Wiktor Przyjemski na swoim własnym torze był w stanie rywalizować ze znacznie bardziej renomowanymi rywalami. 21-latek podkreśla, iż biorąc pod uwagę jego problemy w lidze, to zajęcie trzeciego miejsca w tych zawodach smakuje dla niego tak jak zwycięstwo.
– To trzecie miejsce smakuje dla mnie jak zwycięstwo, bo włożyłem w niego naprawdę bardzo dużo pracy. Po moim początku sezonu na bydgoskim torze bywało różnie. Zdarzały się dobre występy, ale w lidze nie wszystko układało się po mojej myśli. Teraz było dużo walki, szarpałem do samego końca i jest trzecie miejsce, więc jestem naprawdę szczęśliwy – powiedział Przyjemski.
Przyjemski przyznał, iż w sobotę wszystko mu pasowało i czuł się znakomicie na domowej nawierzchni, choć zaznacza też, iż nie ustrzegł się błędów.
– Przede wszystkim wszystko mi pasowało. Było fajne ściganie, wyprzedzałem na trasie, cały czas kombinowałem. Oczywiście wkradło się kilka błędów, ale człowiek uczy się przez całe życie, więc cały czas wyciągam wnioski – mówi.
W kilku biegach iskrzyło między Przyjemskim, a jego kolegami z Abramczyk Polonii Bydgoszcz – Krzysztofem Buczkowskim i Szymonem Woźniakiem. Choć rywalizacja na torze była bardzo ostra, to Przyjemski nie ma do nikogo żadnych pretensji. Podkreśla też, iż rywalizacja na krajowym podwórku bywa choćby ciekawsza niż podczas zmagań na arenie międzynarodowej.
– To były zawody indywidualne, więc każdy walczył o swoje. Po biegu normalnie sobie porozmawialiśmy i to jest najważniejsze. Wszystko odbyło się fair i szczęśliwie skończyło. Od kilku lat mistrzostwa Polski są naprawdę niezwykle emocjonujące. Czasami ta rywalizacja jest choćby ciekawsza niż Grand Prix, więc każdy daje z siebie wszystko – powiedział Przyjemski.
Wiktor Przyjemski















