Katastrofa Interu w Lidze Mistrzów. Nie pozostawili na nich suchej nitki

3 tygodni temu
Nie milkną echa sensacyjnej porażki Interu Mediolan w meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów z FK Bodo/Glimt. Nerazzurri zostali skrytykowani za swoją postawę w tym spotkaniu przez media na Półwyspie Apenińskim.
Nie tak wyobrażali sobie podróż do Norwegii piłkarze Interu Mediolan. Podopieczni Cristiana Chivu niespodziewanie przegrali 1:3 z FK Bodo/Glimt w meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów. Przed rewanżem, który odbędzie się we wtorek 24 lutego na San Siro rumuński szkoleniowiec ma o czym myśleć. Kontuzji łydki nabawił się Lautaro Martinez, a Piotr Zieliński narzeka na problemy zdrowotne, w związku z czym ma przejść kompleksowe badania po powrocie do Mediolanu.


REKLAMA


Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą


Inter skrytykowany za mecz z Bodo/Glimt
Włoskie media nie miały litości dla postawy Nerazzurri. Paolo di Canio na antenie "Skysport" ocenił grę Interu. "Linia pomocy była fatalna. Te dwie bramki były wynikiem niedbalstwa. W pierwszej połowie, poza straconym golem, Inter był dobrze zorganizowany, a skrzydłowi rywali byli atakowani przez defensywę. Te dwie bramki, które straciliśmy w drugiej połowie, były naprawdę fatalne, po stracie piłki" - powiedział 57-latek cytowany przez "fcinter1908.it".


W ocenie byłego piłkarza m.in. Juventusu czy AC Milan, Cristian Chivu pokazał, iż w jego szerokim składzie jest więcej nazwisk, które mogą stanowić o sile pierwszego skład, co może być atutem przed meczem rewanżowym. „Chivu pokazał, iż nie ma 13 zawodników w podstawowym składzie, nie zawsze wystawia tych samych piłkarzy. Simone Inzaghi sprawił, iż rezerwowi czuli się jak rezerwowi, wykorzystywani tylko wtedy, gdy zawodnicy podstawowego składu potrzebowali odpoczynku. Chivu ma 17 zawodników podstawowego składu, a kiedy zmienia, czterech z nich jest zdolnych do gry w podstawowym składzie. Darmian gra dzisiaj i ma solidne podejście. I to właśnie zobaczymy " - dodał Di Canio.


Costacurta widzi szansę
Legendarny obrońca AC Milan oraz reprezentacji Włoch Alessandro Costacurta stwierdził, iż nie przywiązywałby większej uwagi do wszystkich trzech meczów włoskich drużyn na tym etapie Ligi Mistrzów. Juventus przegrał 2:5 z Galatasaray, a Atalanta 0:2 z Borussią Dortmund.
„ Nie rozwodziłbym się zbytnio nad wynikami pierwszego meczu. To były trzy dość dziwne mecze. Są silniejsze drużyny, które grają w innym tempie. Boisko miało dziś wpływ na wynik, ale popełniono też kilka błędów" - powiedział były obrońca.


W fazie ligowej Juventus pokonał Bodo/Glimt w wyjazdowym spotkaniu 3:2, do czego odniósł się także Costacurta. "Juve wygrało tutaj, ale gospodarze byli już pod koniec sezonu ligowego i nie dawali rady. Rozegrali trzy mecze Ligi Mistrzów w ciągu dwóch miesięcy" - przypomniał 59-latek.
"La Gazzetta dello Sport" skupiła się na grze Acerbiego, który wyszedł na murawę w podstawowej "11". W ocenie dziennika 38-latek nie jest w stanie poradzić sobie z tak szybkim napastnikiem jak Hogh, który w środowy wieczór strzelił bramkę oraz zanotował dwie asysty. "Chivu zapłacił za swoje indywidualne i drużynowe błędy. Acerbi, który rozpoczyna grę po czterech kolejnych występach w Serie A, potwierdza teorię, iż jest zaangażowany, gdy kryje mobilnych napastników. Dobrze radzi sobie z Kane'em, Haalandem i podobnymi napastnikami, ale paradoksalnie, z kimś takim jak Hogh – szybkim, zwinnym - miał większe problemy. Duńczyk strzelił trzeciego gola i zaliczył dwie asysty. Acerbi miał problemy" - czytamy.
Rewanżowe spotkania 1/16 finału Ligi Mistrzów zostaną rozegrane w dniach 24-25 lutego.
Idź do oryginalnego materiału