Selekcjoner reprezentacji Polski mężczyzn Jota Gonzalez komentuje opublikowaną w środę listę zawodników powołanych na zbliżający się dwumecz 3. rundy eliminacyjnej Mistrzostw Świata Mężczyzn 2027 z Austrią. Do składu Biało-Czerwonych powrócą Szymon Sićko i Michał Daszek, podczas gdy na zgrupowaniu zabraknie m.in. Miłosza Wałacha.
Reprezentacja Polski, prowadzona przez hiszpańskiego selekcjonera Jotę Gonzaleza, staje przed szansą wywalczenia dziewiętnastego w historii awansu do turnieju finałowego mistrzostw świata. Droga na czempionat, który w styczniu 2027 roku odbędzie się w Niemczech, jest jednak wymagająca. Po marcowym zwycięstwie w dwumeczu z Łotwą, bezpośrednim rywalem Polaków w walce o bilet na mundial będzie Austria.
Pierwsza odsłona polsko-austriackiej rywalizacji odbędzie się w Graz w środę 13 maja o godz. 18.00. Rewanż zaplanowano w Hali Urania w Olsztynie w niedzielę 17 maja o godz. 15.00. Bilety na to spotkanie zostały już wyprzedane.
W środę, 29 kwietnia, poznaliśmy natomiast skład naszej reprezentacji (LISTA). Podobnie jak przy okazji wcześniejszych zgrupowań, selekcjoner Gonzalez będzie miał do dyspozycji 18 graczy.
W porównaniu do pierwotnego składu powołanego na marcowy dwumecz z Łotwą (nie uwzględniając poczynionych później zmian ze względu na kontuzje poszczególnych zawodników, w ramach których Arkadiusza Moryto, Marcela Jastrzębskiego, Tomasza Gębalę i Macieja Gębalę zastąpił kwartet Mateusz Zembrzycki, Damian Przytuła, Sebastian Kaczor i Jakub Szyszko), selekcjoner zdecydował się na trzy zmiany w składzie.
Tym razem roszady oznaczają dla polskich kibiców bardzo dobre wieści, ponieważ do zespołu Biało-Czerwonych na dwumecz z Austrią dołączyć mają bardzo doświadczeni na arenie międzynarodowej Michał Daszek i Szymon Sićko, a duet bramkarski z Marcelem Jastrzębskim uzupełni Mateusz Zembrzycki.
Przełomową informacją jest przede wszystkim powrót do kadry drugiego z wymienionych. Ostatnim meczem Szymona Sićko w reprezentacji Polski wciąż pozostaje bowiem trzecie spotkanie fazy grupowej Mistrzostw Europy Mężczyzn 2024 w Niemczech, kiedy rozgrywający Industrii Kielce w wygranym 32:28 meczu z Wyspami Owczymi rzucił aż dziesięć bramek, będąc najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole nie tylko w tym meczu, ale w całych mistrzostwach. Niestety, w lutym 2024 roku Sićko doznał bardzo poważnej kontuzji i zerwał więzadło adekwatne rzepki w kolanie, co wyłączyło go z gry na dziewięć miesięcy. Od tego czasu rozgrywający wciąż walczy z kontuzjowanym kolanem, o czym szerzej opowiedział nam w grudniu ubiegłego roku (TUTAJ).
“Temat powrotu do reprezentacji siedział w mojej głowie adekwatnie już od momentu zawieszenia gry z orzełkiem na piersi” – mówi Szymon Sićko, dodając – “Rozsądek podpowiadał mi jednak, iż wciąż nie jestem gotowy i muszę poczekać na moment, w którym mój organizm będzie w stanie znieść dodatkowe obciążenia związane z grą w reprezentacji. w tej chwili stan mojego kolana jest lepszy dzięki systematycznej pracy, natomiast trzeba powiedzieć, iż dalej daleko mu do ideału. Cały czas byłem w stałym kontakcie z trenerem Jotą Gonzalezem, który chciał, żebym wspomógł drużynę w eliminacyjnych meczach z Austrią. To ogromna duma grać w reprezentacji Polski i już nie mogę się doczekać nadchodzącego zgrupowania oraz mam nadzieję, iż uda mi się pomóc drużynie”.
“To dla mnie niesamowicie ważne, iż krok po kroku wszyscy brakujący dotąd polscy zawodnicy wracają do reprezentacji Polski” – zaznacza natomiast selekcjoner Jota Gonzalez i kontynuuje – “Cieszę się, iż kondycja zdrowotna Szymona jest lepsza i zdecydował on, iż będzie do naszej dyspozycji. Wiemy, iż dysponuje dużym doświadczeniem na bardzo wysokim poziomie i niepodważalną jakością. Jedyne zagrożenie, jakie możemy napotkać, to fakt, iż będzie to jego pierwszy udział w zgrupowaniu kadry za mojej kadencji, więc musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej poznał nasze założenia taktyczne, nad którymi pracujemy”.
Opiekun Biało-Czerwonych szerzej komentuje także przebieg selekcji – “Cały czas odkrywam więcej polskich zawodników i oglądam bardzo dużo spotkań. Mam już na liście kilka nowych nazwisk, którym będę chciał dać szansę w przyszłości, ale przy tej okazji i bardzo ważnym dwumeczu z Austrią, zdecydowałem, iż przede wszystkim potrzebuję doświadczonych zawodników, z którymi już współpracowałem i którzy znają nasz pomysł na grę. Mecze z Austrią będą dla nas najważniejsze i bardzo trudne, dlatego nie uważam, aby był to dobry moment na wprowadzanie do zespołu więcej nowych graczy. Zdaję sobie sprawę, iż nie wszystkie decyzje zawsze będą sprawiedliwe dla wszystkich, ale na końcu trzeba podejmować także trudne wybory, aby zgodnie z własnym przekonaniem maksymalnie zwiększyć szanse drużyny na awans” – tłumaczy hiszpański opiekun naszej kadry.
Decyzją selekcjonera tym razem na zgrupowaniu reprezentacji Polski zabraknie m.in. obecnych z drużyną ostatnim razem Miłosza Wałacha, Oliwiera Kamińskiego i Marcina Peplińskiego.
“Każdy moment kreuje inne okoliczności, które wpływają na inne wybory. To oczywiście nie oznacza, iż zawodnicy, którzy nie zostali powołani przy tej okazji, nie będą w składzie już niedługo z powrotem. Cieszę się widząc, jak młodzi polscy zawodnicy się rozwijają i w dłuższej perspektywie będziemy chcieli wprowadzać ich do reprezentacji, tworząc mieszankę najlepszych doświadczonych graczy i najbardziej perspektywicznych młodych zawodników. Za przykład możemy wziąć Miłosza Wałacha, który wciąż bardzo dobrze spisuje się swoim klubie i liczymy na niego w przyszłości, ale na jego pozycji mamy duży wybór i tym razem postawiliśmy na innych bramkarzy” – wyjaśnia Hiszpan.
Rywalizacja z Austrią zapowiada się na bardzo wyrównane starcie o wielkim ciężarze gatunkowym. Choć w poprzednich edycjach mistrzostw świata (2025) czy Europy (2026) wyższe miejsca zajmowali rywale (Polska – 25. i 21.; Austria – 17. i 16.), to Biało-Czerwoni wzmocnieni powrotem swoich liderów (m.in. Kamila Syprzaka i Szymona Sićko) wydają się być w dobrym położeniu. Nie ma wątpliwości, iż dla obu reprezentacji ewentualny brak kwalifikacji oznaczać będzie wielkie rozczarowanie.
“Oczywiście miałem już okazję obejrzeć już kilka spotkań Austrii, analizując ich grę. Wiem, jak atakują i jak bronią, ale nie ma żadnej magicznej formuły, która mogłaby nam dać zwycięstwo. jeżeli chcemy ich pokonać, będziemy musieli zagrać dwa kompletne spotkania, prezentując nasz najwyższy poziom. Z pewnością nie będą to łatwe spotkania. jeżeli chodzi o przewagę rewanżu w Polsce, wszystko zależy od wyniku pierwszego spotkania. jeżeli z Austrii przyjedziemy z korzystnym rezultatem, nasi kibice na pewno sprawią, iż będzie grało nam się lepiej. Dlatego cieszę się, iż najważniejsze momenty tego dwumeczu rozegrają się w Polsce, bo wsparcie kibiców może być kluczowe” – kończy Jota Gonzalez.

1 godzina temu













