Kolegium Sędziów zabrało głos. Wyjaśniło głośną decyzję z meczu Lecha

1 godzina temu

Kolegium Sędziów PZPN przeanalizowało jedną z najbardziej dyskutowanych sytuacji pierwszej kolejki Ekstraklasy. Zdaniem arbitrów czerwona kartka dla Mateusza Lisa została anulowana prawidłowo, ponieważ bramkarz Lecha Poznań nie złamał przepisów.

Lech Poznań zremisował bezbramkowo z Cracovią, jednak po spotkaniu najwięcej mówiło się nie o wyniku. Głównym tematem dyskusji stała się interwencja Mateusza Lisa z początku drugiej połowy.

Bramkarz mistrzów Polski wybiegł w kierunku piłki i próbował zatrzymać akcję rywali. Ostatecznie złapał ją w dłonie tuż przy granicy pola karnego. Sędzia Damian Sylwestrzak początkowo uznał, iż zrobił to już poza wyznaczonym obszarem. W efekcie pokazał golkiperowi czerwoną kartkę.

Po analizie VAR arbiter zmienił jednak decyzję. Otrzymał informację od Łukasza Szczecha, iż kontakt rąk Lisa z piłką nastąpił jeszcze w polu karnym. Czerwona kartka została więc anulowana, a Lech mógł kontynuować spotkanie w komplecie.

Nasze Houston sprawdziło!

Decyzja VAR’u o cofnięciu czerwonej kartki Mateusza Lisa była słuszna!

Ligę+ oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/O7wO2At24P

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 25, 2026

Kolegium Sędziów poparło decyzję arbitra

Sytuacja wywołała spore emocje wśród kibiców i ekspertów. Telewizyjne ujęcia nie dawały bowiem wszystkim jednoznacznej odpowiedzi. Teraz stanowisko w tej sprawie przedstawiło Kolegium Sędziów PZPN.

Jak podkreślono, najważniejsze było nie położenie bramkarza, ale miejsce, w którym dotknął piłki. Przepisy zostałyby złamane dopiero wtedy, gdyby Lis ręką sięgnął części futbolówki znajdującej się poza polem karnym.

„Sędzia VAR, analizując dokładnie dostępny materiał wideo, ocenił, iż dotknięcie piłki, najpierw prawą, a następnie lewą dłonią, miało miejsce wewnątrz pola karnego i nad linią pola karnego” przekazało Kolegium Sędziów.

Linia wyznaczająca pole karne jest jego częścią. Tym samym arbitrzy uznali, iż bramkarz Lecha nie dopuścił się przewinienia. Końcowa decyzja Damiana Sylwestrzaka została więc oceniona jako prawidłowa.

Sędzia nie musiał podchodzić do monitora

Kolegium Sędziów wyjaśniło również, dlaczego arbiter główny nie oglądał sytuacji na monitorze przy murawie. W tym przypadku chodziło o ustalenie faktu, czyli dokładnego miejsca kontaktu ręki z piłką.

Takie zdarzenia może samodzielnie zweryfikować sędzia VAR. Arbiter prowadzący spotkanie nie musi przeprowadzać dodatkowej analizy nagrania. Dlatego Sylwestrzak mógł zmienić decyzję wyłącznie na podstawie informacji przekazanej przez Szczecha.

Mimo oficjalnego stanowiska dyskusja prawdopodobnie gwałtownie nie ucichnie. Kolegium Sędziów nie opublikowało bowiem nowych nagrań ani ujęć, które wyraźniej pokazywałyby położenie piłki. Pozostaje zatem analiza tych samych powtórek, które już wcześniej mocno podzieliły obserwatorów.

Idź do oryginalnego materiału