Kobiety w świecie męskiej piłki

2 tygodni temu
Marie-Louise Eta została pierwszą trenerką w ligach Top 5. / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marie-Louise_Eta_06.jpg , fot. Lear 21 (CC BY 4.0)

Sezon 2025/2026 wniósł coś nowego do piłki nożnej w wydaniu męskim. A ściślej rzecz ujmując, zrobił to Union Berlin, zatrudniając na stanowisku pierwszego trenera Marie-Louise Etę. Kobieta u sterów męskiej drużyny na nowo rozbudziła dyskusje w środowisku sportowym. Mimo iż bariery już od jakiegoś czasu zaczęły być przełamywane.

Marie-Louise Eta 12 kwietnia stała się pierwszą w historii kobietą prowadzącą męski zespół występujących w ligach „Top 5” w Europie. Krok ten jest uważany za przełomowy w świecie sportu. Środowisko piłkarskie przez cały czas pozostaje bowiem dość hermetyczną przestrzenią. Rzadko doświadczymy w niej widoku kobiecej twarzy wśród grona męskich zawodników. Nie jest to jednak niemożliwe. Tak jak w ostatnich latach kobieca piłka znacząco się rozwinęła, tak to jej męskie wydanie wydaje się otwierać na nowe możliwości. A za jedną z nich możemy uznać obecność kobiecych przedstawicielek w różnych rolach związanych z męską piłką.

„Ale, trenerko…”

Tak w końcówce sezonu piłkarze Unionu Berlin mogli zwracać się do swojej nowej menadżerki. Marie Louise-Eta przejęła stanowisko pierwszego trenera niemieckiego zespołu po zwolnieniu Steffena Baumgarta. Po jedynie dwóch wygranych meczach od czasu zakończenia przerwy zimowej, władze klubu zdecydowały się na pożegnanie z niemieckim szkoleniowcem. Szukały osoby, która udźwignie odpowiedzialność w newralgicznym momencie i doprowadzi zespół bezpiecznie do końca sezonu. Tak trafili na prowadzącą wtedy jeszcze berliński zespół U-19 „Loui”.

Jako zawodniczka grała dla Turbine Potsdam, Cloppenburga, czy Werderu Brema. Największych sukcesów doświadczyła w tym pierwszym klubie – w 2010 roku Potsdam zdobył tytuł Ligi Mistrzyń. W Bundeslidze zaś trzykrotnie zdobywał mistrzostwo kraju. Swoją piłkarską karierę zakończyła w dość młodym wieku, mając 26 lat. Po zawieszeniu butów na kołku, gwałtownie zajęła się trenowaniem. We wczesnych latach pracy rozwijała młode talenty w młodzieżowych zespołach m. in. Werderu Brema. Trenowała zarówno chłopców, jak i dziewczynki. W 2022 roku zdobyła licencję UEFA PRO, co otworzyło jej wiele możliwości. Jedną z nich była posada asystentki trenera Marco Grote, prowadzącego męski zespół Unionu Berlin U-19. Po zwolnieniu szkoleniowca seniorskiej drużyny z Berlina (Ursa Fischera) w listopadzie 2023 roku to właśnie sztab Grote przejął stery nad ekipą z Bundesligi. Tym samym Eta stała się pierwszą kobietą w roli asystentki w najwyższej lidze w Niemczech. W 2024 roku również jako pierwsza żeńska przedstawicielka pokierowała zespołem z ławki w zastępstwie za zawieszonego Nenada Bjelicę. Tak dochodzimy do zeszłego roku, kiedy to „Loui” przejęła już jako główny trener kadrę Unionu Berlin U-19. To tam pracowała do czasu powołania jej na stanowisko szkoleniowca klubu z Bundesligi do końca tego sezonu.

Mając na uwadze przebieg jej kariery, trudniej podważyć argumenty zarządu klubu. Z Unionem Eta współpracuje od 2023 roku. Zna strukturę oraz sposób funkcjonowania klubu. Jej praca z młodzieżowym zespołem mogła zadowalać szefostwo, które za logiczne uznało sięgnięcie po trenera z rezerw. Takie ruchy przecież są normalne dla innych zespołów i reprezentacji.

Nie jest to jednak uzasadnienie, które przemawia do wszystkich. Wśród części postronnych kibiców panowało przekonanie, iż był to chwyt PR-owy. Trzeba przyznać, iż ta decyzja wywołała duże zainteresowanie mediów. Sama „Loui” przyznała, iż ,,jest to szalone”, czując idącą za tym odpowiedzialność. W jednym z wywiadów dla ,,The Guardian” stwierdziła, iż widoczna jest różnica m. in. podczas konferencji prasowych. Z kilku dziennikarzy frekwencja wzrosła bowiem do około 50. Ponadto, po ogłoszeniu jej nową trenerką niemieckiej drużyny, dostała wiele wiadomości i słów wsparcia od innych zawodników i trenerów (w tym Robina Gosensa, czy Vincenta Kompany’ego). Patrząc na to z tej perspektywy, faktycznie Union w ostatnim czasie zyskał rozgłos. Dyrektor Unionu, Horst Heldt zapewniał jednak podczas prezentacji trenerki, iż to jedynie ze względu na zaufanie do jej kompetencji, powierzyli Ecie misję prowadzenia klubu ze stolicy.

„Loui” poprowadziła Union w pięciu ligowych meczach. Pierwsze dwa zakończyły się porażkami. W spotkaniu z Köln zgarnęła remis. Z kolei w wyjazdowym meczu przeciwko Mainz odniosła historyczną wygraną 3:1, pieczętując swoją krótką kadencję domową wygraną 4:0 z Augsburgiem. W nowym sezonie Eta poprowadzi już żeńską drużynę Unionu, ale jej historia może przetrzeć szlaki innym trenerkom.

Podobnie jak Corinne Diacre. Francuska była trenerką męskiego zespołu Clermont Foot 63 od 2014 do 2017 roku. Drugoligowiec zatrudnił ją po rezygnacji z tego stanowiska innej menadżerki – Heleny Costy. Portugalka odeszła z klubu, zanim poprowadziła zespół w jakimkolwiek meczu. Swoją decyzję tłumaczyła brakiem profesjonalnego zachowania ze strony zarządu. Tym samym, francuski zespół przejęła Diacre. Była kapitanka kobiecej reprezentacji Francji, stała się wtedy pierwszą kobietą prowadzącą profesjonalną drużynę we Francji. Inaczej niż w przypadku „Loui”, Corinne nie była tymczasowym trenerką. Zawodników poprowadziła w 133 spotkaniach, czyli w trzech sezonach. Pracę zaś zaczęła podobnie jak Eta – od dwóch porażek. Z czasem jednak ustabilizowała formę zespoły. Za panowania Diacre, Clermont zwykło zajmować bezpieczne miejsca w środku tabeli. Jej przygodę z męską drużyną możemy więc uznać za udaną. W 2017 roku pożegnała się z męskim zespołem i przejęła damską reprezentację Francji. Dziś prowadzi zawodniczki Olympique Marsylia. Chociaż sama nie lubiła być nazywana ,,pierwszą” i w niesmak jej były odniesienia do płci, trzeba przyznać, iż jej osiągnięcia mogą imponować. Stanowiły bowiem przełom w sposobie postrzegania zawodu menadżera w męskiej piłce.

,,To nie był faul, pani sędzio!”

To także zdanie, które możemy usłyszeć z ust zawodników. Od jakiegoś czasu nie odnosi się ono tylko do mężczyzny. Oglądając mecze, coraz częściej jesteśmy świadkami spotkań sędziowanych przez kobiety. Chociaż był to zawód długo nieosiągalny dla damskich przedstawicielek, teraz ich obecność jest dla nas normalnością. Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się m.in. FIFA. W ostatnich latach coraz prężniej inwestuje w szkolenia i mentoring. Prócz tego daje możliwość udziału kobiecych sędziów w elitarnych turniejach.

W takim bowiem wystąpiła Stéphanie Frappart. Francuzka posędziowała mecz Niemcy – Kostaryka na ubiegłorocznym Mundialu. Było to pierwsze spotkanie poprowadzone przez kobietę w roli głównego arbitra na tak prestiżowym turnieju. Nie jest to jednak jedyne osiągnięcie Frappart w męskim futbolu. Jej nazwisko jest w tej chwili wymieniane wśród innych poważanych dziś sędziów. Do tego miana przyczyniły się jej inne sukcesy na tej płaszczyźnie.

W 2019 roku została pierwszą kobietą sędzią, która poprowadziła mecz Ligue 1. W tym samym roku wcieliła się w rolę głównego arbitra w meczu Liverpool – Chelsea o Superpuchar UEFA. A w 2020 roku mogła dopisać do swojego CV posędziowanie meczu męskiej Ligi Mistrzów (Juventus – Dynamo Kijów). To wszystko przypieczętowała występem na Mistrzostwach Świata w 2022 roku. Spotkanie Niemców z Kostarykańczykami poprowadziła wraz z Neuzą Back i Karen Diaz jako asystentkami. Było to dość znaczące wydarzenie. Zwłaszcza iż turniej odbywał się w Katarze, gdzie prawa kobiet są ograniczane.

Choć uczyniła wiele dla kobiecego sędziowania, sama przyznaje, iż nigdy nie myślała o tym, iż przeciera szlaki dla innych. Podobnie jak „Loui” i Diacre, Frappart chce tylko wykonywać swoją powinność. Jak wspomina dla CNN: ,,Nie myślałam o przełamywaniu barier ani tworzeniu historii, po prostu wykonywałam swoją pracę i tyle”. W 2022 roku przyznała, iż jest ,,wzorem dla innych sędziujących kobiet”. Ponadto Francuzka jest świadoma wielkiej powinności związanej z tym zawodem. Zawsze ma z tyłu głowy to, iż gdy to arbiter popełni błąd, ten jest ważniejszy niż błąd zawodnika. Mimo to potrafi unieść presję i kontrolować wydarzenia na boisku.

Dobry przykład stanowi również Bibiana Steinhaus. Tak samo, jak Frappart, Niemka stała się pierwszą kobietą sędzią w najwyższych rozgrywkach swojego kraju. Jednak zaczynała wcześniej niż Francuzka, gdyż w 2017 roku. Stała się wówczas pierwszą kobietą, która poprowadziła mecz w ligach ,,Top 5”. Sama Steinhaus sędziowała mecze mężczyzn na niższym szczeblu rozgrywkowym. Pytana o rangę tego wydarzenia, nie uważała go za historyczne. Myślała tylko o tym, iż jej marzenie się spełniło.

Oczywiście uczestnictwo Steinhaus w meczach mężczyzn wiązało się także z uprzedzeniami. W 2015 roku po otrzymaniu czerwonej kartki Kerem Demirbay (Fortuna Dusseldorf, wtedy druga liga niemiecka) schodząc z boiska, obraził Steinhaus, stwierdzając, iż dla kobiet nie ma miejsca w futbolu. Po tych słowach został zawieszony na pięć meczów, a klub zastosował wobec niego karę wychowawczą. Musiał posędziować mecz lokalnej ligi dziewcząt.

W swojej karierze Bibiana poprowadziła 23 mecze Bundesligi. Swoją przygodę z sędziowaniem zakończyła w 2020 roku. Dziś pełni funkcję Dyrektorki FIFA ds. Sędziowania Kobiet. Odpowiada zatem za rozwój sędziów płci żeńskiej czy prowadzenia szkoleń dla przyszłych sędzin.

Obecnie jesteśmy świadkami rozwoju i normalizowania kobiecego sędziowania w męskich turniejach. Na tegorocznym Mundialu także wystąpią dwie damskie reprezentantki w roli głównych arbitrów. Tori Penso i Katia Garcia znalazły się wśród 52 sędziów, którzy poprowadzą mecze na Mistrzostwach Świata. Prócz nich powołano trzy asystentki sędziów i jedną sędzię wideo.

Kobieta u sterów

W strukturach klubów także znajdziemy wiele wpływowych kobiet. Dziś wcielają się w rolę właścicielek, dyrektorek generalnych oraz sportowych znanych zespołów. Robią to, mimo iż środowisko piłkarskie na szczeblu administracyjnym przez cały czas uważa się za domenę mężczyzn. Najświeższym przykładem jest Tatjana Haenni. 1 stycznia tego roku stała się nową dyrektorką generalną RB Lipsk. Ten ruch także uznano za przełomowy. Szwajcarka stała się jedną z nielicznych kobiet posiadających ogromny wpływ w niemieckim futbolu. Trzeba bowiem zaznaczyć, iż drużyna z Lipska od lat odgrywa kluczową rolę w Bundeslidze, regularnie występująć w pucharach. Ponadto przez lata wyrobiła sobie renomę solidnej marki w europejskiej piłce. Od tego roku Haenni przejęła pieczę nad poprawnym funkcjonowaniem klubu. Jego rada nadzorcza swój wybór tłumaczyła sposobem myślenia i wiedzą, jaką posiada Szwajcarka.

Tatjana w przeszłości była zawodową piłkarką. Po zakończeniu kariery dołączyła do struktur Szwajcarskiego Związku Piłki Nożnej. Jej nazwisko odcisnęło piętno w rozwoju futbolu w tamtym kraju. Ponadto, pracowała dla UEFA i FIFA w celu podniesienia standardów kobiecej piłki. Przed rozpoczęciem współpracy z Lipskiem, piastowała stanowisko dyrektorki sportowej w amerykańskiej lidze NWSL.

Wymienione wyżej nazwiska nie są jedynymi przykładami kobiet, które osiągnęły coś w męskim futbolu. Z zawodnikami pracują przecież jeszcze analityczki, fizjoterapeutki, asystentki głównych menadżerów czy sędzie boczne. Z roku na rok da się zauważyć ich coraz więcej. Mimo to świat męskiej piłki przez cały czas pozostaje ekskluzywnym środowiskiem, w którym płeć ma ogromne znaczenie. Takie spojrzenie na piłkę prowadzi do dyskryminacji i zachowań seksistowskich. Według raportu Women in Football (WIF) z 2025 roku, 78% ankietowanych kobiet pracujących w branży piłkarskiej zadeklarowało, iż doświadczyło dyskryminacji ze względu na płeć. Stereotypy związane z płcią i sztywny podział na to, co uznawane za ,,dziewczęce” i ,,chłopięce”, mocno zawężają sposób postrzegania sportu. To z kolei prowadzi do odbioru decyzji takich jak Unionu w kategorii sensacji. Zamiast zaufać kompetencjom, uzasadniającym podobne ruchy, tworzy się medialne wydarzenie. Choć same zainteresowane chcą jedynie dobrze wykonywać swoją pracę bez ciężaru oczekiwań.

Paulina OGŁOSZKA

Idź do oryginalnego materiału