Eryk Kamiński w okresie 2026 potwierdza, iż drzemie w nim ogromny potencjał. Podobnie do całego Wybrzeża jedzie bardzo dobry sezon, który może zakończyć się upragnionym awansem do Metalkas 2. Ekstraligi. Legitymuje się w nim średnią 1.625 co daje mu 25. lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników. Widać też duży progres w jego jeździe, nie boi się jazdy w kontakcie, umie dobierać ścieżki i co najważniejsze – idzie za tym dobre zaplecze sprzętowe.
Poza ligą wysoką dyspozycje potwierdza również w zawodach indywidualnych. Przed ostatnią rundą Zaplecza Kadry Juniorów jest liderem klasyfikacji. Wyprzedza między innymi takich zawodników jak Antoni Kawczyński, Bartosz Jaworski czy Nikodem Mikołajczyk – reprezentantów klubów z PGE Ekstraligi. Potwierdza tym samym, iż może ścigać się z najlepszymi juniorami w kraju. Jak sam przyznaje – to dla niego bardzo cenne doświadczenie.
Napewno to, iż startuje w KLŻ, nie znaczy iż odstaje od zawodników z Ekstraligi czy z zaplecza Ekstraligi. Cieszę się iż regularnie dobrze punktuje w tych turniejach. Po odpadnięciu naszej drużyny z DMPJ turnieje Zaplecza Kadry to dla mnie fajna okazja do pozostania w rytmie zawodów. Została ostatnia runda w Świętochłowicach gdzie będę chciał przypieczętować zwycięstwo w całym cyklu, a zgarnięcie przepustek do finału srebrnego kasku, indywidualnych mistrzostw Polski Juniorów i eliminacji mistrzostw Europy Juniorów będzie dla mnie dużym sukcesem – powiedział wychowanek Wybrzeża.
Wielu kibiców prawdopodobnie zastanawia się co jest kluczem do wysokiej formy zawodnika. W wielu przypadkach o dobrej lub złej formie decydują detale. Nie inaczej jest w przypadku Kamińskiego, który przed sezonem zdecydował się na zmianę pewnych elementów swojego okresu przygotowawczego. To ma być ten klucz do wysokiej dyspozycji.
Gdy wróciliśmy na tor w marcu nagle wszystko zaskoczyło i wszedłem na wyższy poziom – skwitował krótko.
Choć 18-latek notuje najlepszy okres w karierze to dobre wrażenie może zaprzepaścić brak wykonania najważniejszego zadania postawionego przed ekipą znad morza – awansu do Metalkas 2. Ekstraligi. Rok temu, pomimo, iż byli faworytem ulegli Polonii Piła. W tym są w lepszej sytuacji, ale niczego wciąż nie mogą być pewni. Po remisie w Landshut muszą przypieczętować promocję na domowym obiekcie. Eryk wierzy, iż tym jednak razem wszystko pójdzie po myśli klubu.
Musimy pozostać skupieni ale jednocześnie zrelaksowani. Nakładanie nie potrzebnej presji nie ma sensu. Jesteśmy silną i kompletną drużyną. Gdy każdy pojedzie na swoim dotychczasowym poziomie wygramy mecz i z pewnością awansujemy – dodaje.
Wynik w Landshut mógł być zdecydowanie korzystniejszy dla Wybrzeża. Niestety na drodze do tego stanęły ciężkie warunki pogodowe, które mocno dawały się we znaki zawodnikom i ich maszynom. Przez to trzy punkty stracił chociażby Krystian Pieszczek a Tim Sorensen zanotował defekt na starcie w biegu, gdzie mógł bez problemu zdobyć punkty. Zawody zostały ostatecznie przerwane po 13. biegach. Eryk przyznaje, iż warunki na torze były ciężkie
Mimo deszczu i stojącej wody na torze dało się jechać, dużym problemem była widoczność ostatnie okrążenia były trochę jazdą na ślepo. Jako zawodnicy nie myślimy o tym czy mecz powinien być przerwany dopóki sędzia zapala zielone światło musimy wykonywać swoją pracę bo warunki są takie same dla wszystkich – zauważa.
Wybrzeże stoi przed ogromną szansą wydostania się z KLŻ i powrotu na poziom na którym każdy uważa, iż powinni startować. Podczas ostatecznej batalii bardzo istotne będzie wsparcie kibiców, których nie powinno zabraknąć na torze imienia Zbigniewa Podleckiego. Wychowanek ma dla nich istotną informację.
Chciałbym serdecznie zaprosić kibiców do przyjścia na mecz i dopingowania naszej drużyny. Każdy da z siebie 100 procent, aby Wybrzeże wróciło na zaplecze Ekstraligi! – zakończył.














