Rosyjskie i białoruskie tenisistki rywalizują w turniejach WTA. Przykładami są chociażby Aryna Sabalenka i Mirra Andriejewa. To fakt, który nie podoba się wszystkim. W przeszłości Łesia Curenko głośno pokazywała swoje niezadowolenie. Teraz może być podwójnie rozczarowana.
REKLAMA
Zobacz wideo Oskar Pietuszewski i jego "odpały"! "Kopiował Zlatana"
Rozczarowanie w Ukrainie. Pozew Łesi Curenko oddalony
"Sędzia federalna USA Naomi Reiss Buchwald z siedzibą na Manhattanie oddaliła pozew ukraińskiej tenisistki Łesi Curenko przeciwko WTA w sprawie dopuszczenia rosyjskich i białoruskich zawodniczek do udziału w turniejach. Sąd podkreślił, iż zawodniczka nie udowodniła, dlaczego WTA powinna była zakazać udziału zawodniczek z Rosji i Białorusi w rozgrywkach" - czytamy na portalu championat.com.
To źródło cytuje też słowa wspomnianej Buchwald, która przyznała, iż stowarzyszenia sportowe mają obowiązki wobec zawodników i polegają one na zapewnieniu fizycznego bezpieczeństwa, a nie dobrego samopoczucia emocjonalnego.
Przypomnijmy, iż przed trzema laty Curenko wycofała się z meczu z Aryną Sabalenką z powodu ataku paniki. Dziś Ukrainka ma 36 lat i po jej karierze pozostały jedynie wspomnienia. W lutym 2019 roku mogła się pochwalić obecnością na 23. miejscu w rankingu WTA.
Rok wcześniej Curenko dotarła do ćwierćfinału US Open, w którym przegrała z przyszłą triumfatorką całej imprezy Naomi Osaką. Dziś kontynuatorkami tradycji ukraińskiego, kobiecego tenisa są przede wszystkim Elina Switolina (8. WTA) i Marta Kostiuk (28. WTA). Trzecią rakietą kraju pozostaje Dajana Jastremska (54. WTA).

1 godzina temu













