- W 99-procentach przypadków wszyscy czterej [Pepe, Borja Sainz, Oskar Pietuszewski i William Gomes, przyp. red.] pojawią się w tym spotkaniu. To, jak tych piłkarzy ze sobą połączyć, z kim zacząć starcie, a z kim je zakończyć, to już inna historia - zapowiadał Francesco Farioli przed hitem z Benfiką Lizbona. Dał nadzieję polskim kibicom, iż młodzieżowiec znów zagra od pierwszych minut. I tak też się stało. Choć początek nie był dla niego najlepszy, to w 40. minucie zaczarował wszystkich! "Otrzymał dalekie podanie od Gabriela Veigi, który uruchomił tym samym kontrę gości. 17-latek popędził za futbolówką, a w samym polu karnym swoim dryblingiem posadził na murawę Nicolasa Otamendiego i potężnym strzałem pokonał Trubina" - relacjonował Piotr Więcławek ze Sport.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki szczerze o Fornalczyku: Bardzo mi przypomina mnie. Wiedziałem, iż mu się nie uda...
Francesco Farioli przemówił po meczu z Benfiką. Tak mówi o golu Pietuszewskiego
Ostatecznie Porto wyjechało z Lizbony z jednym punktem. W drugiej połowie strzelali tylko rywale. Nic więc dziwnego, iż słabsza gra gości w drugiej odsłonie była głównym tematem rozmów po ostatnim gwizdku, choć eksperci i kibice liczyli, iż Farioli odniesie się do bramki Pietuszewskiego. - Dwa nasze trafienia były różne. Pierwszy był fantastyczną akcją, drugi padł po akcji, w której dobrze broniliśmy i przeszliśmy do kontrataku - ocenił, cytowany przez zerozero.pt.
Farioli był mocno rozczarowany końcowym wynikiem. Liczył na zwycięstwo na terenie przeciwnika. - Uważam, iż to był bardzo przejrzysty mecz pod względem dynamiki. Przyjechaliśmy tutaj, by odnieść triumf. Mieliśmy bardzo mocny początek, ale brakowało nam skuteczności, żeby przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Było pięć lub sześć sytuacji, w których powinniśmy byli "zabić" tę grę - podkreślał Farioli.
"To utrzymało Benfikę w grze"
- Pierwszą odsłonę spotkania kontrolowaliśmy bardzo dobrze, jednak w drugiej brakowało skuteczności w wykańczaniu akcji. To rzecz jasna utrzymało Benfikę w grze i, biorąc pod uwagę jej jakość, zapłaciliśmy za to cenę. Szkoda, iż nie zdobyliśmy trzech "oczek", ale teraz czas skupić się na kolejnym meczu - dodawał.
Pietuszewski nie był jedynym Polakiem, który wystąpił w tym meczu. Na murawie od pierwszych minut pojawili się też nasi stoperzy. Mowa o Jakubie Kiwiorze i Janie Bednarku, który zagrał, mimo ogromnego bólu po jednym z incydentów z poprzedniego spotkania FC Porto.
Zobacz też: Tak poradził sobie rywal Rakowa. Potężne rozczarowanie w Serie A.
Remis pozwolił Porto umocnić się na pozycji lidera ligi portugalskiej. Ma cztery punkty przewagi nad drugim Sportingiem. Benfica pozostała na trzeciej lokacie ze stratą aż siedmiu "oczek" do ekipy Pietuszewskiego, Kiwiora i Bednarka.

20 godzin temu
















