Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

18 godzin temu

Widzew ma pełne prawo czuć się pokrzywdzony. W ostatniej akcji meczu ze Śląskiem Wrocław (3:3) należał mu się rzut karny, jednak ani Marcin Kochanek, ani VAR nie dopatrzyli się przewinienia. Kolegium Sędziów PZPN oficjalnym komunikacie potwierdziło, iż Emil Kornvig był faulowany w obrębie pola karnego.

Co to był za szalony mecz! A mógł być… jeszcze bardziej pokręcony.

Przypomnijmy, chodzi o sytuację z 95. minuty spotkania, kiedy to przy stanie 3:3 Eniss Shabani podczas walki o piłkę z Kornvigiem uderzył Duńczyka w twarz, w efekcie powodując jego upadek i przegraną pozycję. Sędzia główny Marcin Kochanek do spółki z VAR nie uznali tego jednak za wystarczający powód do podyktowania jedenastki. Problem w tym, iż nie mieli racji.

Zastanawia mnie, jaki argument padł przed monitorami VAR, aby uznać iż to nie jest faul pic.twitter.com/EBJJUDbs7b

— Łukasz Rogowski (@zawodsedzia) August 23, 2026

Widzew okradziony z rzutu karnego. Kolegium Sędziów potwierdza

Błąd arbitrów potwierdziło Kolegium Sędziów PZPN. W oficjalnym komunikacie czytamy czarno na białym, iż Widzewowi ewidentnie należał się w tej sytuacji rzut karny. Poniżej prezentujemy pełną treść oświadczenia:

Decyzja sędziego na boisku: Brak rzutu karnego. Analiza sędziego VAR: Brak rzutu karnego. Decyzja potwierdzona przez Prezydium Kolegium Sędziów PZPN: Rzut karny. Wyjaśnienie: Do górnej piłki wyskakuje zawodnik Śląska nr 77. Po chwili do walki o nią włącza się zawodnik Widzewa nr 8. W wyniku fizycznej walki obu graczy o piłkę następuje kontakt rąk piłkarza gospodarzy z głową/twarzą piłkarza gości. W tego typu sytuacjach należy ocenić sposób gry obu zawodników oraz następstwo zdarzeń. Idąc chronologicznie:

– kontakt rąk z głową/twarzą przeciwnika następuje zdecydowanie wcześniej niż zagranie piłki przez obrońcę, co finalnie uniemożliwiło napastnikowi skuteczną walkę o piłkę/pozycję;

– ułożenie rąk obrońcy nie jest adekwatne do wykonywanych działań i nie stanowi dopuszczalnej bariery (ochrony zawodnika) przed rywalem chcącym walczyć o piłkę;

w tej sytuacji mamy kontakt rąk z wrażliwą częścią ciała jaką jest twarz/głowa, która jest bardziej chroniona. Sam kontakt jest nieostrożny i jest przewinieniem.

Sędzia VAR powinien zarekomendować arbitrowi wideoweryfikację, tak by umożliwić mu ponowną analizę zdarzenia w końcowych sekundach meczu. Chwilę przed tym zdarzeniem następuje walka zawodników (Śląska nr 33 oraz Widzewa nr 4 i nr 3) o pozycję, która nie jest przewinieniem na piłkarzu gospodarzy”.

Przedstawiamy analizę Kolegium Sędziów PZPN z meczu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Śląsk Wrocław – Widzew Łódź. Analizujemy sytuację z doliczonego czasu gry tego spotkania.

https://t.co/GCwQhaCK9L pic.twitter.com/Kiw7PW39qF

— PZPN (@pzpn_pl) August 23, 2026

„Prezydium KS PZPN wskazuje jednak, iż nie każdy kontakt ręki z głową/twarzą rywala w walce o piłkę będzie uznany jako przewinienie. Podejmując decyzję sędziowie kierują się oceną sposobu gry zawodników, a np. celowe podchodzenie pod zawodnika bez walki o piłkę, by zaistniał kontakt fizyczny, będzie jednym z czynników podczas analizy tego typu sytuacji” – dodano.

Widzew ma więc pełne prawo czuć się pokrzywdzony. Niepodyktowanie słusznej jedenastki zawsze wypacza wynik meczu, a już zwłaszcza, gdy mówimy o ostatniej akcji meczu przy remisie 3:3. Oczywiście, rzut karny to jeszcze nie gol, ale nie da się zaprzeczyć, iż zwiększa szansę na zwycięstwo drużyny atakującej. Tej szansy Łodzianie – niesprawiedliwie – nie otrzymali.

Pretensje o to miał na pomeczowej konferencji prasowej Aleksandar Vuković. Trener Widzewa nie gryzł się w język. – Muszę powstrzymać emocje, żeby nie powiedzieć za dużo. Bo wiadomo, iż są ludzie bezkarni i są ludzie, których można ukarać. Albo którzy przez lekkomyślność, nieprzyłożenie się do pracy innych ludzi mogą swoją pracę stracić. Zaczynam od sytuacji, która jest rzutem karnym dla Widzewa w ostatniej akcji meczu. Dlaczego tak nie jest? Na pewno znajdą się wytłumaczenia. Przecież na pewno nie będzie tak, iż się przyznają do błędu. A jak już, to będzie to marnym pocieszeniem. To była szansa, żeby ten mecz wygrać – żalił się Serb.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Czerwona kartka, grad goli, comeback i kontrowersja. Ale mecz we Wrocławiu!
Vuković ostro o sędziach. „Są ludzie bezkarni i ludzie, których można ukarać”
Trener Śląska surowy dla drużyny. „Dawałem wskazówki, ale piłkarze tracili głowę”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału