Władysław Heraskewycz chciał wystartować na igrzyskach olimpijskich w kasku upamiętniającym sportowców, którzy zginęli w rosyjskiej napaści na Ukrainę. MKOl zezwolił mu na start w tym kasku na treningach, ale podczas zawodów powinien mieć już inny kask. Założył jednak ten z treningów, za co został zdyskwalifikowany. MKOl powoływał się na punkt 50. Karty Olimpijskiej, według którego sportowcy mają "zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach".
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Kliczko uderza w MKOl po kontrowersyjnej dyskwalifikacji.
Decyzja MKOl była co najmniej kontrowersyjna. Wskazywano, iż specjalne malowanie na kasku Ukraińca nie ma nic wspólnego z polityczną propagandą. Były na nim tylko wizerunki zmarłych tragicznie sportowców. Ale taka argumentacja nie przekonała MKOl-u, który chce być jak najbardziej neutralny i uciekać od wszelkich tematów politycznych i wojennych na igrzyskach.
Zobacz też: Co za horror w Dosze! Świątek przegrywała już 2:5. Zwrot za zwrotem
Ze stanowiskiem komitetu zdecydowanie nie zgadza się Władimir Kliczko - legendarny bokser, wieloletni mistrz świata kilku federacji, mistrz olimpijski z Atlanty z 1996 r. Jego zdaniem podejście MKOl-u to brak szacunku do sportowców, ruchu olimpijskiego i samej idei olimpizmu, a zasłanianie się neutralnością traktuje jako tanią i łatwą wymówkę. Przekonuje, iż komitet nie myśli o środowisku sportowców i olimpijczyków, tylko o własnym wizerunku.
- Udział jest wszystkim dla rosyjskich i białoruskich sportowców. Ale nie dla zabitych ukraińskich sportowców, ich upamiętnienie choćby nie jest dozwolone. MKOl twierdzi, iż nie chodzi o politykę, a jedynie o sport. To nie ma już nic wspólnego z igrzyskami olimpijskimi – to gra polityczna - oburzał się Kliczko w rozmowie z "Bildem".
- MKOl nie chroni neutralności, ale swój wizerunek. Twarze ukraińskich sportowców, którzy oddali życie za wolność, są "zbyt polityczne" dla ich idealnego programu telewizyjnego. Olimpijska idea ginie w zimnej kalkulacji globalnego biznesu sportowego - skomentował.
Zdaniem Kliczki ruch olimpijski zmienia się na gorsze, traci swoje wartości. Dlatego dziś nie czuje takiej dumy ze złota, które wywalczył 30 lat temu.
- Kiedy dziś myślę o moim złotym medalu olimpijskim, nie czuję już dumy, ale wstyd - podsumował.

2 godzin temu






