Jan Urban przemówił po meczu. "Bardzo się martwiłem"

8 godzin temu
Reprezentacja Polski pokonała Albanię 2:1 w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie oraz Meksyku. Co do powiedzenia po tym spotkaniu miał selekcjoner Biało-Czerwonych, Jan Urban?
Reprezentacja Polski przystąpiła do baraży o awans na dużą imprezę po raz trzeci z rzędu. Poprzez taką ścieżkę awansowaliśmy na mundial w Katarze w 2022 roku oraz na mistrzostwa Europy w Niemczech dwa lata później.


REKLAMA


Zobacz wideo Oskar Pietuszewski i jego "odpały"! "Kopiował Zlatana"


Awans do baraży
Biało-Czerwoni nie zdołali awansować bezpośrednio z grupy eliminacyjnej na MŚ 2026. W niej lepsi okazali się Holendrzy, z którymi nasza kadra dwukrotnie zremisowała 1:1. Wpadka w Helsinkach, jeszcze pod wodzą Michała Probierza, do spółki z bilansem bramkowym okazała się decydująca w kwestii awansu na mundial. Polacy trafili do baraży, w których w wyniku losowania trafili w półfinale na Albanię, a w przypadku zwycięstwa na PGE Narodowym na lepszego z pary Ukraina - Szwecja.


Przed czwartkowym spotkaniem z drużyną z Bałkanów można było śmiało powiedzieć, iż faworytem tego starcia jest polski zespół. Robert Lewandowski i spółka należycie wywiązali się z tego zadania, pokonując w Warszawie podopiecznych Sylvinho 2:1. Na Polaków w finale czekać będzie Szwecja, która rozbiła Ukrainę w Walencji 3:1, a z którą we wtorek 31 marca zmierzymy się w Solnej pod Sztokholmem na Strawberry Arena.
Polacy powalczą o mundial w Szwecji
Jan Urban zdołał odmienić oblicze naszej kadry w trakcie eliminacji do MŚ. 63-latek ugasił pożary w szatni oraz nakłonił Lewandowskiego, by ten powrócił do gry z orzełkiem na piersi. Po zwycięstwie nad Albanią selekcjoner nie popadał w huraoptymizm, mając z tyłu głowy najważniejszy mecz swojej kadencji, a więc wtorkowe starcie ze Szwecją.
- Były momenty, gdzie bardzo się martwiłem tym, co jest na boisku. Rywale mogli powiększyć prowadzenie dwukrotnie. Od początku mówiłem, iż będzie to mecz otwarty. Po bardzo dobrym początku, kiedy zespół gości nie mógł wyjść z własnej połowy, szkoda, iż nie strzeliliśmy bramki, gdyż to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Natomiast później po naszych niecelnych zagraniach rywale zaczęli pokazywać swoje umiejętności - przyznał selekcjoner.


- Trzeba pogratulować drużynie, bo był taki moment, iż to nie wyglądało zbyt dobrze. Wówczas potrzebowaliśmy takiego bodźca, by wejść dobrze w to spotkanie. W przerwie jedna zmiana, gdzie młodzież zamieniła się między sobą. Uważam, iż mieli momenty dobre, ale też niepotrzebne straty. Wtedy właśnie chcieliśmy zmienić ustawienie na czterech obrońców z tyłu. Po pewnych korektach, gdy byliśmy trójką w defensywie na jednego napastnika rywali powodowało, iż przeciwnik miał przewagę liczebną w środkowej części boiska. Fakt, iż są zespołem technicznym i dobrze operują piłką było w tym meczu dobrze widać - komentował.
- Zrobiliśmy zmiany w przerwie, po czym strzeliliśmy bramkę. To był ten bodziec, o którym mówiłem. Choć trzeba pamiętać, iż to rywale mieli szansę na ponowne prowadzenie, ale jej nie wykorzystali, po czym my strzelamy bramkę i wychodzimy na prowadzenie, które dowozimy do końca. Były momenty dobre i złe, w których dawaliśmy się skontrować, co jest do poprawy - stwierdził 63-latek.
- Gramy finał baraży. To na pewno będzie zupełnie inne spotkanie, które trzeba będzie zupełnie inaczej rozegrać. W tym spotkaniu dzisiejszym mieliśmy bardzo dużo do stracenia. Albańczycy od 15-20 minuty byli sobą, a więc drużyną, którą jest na prawdę trudno pokonać, co dzisiaj pokazali - kontynuował Urban.
- Jestem zadowolony, gdyż wiedziałem, iż zagramy przeciwko drużynie nie tyle agresywnej, co technicznej. W wielu momentach chcieliśmy mieć przewagę i szukać prostopadłych podań, co zarówno Zieliński jak i Szymański potrafią robić bardzo dobrze. Może były gdzieś momenty, gdzie to różnie wychodziło, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Pamiętajmy, iż na mecz ze Szwecją wraca Nicola Zalewski, który będzie takim zastrzykiem umiejętności i jakości dla nas. gwałtownie musimy zapomnieć o tym meczu po jego analizie, ale trzeba już się przygotowywać do meczu finałowego ze Szwecją - dodał.


- Ze zdrowiem Kuby Kamińskiego jest wszystko w porządku. Po każdej bitwie są ranni żołnierze. Mam nadzieję, iż jutro nie dowiem się, iż któryś z zawodników jest na tyle ranny, by nie zdążył się wyleczyć na mecz ze Szwecją - zakończył selekcjoner.


Biało-Czerwoni w meczu finałowym o awans na mundial zmierzą się ze Szwecją we wtorek 31 marca o godzinie 20:45. Czy nasi piłkarze po raz trzeci z rzędu awansują na wielki turniej tą drogą?
Idź do oryginalnego materiału