Jeden gol przesądził o zwycięstwie w meczu Barcelony. Lewandowski zniknął

2 godzin temu
45 minut spędził na boisku Robert Lewandowski w niedzielnym meczu FC Barcelony z Rayo Vallecano. Polak zaliczył dyskretny występ i nie oddał choćby strzału na bramkę. Mimo to jego zespół wykonał zadanie i wywalczył trzy punkty. O skromnym zwycięstwie 1:0 zadecydował gol po rzucie rożnym Ronalda Araujo oraz znakomita postawa Joana Garcii.
W środowy wieczór FC Barcelona dosłownie rozgromiła Newcastle United, wygrywając aż 7:2 w rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kibice liczyli, iż tę znakomitą formę pokaże również w niedzielne popołudnie w La Liga. Tego dnia mierzyła się z Rayo Vallecano i to na własnym stadionie, co miało dać jej dodatkową przewagę. Eksperci spodziewali się jednak, iż nie będzie to łatwy mecz dla drużyny Hansiego Flicka. Obie ekipy miały już okazję mierzyć się w tym sezonie. W 3. kolejce padł remis 1:1. Jedynego gola dla Barcelony strzelił wówczas Lamine Yamal. Teraz znów pojawił się na murawie, a w ataku towarzyszył mu m.in. Robert Lewandowski.

REKLAMA







Zobacz wideo Żelazny: Reprezentacja jest na fali wznoszącej! Piłkarze są w formie



Jedna akcja zadecydowała. Barcelona na prowadzeniu po pierwszej połowie
Polak spisał się kapitalnie w środowy wieczór w Lidze Mistrzów, kiedy to strzelił aż dwa gole w ledwie pięć minut. Flick nie dał mu odpocząć i wystawił go także w niedzielę w pierwszym składzie. I to już po raz czwarty z rzędu. To jednak zrozumiałe, patrząc na słabą formę strzelecką Ferrana Torresa. Ostatnią bramkę Hiszpan zdobył... 31 stycznia.


Barcelona zaczęła mecz dość niepewnie. Ba, już w 2. minucie mogła przegrywać 0:1. Uratował ją Joan Garcia. Hiszpan popisał się kapitalną interwencją przy strzale Carlosa Martina z bliskiej odległości. O nerwowym początku Katalończyków świadczy też żółta kartka, którą już w 8. minucie otrzymał Raphinha po faulu na rywalu. Od tego czasu musiał mocno się pilnować, by nie podpaść sędziemu.
gwałtownie miał jednak okazję do rehabilitacji. Wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem. Uciekał przed goniącymi go obrońcami i oddał strzał. Tyle tylko, iż trafił obok słupka. Od początku dość aktywny był również Robert Lewandowski, ale rywale skutecznie utrudniali mu życie. Mimo wszystko Polak brał udział w atakach, napędzał akcje, choć koledzy nie zawsze potrafili wykorzystać jego podania. W 24. minucie doszło jednak do przełomu i Barcelona wyszła na prowadzenie. A wszystko za sprawą Ronalda Araujo. Urugwajczyk wykorzystał idealnie dośrodkowanie Joao Cancelo z rzutu rożnego i główką wpakował piłkę do siatki.






W kolejnych minutach gra nieco się uspokoiła. Więcej szans miała Barcelona, ale nie mogła pozwolić sobie choćby na chwilę dekoncentracji. Na to właśnie czekało Rayo i było gotowe wykorzystać to bezwzględnie. Ba, w końcówce to goście naciskali. Widać było, iż szukają tzw. bramki do szatni. Ostatecznie zdobyć jej się nie udało i to gospodarze schodzili na przerwę przy wyniku 1:0.



Zobacz też: Ważne wieści ws. przyszłości Szczęsnego w Barcelonie. Deco już działa.
Bez Lewandowskiego i bez goli. Garcia uratował zwycięstwo Barcelony
Po zmianie stron na murawę nie wyszedł już niestety Robert Lewandowski. Zmienił go Ferran Torres. Polskiemu napastnikowi przez 45 minut nie udało się zbyt wiele zdziałać. Miał jedynie dwa kontakty z piłką w polu karnym i nie oddał ani jednego strzału.
Druga połowa rozpoczęła się dość leniwie. Okazji z obu stron było niewiele. Dopiero tuż przed upływem godziny FC Barcelona oddała trzy groźne strzały, ale Lamine Yamal, Ferran Torres i Fermin Lopez uderzali minimalnie obok słupka. Rayo odpowiedziało mocnym strzałem Alvaro Garcii. Na posterunku był jednak Joan Garcia, który wybił na rzut rożny. Niedługo później golkiper popisał się jeszcze jedną znakomitą interwencją po główce Unaia Lopeza.


Później tempo gry - delikatnie rzecz ujmując - nie rozpieszczało kibiców. Na boisku działo się niewiele. Emocje podniosły się dopiero 82. minucie, gdy Raphinha odebrał piłkę wychodzącemu daleko przed bramkę golkiperowi Rayo - Augusto Batalli. Nie pozwoliło to Barcelonie podwyższyć wyniku, bo Brazylijczyk nie zdołał skierować piłki do siatki z ostrego kąta. Po chwili Katalończycy o mały włos sami nie straciliby bramki. Spektakularne pudło z kilku metrów zaliczył bowiem Pacha Espino. W samej końcówce bramce gospodarzy raz jeszcze zagroził Alvaro, ale znów na wysokości zadania stanął Joan Garcia. W sumie hiszpański bramkarz obronił cztery strzały i w dużej mierze to jemu FC Barcelona zawdzięcza zwycięstwo 1:0.



Wygrana sprawia, iż FC Barcelona umocniła się na pozycji lidera LaLigi. W tabeli ma 73 punkty i co najmniej do wieczora będzie miała ich o 7 więcej niż drugi Real Madryt. Piłkarzy Alvaro Arbeloi o godz. 21:00 czeka prestiżowe derbowe starcie z Atletico Madryt na Santiago Bernabeu.
FC Barcelona 1:0 Rayo Vallecano

24' Araujo
Idź do oryginalnego materiału