Junior ROW-u wrócił po kontuzji. Wskoczy na stałe do składu?

speedwaynews.pl 1 miesiąc temu

INNPRO ROW Rybnik zaliczył kolejne bardzo udane spotkanie domowe. „Rekiny” w ostatnim czasie znakomicie prezentują się przy Gliwickiej. Spadkowicz z PGE Ekstraligi w każdym z trzech ostatnich meczów u siebie zdobywał co najmniej 55 punktów. Co ciekawe, każdy z nich odbywał się w różnych warunkach pogodowych. Trener Rybniczan, Robert Mikołajczak, przyznał, iż tor jest znakomicie dopracowany, a każdy zawodnik czuje się na nim bardzo dobrze.

– Tor został dopracowany, od kilku meczów jest bardzo powtarzalny, a każdy z zawodników ma to, czego by oczekiwał. Na szczęście bardzo wysokie temperatury, jakie są w ostatnim czasie, nie przeszkodziły nam w przygotowaniu go do zawodów, jedynie trzeba było trochę więcej wody w niego wlać. Cieszę się, iż tor i postawa drużyny wygląda, tak jak wygląda – mówi Mikołajczak w rozmowie z oficjalnym serwisem Speedway Ekstraligi.

W czwartkowy wieczór do rywalizacji powrócił Kacper Tkocz, który w ostatnim czasie leczył kontuzjowaną rękę. 21-latek co prawda nie pojawił się w podstawowym składzie, ale dostał jeden bieg z numeru 16. Choć junior pokazał się z ambitnej strony, to w jedynym swoim starcie nie dowiózł do mety żadnego punktu. Niewykluczone jednak, iż Tkocz niedługo wskoczy do podstawowego zestawienia.

Tkocz wróci do składu?

– Kacper fajnie zaprezentował się na ostatnim treningu przed meczem i od początku wiedziałem, iż w którymś z biegów dam mu szansę pokazania się na torze. W najbliższym czasie będzie miał więcej jazdy w zawodach juniorskich, więc mam nadzieję, iż wróci do swojej formy sprzed wypadku – powiedział Mikołajczak

INNPRO ROW Rybnik mógł pochwalić się w czwartkowy wieczór niezwykle wyrównaną formacją seniorsk. Licząc bonusy aż czterech zawodników było w stanie zapisać przy swoich nazwiskach dwucyfrową liczbę punktów. Słabszą końcówkę zaliczył natomiast Jesper Knudsen, który zakończył zmagania z dorobkiem sześciu punktów. Robert Mikołajczak przekonuje, iż była to kwestia złego pójścia z ustawieniami w trakcie meczu.

– Jesper Knudsen zmienił przełożenia na powtórkę biegu dziesiątym. Niestety z przełożeniami poszedł w całkowicie złą stronę, a w żużlu nie potrzeba dużo, żeby wszystko poszło, nie w tą stronę co powinno – mówi.

Jesper Knudsen
Idź do oryginalnego materiału