Jagiellonia Białystok mocno nas zawiodła w Sofii, ale na krajowym podwórku wychodzi na prostą. W Ekstraklasie odniosła właśnie trzecie z rzędu zwycięstwo, a przecież po drodze rozbiła jeszcze Lechię Gdańsk w Pucharze Polski. Wygrana z GKS-em Katowice jest skromna, ale w pełni zasłużona.
Gabriel Kobylak może czuć wściekłość po końcowym gwizdku sędziego. Bronił dziś znakomicie i kilka razy ratował skórę swoim kolegom z zespołu. Przed przerwą dwukrotnie zatrzymywał próby Jesusa Imaza w tłoku, a po przerwie odbił groźne uderzenie głową Prelca po rzucie rożnym i popisał się podwójną paradą po strzałach Lozano. Był także czujny na przedpolu, raz kapitalnym wyjściem na centymetry uprzedził rywala, nie mógł się wtedy pomylić.
Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0. Przesądził pech Szkurina
„Sposób” na niego znalazł dopiero Ilja Szkurin. Lozano mocno zagrał z rzutu wolnego w pole karne i pewnie Kobylak spokojnie by interweniował, gdyby nie jego białoruski kolega, który niepotrzebnie na wślizgu trącił piłkę, przez co zmylił bramkarza.
Jagiellonia 1:0 GKS Katowice. Ilya Shkurin trafia do własnej siatki.
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/Mrktegq147
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 8, 2026
Ciekawe, kto ostatecznie zostanie uznany za autora gola. Wydaje się, iż piłka mimo wszystko od razu leciała w światło bramki, choć oczywiście bez ingerencji zawodnika GKS-u nie byłoby mowy o wpadnięciu do siatki. Na razie oficjalne źródła uznają to za samobója Szkurina, ale już nieraz przekorne przy takich historiach 90minut.pl gola przypisuje Hiszpanowi z Jagi.
Katowiczanie zawiedli, coś się w ich grze zacięło. Po hat-tricku Nowaka tydzień temu pokonali Widzew, to prawda, ale choćby wtedy nie kontrolowali meczu do końca, dali się dwa razy zaskoczyć i musieli drżeć o dowiezienie zwycięstwa. A trzy pozostałe ligowe boje w ostatnim czasie to za każdym razem porażki 0:1.
Odwołany rzut karny
Bartosz Nowak dziś nie błyszczał, choć na koniec może mieć poczucie, iż dał Szkurinowi dwie szanse na skierowanie piłki do siatki we adekwatną stronę. Najpierw po jego prostopadłym zagraniu błąd popełnił Konstantopoulos, Szkurin przejął futbolówkę, oddał niezły strzał, ale Sławomir Abramowicz pewnie interweniował. W końcówce po błyskotliwym dograniu Nowaka białoruski napastnik uprzedził obrońcę, tyle iż nie opanował piłki klatką piersiową i ta przetoczyła się obok słupka. Ostatnim aktem była szarża Galana i strzał Szkurina zablokowany przez Kobayashiego.
W międzyczasie Daniel Stefański dał się nabrać na upadek Marcina Wasielewskiego w starciu z Kamilem Jóźwiakiem. Dopiero interwencja VAR-u kazała mu odwołać jedenastkę i ukarać żółtą kartką obrońcę gości za symulowanie. jeżeli już, GKS mógłby dostać karnego w pierwszej połowie, kiedy Jóźwiak chyba poskrobał Łukasiaka w narożniku szesnastki. Sędziowie zdecydowali jednak, iż nic nie było, Stefański choćby nie podchodził do monitora.
Jagiellonia zrobiła swoje i punktowo dogoniła GieKSę w tabeli, na dobre łapiąc kontakt z górną połową stawki. Przerwa w reprezentacyjna w Białymstoku powinna być całkiem miła.
Ekstraklasa 14. Kolejka
Jagiellonia Białystok
GKS Katowice
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix

52 minut temu














