Legia pokonała Wisłę Kraków 2:0, ale po spotkaniu emocje przeniosły się na konferencję prasową. Mariusz Jop ostro skrytykował niewpuszczenie kibiców gości. Natomiast Marek Papszun wykorzystał okazję, by odpowiedzieć Jarosławowi Królewskiemu.
Niedzielny mecz przy Łazienkowskiej zakończył się zwycięstwem gospodarzy po golach Łukasza Zjawińskiego i Rafała Adamskiego. Dzięki temu Legia zgarnęła trzy punkty w 10. kolejce Ekstraklasy. Wisła przyjeżdżała do Warszawy po czterech wyjazdowych spotkaniach, w których uzbierała zaledwie dwa punkty. Tym razem również wróciła bez zwycięstwa.
Jednak Jop miał pretensje również o zamknięcie sektora gości do końca 2026 roku. Kibice Wisły przyjechali do Warszawy, ale zamiast na stadionie oglądali spotkanie w parku.
Jop krytykuje decyzję Legii
„Prowokacja nastąpiła ze strony Legii”, powiedział szkoleniowiec Wisły. Jego zdaniem gospodarze szukali przewagi poza murawą. Dlatego zdecydowanie potępił wykluczanie przyjezdnych fanów.
Natomiast w ocenie sportowej Jop przyznał, iż gospodarze lepiej wykorzystali okazje. Docenił szczególnie uderzenia obu strzelców. Z kolei swoim zawodnikom wypomniał niedokładność, zbyt wolne decyzje oraz strzały, które nie sprawiały większych problemów bramkarzowi.
Choć dostrzegał dobrą organizację Legii, nie uważał występu Wisły za nieudany w każdym elemencie. Przekonywał, iż przy tak zdyscyplinowanym przeciwniku trzeba korzystać z nielicznych szans. Zwrócił również uwagę na aut poprzedzający pierwszą bramkę oraz sytuację z udziałem Juliusa Ertlthalera w kontekście możliwego karnego. Były to zastrzeżenia trenera do decyzji arbitrów.
Papszun odpowiada Królewskiemu
Tymczasem szkoleniowiec Legii odniósł się do internetowych zaczepek właściciela Wisły. Zapewnił, iż darzy Królewskiego sympatią, ale jednocześnie przypomniał o potrzebie ostrożności w publicznych ocenach.
„Trzeba jednak czasem uważać, bo życie mocno uczy pokory”, stwierdził Papszun. Nawiązał przy tym do kilku zwycięstw Wisły po czteroletniej nieobecności w Ekstraklasie. Dorzucił także uwagę o nadziei, iż Królewski nie zasnął podczas spotkania.
Jednocześnie Papszun podkreślał znaczenie domowych wygranych i pracy podczas przerwy reprezentacyjnej. Według niego Legia ograniczyła zagrożenie ze strony przeciwnika, a sama stworzyła wystarczająco dużo okazji. Dlatego po końcowym gwizdku miał powody do zadowolenia, zarówno z wyniku, jak i realizacji założeń.

2 godzin temu

















