Jako iż ostatnio głośno wokół Kolegium Sędziów, a Arkadiusz Kamil Wójcik wytoczył proces Marcinowi Szulcowi, oskarżając go o mobbing, to były międzynarodowy sędzia Marcin Borski postanowił zabrać głos w podobnej sprawie. Przyznał, iż także był mobbingowany. Najpierw miał robić to Zbigniew Przesmycki, a następnie Tomasz Mikulski. Ten drugi odpowiedział na zarzuty na łamach WP Sportowych Faktów. – Może to kompleksy.
Marcin Borski też opowiedział o mobbingu
Przez kilkanaście lat rozpoznawalnym sędzią na poziomie Ekstraklasy był Marcin Borski. Zapracował na status arbitra międzynarodowego i pracował choćby w Lidze Mistrzów, Lidze Europy czy przy meczach reprezentacji narodowych. Na poziomie naszej najwyższej klasy rozgrywkowej poprowadził blisko 250 spotkań, a karierę zakończył w 2016 roku.
A skoro po zawieszeniu Wójcika głośno o sprawie mobbingu, to Borski wrócił do wydarzeń z przeszłości, które dotyczyły jego samego i powiedział w WP Sportowych Faktach tak:
– Denerwowało mnie, iż Przesmycki wymyślał własne przepisy, co sprawiało, iż w Europie i w lidze sędziowaliśmy inaczej. Byłem wówczas obserwatorem międzynarodowym, brałem udział w szkoleniach. Mocno się sprzeciwiałem temu, iż sędzia w lidze nie mógł dać żółtej kartki za konkretne przewinienie, a w Europie wręcz przeciwnie. To się arbitrom myliło, poza tym kibice byli zdezorientowani. W odpowiedzi zaczął się klasyczny mobbing, więc zrezygnowałem – mówił.
– Podam sztandarowy przykład: kiedy moja żona była w dziewiątym miesiącu ciąży, prosiłem o obsadę obserwatorską na meczach rozgrywanych w miarę blisko Warszawy, bym w razie rozpoczęcia porodu mógł gwałtownie wracać. No to złośliwie byłem wysyłany do Szczecina albo do Lubina, gdzie w tamtych czasach – gdy nie było autostrad – to naprawdę stanowiło długą wyprawę. Pewna osoba była później świadkiem rozmowy, gdy Przesmycki chwalił się komuś, iż tak zrobił, to miał być sposób na „wychowanie” podwładnego – opowiadał.
Do tego pojawia się smutny wniosek o tym, iż przez lata system jest tam tak zabetonowany, iż kompletnie nic się nie zmienia. Do tego usuwani byli utalentowani arbitrzy, którzy realnie chcieli coś zmienić. Borski sypie nazwiskami – Jarosław Rynkiewicz, Dawid Piasecki, Artur Ciecierski.
Przesmycki odpowiada: Może to kompleksy
Tomasz Mikulski w 2010 roku zakończył sędziowską karierę, ale pozostał w strukturach. Od stycznia do maja 2012 roku był członkiem zarządu Kolegium Sędziów PZPN, a we wrześniu 2021 został Przewodniczącym Kolegium Sędziów PZPN i funkcję tę pełnił do czerwca 2025 roku.
– Ten zarzut to bzdura (…) Coś mu się pokręciło – odpowiada Borskiemu, tłumacząc, iż ten akurat człowiek od wielu lat atakuje go personalnie. Mówi, iż to wszystko przez duże kompleksy:
– Gdy szukam odpowiedzi, dlaczego Borski tak mówi, przychodzi mi myśl, iż to kompleksy i frustracje wynikające z faktu, iż jako obserwator i działacz miał marne osiągnięcia, choćby na poziomie wojewódzkim. Można powiedzieć, iż w jego przypadku formuła wyczerpywała się bardzo szybko. Nie potrafi zaakceptować mojej pozycji w PZPN i UEFA. A może po prostu tylko w taki sposób może zaistnieć? Podobnie myślę, gdy bezpardonowo atakuje swoich młodszych kolegów. Zazdrości im, bo wielu jest zdolniejszych i lepszych od niego, a sukcesy osiągnęli bez niczyjej protekcji.
Fot. Newspix
ZOBACZ RÓWNIEŻ

12 godzin temu


![Lech Poznań odrobił lekcje. Frederiksen miał rację [OPINIA]](https://sf-administracja.wphcdn.cloud/storage2/featured_original/6ada630a82b9f3_70690602.jpg)











![Jazz and Soul Experience w wykonaniu uczniów ZSM [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/10/Kasia-Witek-fot.-Artur-Gawle0005-1.jpg)