Niestety, Lech Poznań odpadł na poziomie drugiej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów w tym sezonie, a w związku z tym trafił na w teorii najłatwiejszego rywala, jakiego potencjalnie mógł. No właśnie, w teorii, bo mistrz Wysp Owczych ostatnio w Europie radzi sobie bardzo dobrze, zaś o wynikach i sposobie gry Klaksviku powiemy sobie w tym tekście nieco później.
ReklamaO PUCHAROWYM RYWALU
—
KÍ Klaksvík, a w zasadzie Klaksvíkar Ítróttarfelag, bo tak brzmi właśnie pełna nazwa naszego czwartkowego przeciwnika w drodze do Ligi Europy. Są oni najstarszym klubem na Wyspach Owczych. KÍ został założony w 1904 roku. Już od początku istnienia należał do czołówki tamtejszych drużyn. Przez dekady zdobywał regularnie mistrzostwa kraju, ale po zdobyciu mistrzowskiego tytułu w roku 1999 coś pękło, a zespół z 5-tysięcznego miasteczka nie umiał już wrócić do lat świetności. Ba, 10 lat później spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej na Wyspach Owczych. Od tego momentu klub zmienił strategię. Działacze niebiesko-białych doszli do wniosku, iż kluczem do sukcesu jest stabilizacja, jeżeli chce się marzyć o grze w Europie. W 2014 roku zatrudniony został Mikkjal Thomassen. Za kadencji Farera klub zaczął dominować w swojej rodzimej lidze, a ponadto z czasem zaczął prezentować się dobrze także w europejskich pucharach. Wyższość nad resztą ligi nasiliła się w 2019 roku. W 2022 narobili ogromnych problemów Bodø/Glimt, wygrywając z nimi u siebie aż 3:1. Ponadto później naprawdę kilka brakowało, aby zagrać w Lidze Konferencji.
W następnym sezonie się to udało, a o klubie w Europie zrobiło się bardzo głośno. Wyśmienita postawa na własnym boisku, a także na wyjazdach. Pokonali 3:0 Ferencváros na wyjeździe, co jest wynikiem klasy światowej, patrząc na to, iż mówimy o zespole amatorskim. Wracając jednak do magicznej postawy Klaksvíku – wytrzymali z Häcken, a w karnych zwyciężyli. Piękny sen zakończył się na norweskim Molde, pomimo wygranej w pierwszym meczu. Klub ten mógł zagrać jeszcze w Lidze Europy, ale przegrał w dwumeczu z Sheriffem Tiraspol. W Lidze Konferencji zaprezentowali się całkiem dobrze, zdobywając pierwsze historyczne punkty w europejskich rozgrywkach w historii farerskiej piłki. Natomiast szerzej o ich grze w europejskich pucharach napiszemy w innych tekstach.
KÍ Klaksvík na co dzień występuje na Við Djúpumýrar, który ma 2000 miejsc. Na tym obiekcie panują bardzo trudne warunki pogodowe ze względu na jego położenie. Często wieje tam silny wiatr i leje ulewny deszcz, po czym za chwilę może wyjść piękne słońce. Na całe szczęście dla Poznaniaków mecz nie odbędzie się tam, bo spotkanie przeniesiono do Tórshavn ze względów bezpieczeństwa. Tak zadecydowała UEFA, a tego samego dnia na ich obiekcie NSI podejmie Lugano.
Djúpumýrar – tu normalnie gra KI, tutaj akurat Lech nie zagra – fot: Klaksvíkar Ítróttarfelag

Niebiesko-biali prowadzą bardzo mądrą, przemyślaną politykę transferową, sprowadzając piłkarzy z różnych innych skandynawskich krajów. Ponadto KÍ nie wydaje żadnych pieniędzy na nowych zawodników. Wszyscy piłkarze są ściągani za darmo. Klaksvík stara się stawiać na piłkarzy z regionu, jeżeli jest to możliwe. W tym roku kalendarzowym pobili swój rekord transferowy, płacąc za Davida Reynheima 65 tysięcy euro z Torino.
Dokument o KI Klaksvik
SPOSÓB GRY KLAKSVÍK
—
Zespół KÍ swoimi wynikami w Europie, a także samą grą, wzbudził gigantyczne zainteresowanie na Wyspach Owczych. Klaksvík, co pokazała Liga Konferencji, to mądrze skonstruowana drużyna. Na wyjeździe w Lille oddali aż 10 strzałów. Zespół ten swoich szans będzie upatrywał w fazach przejściowych. Niebiesko-biali są niezwykle dobrze zorganizowani taktycznie. choćby jeżeli cofają się do głębokiej defensywy, to nie tracą dużej liczby bramek. Mimo utraty goli nie załamują się i wciąż walczą do końca, stawiając rywalom ciężkie warunki. W ostatnim meczu w Kownie drużyna ta miała świetnie zorganizowane stałe fragmenty gry. Żalgiris napierał przez całe spotkanie, ale defensywa gości nie ugięła się. Zresztą o kapitalnej taktyce w obronie świadczy fakt, iż Lille wygrało z nimi 3:0, ale wszystkie trafienia padły po rzutach karnych. Z francuską drużyną świetnie poradzili sobie na własnym terenie, dopuszczając rywali do zaledwie 0.71 oczekiwanych bramek. jeżeli zespół ten jest odpowiednio nakręcony, to może każdemu narobić gigantycznych problemów. Gra na swoim stadionie stanowiła dla nich gigantyczny atut, ale teraz może się to zmienić, ponieważ drugi mecz rozegrają w Torshavn. Podsumowując, KÍ z pewnością nie położy się od razu przed Lechem, a ich fazy przejściowe, szczególnie kiedy „Kolejorz” podejdzie za wysoko z pressingiem, będą bardzo niebezpieczne. Mimo kolosalnej różnicy wycen między dwoma zespołami przy Bułgarskiej może nas czekać bardzo trudne spotkanie.
Obiekt narodowy Wysp Owczych w Torshavn – fot: sportsrender.com

Lech Poznań – KI Klaksvik (czwartek, 6 sierpnia, godz. 19:00) – Stadion Poznań
KI Klaksvik – Lech Poznań (czwartek, 13 sierpnia, godz. 20:45) – Tórsvøllur w Torshavn
Więcej o drodze KI Klaksvik do dwumeczu z Lechem Poznań od wtorku. Wtedy pojawi się m.in. tekst o drodze tego klubu do dwumeczu z Mistrzem Polski, a w nocy z wtorku na środę przegląd kadry i szczegółowa analiza sposobu gry przeciwnika.
Autor tekstu: Filip Miller
Chcesz wiedzieć więcej o europejskich pucharach? Zbiór wszystkich pucharowych tekstów KKSLECH.com od sezonu 2025/2026 znajdziesz w dziale -> EUROPA. W tym miejscu -> TUTAJ trwa za to pucharowy kocioł na lato 2026.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
















