Kibole Sevilli grozili śmiercią piłkarzom i zarządowi

4 godzin temu

Po porażce 0:1 z zamykającym tabelę hiszpańskiej LaLiga Realem Oviedo Sevilla znalazła się zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. Rozczarowanie kibiców klubu z Andaluzji przerodziło się w agresję. W nocy doszło do niepokojących incydentów na lotnisku oraz w ośrodku treningowym. Interweniowała choćby policja.

Katastrofalny debiut nowego trenera

Niedzielne spotkanie Sevilli z Realem Oviedo miało być nowym otwarciem dla andaluzyjskiej ekipy. Na ławce trenerskiej debiutował Luis Garcia Plaza, który zastąpił Matiasa Almeydę. Zamiast przełamania kibice obejrzeli jednak kolejną porażkę – Sevilla przez ponad 90 minut nie oddała ani jednego celnego strzału i przegrała z czerwoną latarnią ligi 0:1.

Antybohaterem meczu został Tanguy Nianzou. Francuski obrońca najpierw zawalił przy jedynym golu w meczu, a chwilę później sfaulował przeciwnika, za co sędzia ukarał go czerwoną kartką. Grająca w osłabieniu Sevilla nie zdołała odrobić strat. Zespół ma najbardziej dziurawą obronę w lidze (50 straconych bramek w 30 meczach) i po serii pięciu spotkań bez wygranej osunął się na 17. miejsce. Przewaga nad 18. Elche to z kolei zaledwie dwa oczka.

Sevilla w strachu. Kibole atakują

Cierpliwość sympatyków się wyczerpała. Gdy w nocy piłkarze wraz ze sztabem wylądowali w Sewilli, czekała na nich wściekła grupa kibiców. Przywitała ich licznymi wyzwiskami.

Wynocha, skur*ysyny! Wypier*alać do domu! – krzyczano m.in. do Joana Jordana czy Nemanji Gudelja według relacji hiszpańskich mediów.

Pojawiły się także wyzwiska w stronę prezydenta klubu. Kibole grozili śmiercią Jose Marii del Nido Carrasco.

– Giń! Pokaż twarz, tchórzu – skandowano.

Recibimiento de algunos aficionados a la plantilla del Sevilla a su llegada al aeropuerto

Gritos de „hijos de p***” y de „Junior muérete”

@IsaacEscalera

#PartidazoCOPE pic.twitter.com/kKWCPoAv7j

— El Partidazo de COPE (@partidazocope) April 5, 2026

Po opuszczeniu lotniska nie było wcale lepiej. Gdy zawodnicy dotarli do ośrodka treningowego, by odebrać swoje samochody, czekała tam na nich grupa zakapturzonych ultrasów.

Władze klubu oczywiście natychmiast wezwały policję, a ta utworzyła kordon bezpieczeństwa, aby chronić piłkarzy.

To zresztą nie pierwszy taki incydent w Andaluzji w ostatnim czasie. W zeszłym sezonie, po porażce z Celtą Vigo, kibole sforsowali bramy ośrodka, a drużyna musiała wówczas nocować w budynkach klubowych.

Kike Salas przeprosił fanów za postawę zespołu.

– To naprawdę złe uczucie. Chcemy prosić kibiców o wybaczenie. Nie zasługują na to. Musimy trzymać się razem i obiecujemy, iż damy z siebie wszystko w kolejnym meczu – powiedział zawodnik Sevilli.

Do akcji wkroczyły także władze ligi. LaLiga wydała oświadczenie, w którym potępiła wydarzenia z Andaluzji, określając je „nieakceptowalnym przekroczeniem granic uzasadnionej krytyki”. Zapowiedziano również kroki prawne w celu identyfikacji sprawców.

– Każdy, kto przekracza granicę między krytyką a groźbami czy zastraszaniem, przestaje być kibicem, a staje się osobą dopuszczającą się przemocy. Przeciwko takim osobom LaLiga będzie działać – napisano.

W kolejnym meczu Sevilla zmierzy się przed własną publicznością z Atletico Madryt.

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

  • Lewandowski skarcił Atletico! Barcelona odjeżdża Realowi
  • Real przegrał tytuł na Majorce? Muriqi i spółka z wielkim triumfem
  • Valverde przypomniał o legendarnym wywiadzie. Przyznał się do problemu

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału