Kolejna olimpijka szuka miłości na igrzyskach. "Czuję się jak w akademiku"

2 godzin temu
Bez medalu, ale za to z nową miłością? Brytyjska łyżwiarka figurowa Lilah Fear i jej partner na lodzie Lewis Gibson nie dali rady wywalczyć podium w rywalizacji par tanecznych. Jednak nie jest powiedziane, iż Fear skończy te igrzyska kompletnie bez zdobyczy. W rozmowie z brytyjskim magazynem "Hello!" przyznała, iż ma nadzieję, iż znajdzie sobie w wiosce olimpijskiej nową sympatię.
Lilah Fear i Lewis Gibson jechali do Włoch jako jedni z kandydatów do podium w łyżwiarstwie figurowym. Brytyjczycy to w końcu brązowi medaliści ubiegłorocznych mistrzostw świata w konkurencji par tanecznych. Jednak olimpijski lód nie okazał się dla nich łaskawy. Wyspiarska para zajęła dopiero siódme miejsce, a to głównie przez słabiutką postawę w tańcu dowolnym (dopiero 12. nota). Do sklasyfikowanej na trzecim miejscu kanadyjskiej parze Piper Gilles - Paul Poirier zabrakło sporo, bo ponad 13 punktów.

REKLAMA







Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!



Medalu nie będzie. Ale miłość? Nie da się wykluczyć
Przyjęli to ze sporym rozczarowaniem. Fear w brytyjskich mediach świeżo po zawodach mówiła o tym, jak o koszmarze. Natomiast gdy emocje już opadły, łyżwiarka udzieliła kolejnego wywiadu, tym razem magazynowi "Hello!". Miała już znacznie lepszy humor, a choćby okazało się, iż ma wciąż nadzieję na to, iż tak kompletnie bez niczego do kraju nie wróci. Medalu już nie zdobędzie, ale na szali przez cały czas leży... nowa miłość.


- Byłabym zachwycona, gdyby Kupidynowi udało się mnie ustrzelić. Tutaj jest naprawdę wielu uroczych sportowców. Do tego na najwyższym poziomie i z różnych krajów. Myślę, iż wiele osób zawiera tu nowe znajomości. Nowej pary jeszcze nie widziałam, ale to słodkie, gdy dwoje olimpijczyków doświadcza igrzysk jako para - powiedziała Lilah Fear. Brytyjka nie jest jedyną olimpijką, która wyraziła miłosne nadzieje związane z igrzyskami. Wcześniej robiła to także amerykańska saneczkarka Sophia Kirkby. Czy Brytyjce uda się "wręczyć komuś mandacik za przekroczenie piękności", tego nie wiemy. Natomiast pewne jest, iż bardzo podoba jej się życie w wiosce olimpijskiej.


Brytyjka pod wrażeniem wioski olimpijskiej
- Wiedziałam, iż będzie znacznie więcej interakcji niż w Pekinie w 2022 roku, bo wtedy jeszcze był COVID, ale pierwsze dwa dni przekroczyły moje oczekiwania. Wszędzie poznajesz nowych ludzi, setki ludzi siadają razem w jadalni. To niesamowite doświadczenie społeczne. Spotykasz tylu inspirujących sportowców, wymieniasz się przypinkami, bierzesz udział w zabawach z przyjaciółmi. Czuję się jak na obozie wakacyjnym albo w akademiku - podsumowała Brytyjka.
Idź do oryginalnego materiału