Przed nami najważniejsze zgrupowanie reprezentacji Polski od czasów Euro 2024. Nasza kadra 26 marca zmierzy się z Albanią w półfinale barażów o awans na mundial, a później, miejmy nadzieję, 31 marca w finale z Ukrainą lub Szwecją. Wiemy, iż w żadnym z tych spotkań nie zagra Łukasz Skorupski, który jest kontuzjowany. To pozostawia wakat na pozycji bramkarza. Wiele wskazuje na to, iż kwestia miejsca w składzie na mecz z Albanią rozstrzygnie się między Kamilem Grabarą a Bartłomiejem Drągowskim. Powołani mają zostać także Mateusz Kochalski (Karabach Agdam) i Mateusz Lis (Goztepe), ale żaden z nich nie debiutował jeszcze choćby w kadrze.
REKLAMA
Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"
Pustka po Fabiańskim i Szczęsnym? Były trener kadry załamany
Były trener bramkarzy naszej reprezentacji Jacek Kazimierski nie ukrywa, iż jest załamany obecną sytuacją w polskiej bramce. W rozmowie z portalem gol24.pl stwierdził, iż ostatni raz tak źle było 20 lat temu. Potem dopiero pojawił się na dobre Artur Boruc i zaczął erę spokoju między słupkami w naszej kadrze. Erę, której według Kazimierskiego, nie ma dziś kto kontynuować.
- Boruc zapoczątkował sztafetę, którą kontynuowali Łukasz Fabiański i Wojtek Szczęsny. Każdy z tej trójki dawał gwarancję między słupkami, każdy był osobowością i bardzo ważnym punktem naszej kadry. Każdy był po prostu kimś. Dziś takiej postaci wśród bramkarzy nie mamy - powiedział Kazimierski. Jednocześnie surowo ocenił Grabarę. - Bramkarz musi mieć charyzmę, imponować spokojem, pewnością i koncentracją, a przede wszystkim nie schodzić poniżej pewnego poziomu, co Kamilowi niestety zdarza się w barwach Wolfsburga - powiedział.
Kazimierski sugeruje telefon do Szczęsnego
Zdaniem Kazimierskiego właśnie ten brak charyzmy razi najbardziej u naszych dostępnych w tej chwili bramkarzy. - Nie chcę nikogo deprecjonować, bo trzeba mieć jakość, aby znaleźć zatrudnienie w zagranicznym zespole, więc nie będę porównywał autorytetu i charyzmy aktualnych kandydatów do gry na bramce w kadrze do chłopców do podawania piłek. Ale nie odważę się też zestawić ich pod tym względem ze Szczęsnym i Fabiańskim, a choćby z Borucem - stwierdził były reprezentant Polski. Zasugerował też Janowi Urbanowi, by ten... zadzwonił do Szczęsnego.
- Na miejscu trenera Urbana zapytałbym Szczęsnego, czy może jeszcze raz odwołałby zakończenie kariery, tym razem reprezentacyjnej. Oczywiście, Szczęsny może powiedzieć, iż ma już na wszystko wywalone, ale – a znam go dobrze, pracowaliśmy razem – jest na tyle niestandardowy, żeby nie powiedzieć dziwny, iż wcale tak być nie musi - podsumował.

2 godzin temu















