwach świata w snookerze i przybliżył się do występu w ich głównej fazie. By dostać się do legendarnego Crucible Theatre, Szubarczyk musi wygrać kolejne dwa spotkania.

Spis treści

  1. Michał Szubarczyk w III rundzie kwalifikacji MŚ w snookerze
  2. Wielka presja i wielkie czyszczenie
  3. Czytaj więcej o snookerze na Weszło:

Michał Szubarczyk w III rundzie kwalifikacji MŚ w snookerze

Michał Szubarczyk swój występ na mistrzostwach świata zaczął od meczu I rundy z Ng On-yee z Hongkongu, trzykrotną mistrzynię świata kobiet. Nie było to spotkanie idealne, bo i Polak, i jego rywalka popełniali błędy, a w ich poczynania wkradało się sporo nerwowości. Ale ostatecznie 15-latek z Lublina wygrał, zostając tym samym najmłodszym w historii MŚ w snookerze zawodnikiem, który odniósł w tej imprezie zwycięstwo. I tu ważna uwaga: mecze, które aktualnie rozgrywa Michał – a także Antoni Kowalski i Mateusz Baranowski – nazywane są kwalifikacjami, ale to część mistrzostw, swego rodzaju faza wstępna, przed tą adekwatną.

Innymi słowy: Michał faktycznie gra na mistrzostwach, nie w kwalifikacjach do nich, w standardowym rozumieniu tego słowa. I gra, dodajmy, świetnie.

Dziś wygrał z Sandersonem Lamem, angielskim snookerzystą, starszym o dobrych kilkanaście lat. Lam doświadczenie ma, ale sukcesów zbyt wielu się do tej pory nie dorobił. Na mistrzostwach świata grał tylko w kwalifikacjach. I w tym roku również ich nie przebrnął, bo pokonał go – i używamy tego słowa z pełną świadomością jego znaczenia – fenomen z Polski. Szubarczyk już wczoraj świetnie zaczął – mecz tej dwójki był bowiem rozbity na dwa dni – wychodząc na prowadzenie 5:3. Teoretycznie powinni rozegrać jeszcze dziewiątego frejma, ale iż grali długo i mogliby „zajść” na kolejną sesję – spotkanie przerwano wtedy.

Z dwufrejmowym prowadzeniem podchodził więc Michał dziś do stołu… i gwałtownie je stracił. Po 4 kolejnych partiach był już remis, 6:6.

Gdy jednak wydawało się, iż Anglik jest nakręcony, to Polak popisał się fantastycznym podejściem, konstruując breaka na 114 punktów – jedyna „setka” w całym meczu – i przejmując na powrót inicjatywę. Chwilę później wygrał wyrównanego, szarpanego frejma, a potem dołożył dość spokojnie wygranego kolejnego, choć bez notowanego podejścia (czyli minimum 50 punktów przy jednej wizycie przy stole). Zrobiło się 9:6 dla Polaka i ten był o zaledwie frejma od wygranej i awansu do kolejnej rundy.

Wielka presja i wielkie czyszczenie

I tu zaczęły się schody. Presja wyraźnie bowiem dotarła do naszego reprezentanta. Tym większa, iż w kolejnym frejmie Lam pokazał, iż swoje potrafi – zaliczył breaka na 93 punkty i zmniejszył straty. W jeszcze kolejnej partii Michał ustawił świetnego snookera, po którym rywal sfaulował. Polak postanowił skorzystać z okazji i wbijać stosunkowo trudną czerwoną… której nie trafił. Skorzystał z tego Anglik, przejął inicjatywę i wygrał tę partię. Z 9:6 zrobiło się więc 9:8.

A kolejny frejm był szalony. Kilkukrotnie bowiem Lam zdawał się wpuszczać Szubarczyka do frejma, Polak jednak nie potrafił z tych zaproszeń skorzystać i sam nie wykorzystywał okazji. Gdy jednak Anglik zrobił to po raz wtóry – sensacyjnie, bo nie trafił czarnej „z punktu” – Michał wreszcie był w stanie odpowiedzieć. Przegrywał w tamtym momencie 0:63, ale na stole leżało do „podniesienia” jeszcze ponad 70 punktów. Problemem był układ. Bila różowa zajęła punkt żółtej, bo jej był zasłonięty. Żółta – którą Polak wbił – niedługo potem powędrowała na punkt czarnej. A czarna na zwolniony w międzyczasie punkt różowej.

Trzeba było kombinować, obchodzić bile, przestawiać znane sobie schematy. I liczyć, na ile jeszcze można sobie pozwolić, by ostatecznie i tak wygrać. Kiedy wbijać czarną, a kiedy inną. Michał więc wbijał, liczył, głowił się i… zrobił to idealnie. Skonstruował fantastyczne czyszczenie stołu, warte 64 punkty. Dokładnie tyle, ile potrzebował. Znakomite było to podejście, grane pod wielka presją – bo każdy błąd sprawiłby, iż Lam najpewniej wygrałby frejma i wyrównał stan rywalizacji.

Ależ PRZEPIĘKNE czyszczenie dał Michał Szubarczyk we frejmie na wagę wygranej w meczu kwalifikacji MŚ w snookerze z Sandersonem Lamem.

Różowa na punkcie żółtej, żółta na punkcie czarnej, czarna na punkcie różowej, wcześniej kilka trudnych czerwonych, a wszystko wpadło.

Brawo!

— Sebastian Warzecha (@sebwarzecha) April 9, 2026

A błędu nie było. Szubarczyk wykonał znakomitą robotę i wielki mu za to szacunek. W nagrodę jest w III rundzie kwalifikacji, o dwa mecze od fazy głównej mistrzostw. Teraz zmierzy się jednak z rywalem ze znacznie wyższej półki – 32. w rankingu światowym Hosseinem Vafaeiem. Irańczyk dobrze znany jest fanom snoookera, odniósł już w swojej karierze kilka znaczących sukcesów, pokonywał też najlepszych zawodników w stawce. Innymi słowy: Michał zrobił swoje, teraz czekają go jedynie opcjonalne bonusy.

A w jego ślady pójść mogą jeszcze Antoni Kowalski (prowadzi 8:1 przed startem kolejnej sesji) i Mateusz Baranowski (przegrywa 4:5), którzy właśnie będą rozpoczynać decydujące frejmy II rundy kwalifikacji MŚ.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o snookerze na Weszło:

  • O’Sullivan pobił rekord. Najwyższy break w historii
  • 50 lat Rakiety. Sceny z życia i kariery Ronniego O’Sullivana
  • Antoni Kowalski: „Trump i Robertson? To już nie idole, a koledzy z pracy” [WYWIAD]
Idź do oryginalnego materiału