Junior Polonii komentuje zamieszanie ze swoim udziałem. „To moja wina i przepraszam”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Niedzielne spotkanie Abramczyk Polonii Bydgoszcz odbywało się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych – z nieba lał się żar sięgający powyżej 30 stopni Celsjusza. 17-latek natomiast cieszy się, iż mecz poszedł zarówno po myśli jego, jak i kolegów.

– Było ciężko, bo na pewno nie jest to najlepsza pogoda do jazdy, szczególnie w środku dnia, kiedy temperatura przekracza 30 stopni. Na szczęście daliśmy radę i wygrywamy i wyjeżdżamy ze stadionu z kolejnymi punktami. Myślę, iż jesteśmy naprawdę mocną drużyną – wygrywamy wysoko, a ja dokładam od siebie jedenaście punktów, z czego jestem bardzo zadowolony – powiedział Pawełczak.

Junior Abramczyk Polonii przyznaje jednak iż jest w nieustannym ciągu jazdy, co sprawia, iż łatwiej jest mu się dostosować do panujących warunków.

– Ja jestem ostatnio tak naprawdę w takim ciągu jazdy, iż gdzie nie pojadę, to tak naprawdę ten tor jest dla mnie odpowiedni i jestem w stanie się do niego dostosować. Plandeka nam trochę sparzyła ten tor i zrobił się on trochę twardszy, bardziej niż tego chcieliśmy – mówi.

„To moja wina i przepraszam”

W drugim biegu dnia doszło do małego „starcia” między Maksymilianem Pawełczakiem, a Kacprem Andrzejewskim. 17-latek na pierwszym łuku trzeciego okrążenia wjechał pod kolegę z pary, co poskutkowało utratą płynności jazdy przez Andrzejewskiego i wyjechaniem dwoma kołami za linię. Pawełczak przyznaje, iż cała wina leży po jego stronie.

– Nie zgraliśmy się trochę. Na pewno wina leży tu po mojej stronie, bo Kacper nie spodziewał się mnie tam. Ja w sumie też się tam siebie nie spodziewałem, bo zjechałem tam do krawężnika, aby przytrzymać rywali za sobą, a złapałem taką koleinę, iż mnie wyciągnęło i wjechałem przed Kacpra przez co stracił on płynność jazdy i wyjechał z toru. Przyznaję się bez bicia, iż to moja wina i bardzo przepraszam Kacpra – mówi.

Pawełczak czerpie z sezonu garściami i w tym sezonie kibice mogą oglądać 17-latka na torach niemal całej Europy. Junior Polonii uważa, iż choć taka intensywność startów jest trudna, to jest to niezbędne dla jego rozwoju.

– Ciężko powiedzieć. Jeździmy tak naprawdę teraz po całej Europie, wczoraj w Pilznie w Czechach pogoda też mi się nie spodobała, bo było z kolei 35 stopni, więc znowu się trochę wygrzałem. Ale trzeba jeździć gdzie się da, bo im więcej jazdy, tym lepiej dla mnie. A odsypiam w busie, bo co innego mi zostaje (śmiech). niedługo też wystartuję w lidze duńskiej. Dużo mi też daje jazda w Szwecji, bardzo dużo z niej wyciągam. Te tory są zupełnie inne, więc nabieram doświadczenia – powiedział.

Maksymilian Pawełczak

Idź do oryginalnego materiału