Już tylko kataklizm może odebrać United powrót do Ligi Mistrzów

4 godzin temu

Po pokonaniu Chelsea w poprzedniej kolejce Premier League Manchester United potrzebuje już naprawdę kilka do powrotu do Ligi Mistrzów. Na zakończenie 34. serii gier na Old Trafford przyjechał Brentford, który mimo pięciu remisów z rzędu wciąż jest w walce o europejskie puchary. Tym razem podopiecznym Keitha Andrewsa nie udało się choćby zremisować. Pszczoły miały swoje momenty, ale jakość piłkarska gospodarzy zrobiła swoje.

A co jeszcze muszą zrobić Czerwone Diabły, by przyklepać udział w Champions League? Zdobyć dwa punkty w pozostałych czterech meczach, więc można już zacząć gratulować.

Świetny początek United i nerwowa końcówka

W pierwszym starciu obu ekip bardzo mocny start zaliczył Brentford, który w 20. minucie prowadził już 2:0 po golach Igora Thiago. Manchester nie chciał dopuścić do podobnej sytuacji w rewanżu i od samego początku wziął się do roboty. W zasadzie to 2:0 dla gospodarzy powinno być już w ósmej minucie, ale tylko Amad Diallo wie, jak nie wykorzystał podania po kapitalnej indywidualnej akcji Kobbiego Mainoo i sam Caoimhin Kelleher wie, jak wyciągnął strzał Harry’ego Maguire’a po dośrodkowaniu z narożnika boiska.

W pierwszych minutach mnożyły się rzuty rożne United i ten piąty okazał się przełomowy, bo wykorzystał go Casemiro. Tym razem Bruno Fernandes zaliczył „tylko” asystę drugiego stopnia. Brazylijczyk skorzystał ze zgrania Maguire’a i strzelił już dziewiątego gola w tym sezonie Premier League. Jeszcze trochę i defensywny pomocnik będzie mógł cieszyć się z dwucyfrówki. Do tej pory jego najlepszym wynikiem w pojedynczym sezonie było siedem trafień.

Casemiro nie przestaje strzelać!

Manchester United prowadzi z Brentford

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/k0XUwBSmij

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 27, 2026

Manchester napierał, by jak najszybciej otworzyć wynik i jakby się tym zadowolił. W dalszym etapie pierwszej połowy coraz częściej i dłużej piłkę miał Brentford, który mógł choćby wyrównać, ale bardzo dobrze w starciu z Michaelem Kayode spisał się Senne Lammens. Ta opieszałość Czerwonych Diabłów mogła i powinna się na nich zemścić, ale kilka minut przed przerwą aż trzy kapitalne okazje na wyrównanie zmarnował Igor Thiago. W jednej z tych sytuacji ręką zagrywał Ayden Heaven, ale zarówno sędzia jak i VAR nie dopatrzyli się przewinienia.

Końcówka pierwszej części gry do złudzenia przypominała pierwsze 45 minut z ostatniego meczu na Old Trafford przeciwko Leeds United. Wówczas podopieczni Michael Carricka nie do końca wiedzieli, jak przeciwstawić się rywalom. Przetrwali jednak ten trudny okres i chwilę przed przerwą mogli cieszyć się z drugiej bramki, którą zdobył Benjamin Sesko. Kto mu podawał? To w zasadzie można obstawiać w ciemno – 19. asystę w tym sezonie zaliczył Bruno Fernandes, któremu do rekordu Thierry’ego Henry’ego i Kevina De Bruyne brakuje już tylko jednego ostatniego podania. Chwilę wcześniej po jego zagraniu piłkę do siatki wpakował jeszcze Amad Diallo, ale jego gol nie został uznany – skrzydłowy był na spalonym.

Brentford w końcu wcisnął gola, ale było już za późno

Michael Carrick postawił w ostatnim czasie raczej na pragmatyzm niż efektowność i najpewniej zaprowadzi to jego drużynę do Ligi Mistrzów. Pytanie tylko, czy grający w Champions League Manchester United będzie przez cały czas jego drużyną? Wciąż nie podjęto żadnej decyzji odnośnie przyszłości trenera, choć czas na podjęcie jakichś działań zbliża się nieubłaganie.

– Mówiłem to wiele razy, lubię tu być. Podoba mi się rola, w której jestem. Mieliśmy dobre wyniki, jesteśmy w przyzwoitym miejscu. pozostało wiele do roboty, chcemy wskoczyć na pewien poziom. Powtarzam to samo co tydzień, ale mogę mówić tylko tyle. Lubię tu być. Kocham tu być. To naprawdę wielki zaszczyt – mówił przed meczem Carrick.

Po zmianie stron tempo meczu zwolniło. Obie ekipy miały jakieś okazje, głównie po rzutach rożnych, ale kolejny strzał Maguire’a odbił Kelleher, zaś po drugiej stronie w łatwej sytuacji w słupek trafił Ouattara. jeżeli Brentford chciał wywieźć z Old Trafford choćby jeden punkt, to na pewno nie z tak niską skutecznością. Dwa celne strzały gości dzieliła godzina!

W końcu podopieczni Keitha Andrewsa dopięli jednak swego i pokonali Senne Lammensa. W 87. minucie zrobił to Mathias Jensen, który zaskoczył bramkarza strzałem z dystansu. Spokojne, wydawałoby się, zwycięstwo United nagle stanęło pod dużym znakiem zapytania. Brentford poczuł krew i w doliczonym czasie zepchnął gospodarzy w ich pole karne, ale nie zdołał ugrać nic więcej.

Manchester United – Brentford 2:1 (2:0)

  • 1:0 – Casemiro 11′
  • 2:0 – Benjamin Sesko 43′
  • 2:1 – Mathias Jensen 87′

WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

  • Endrick na celowniku klubu z Premier League
  • Jack Grealish przyłapany po pijaku w jednym z lokali
  • Dramat ważnego piłkarza Tottenhamu. Mundial ma z głowy

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału