Tymoteusz Puchacz ponownie znalazł się na radarze sztabu reprezentacji Polski. Dobra forma oraz historyczny awans Sabahu Baku do Ligi Mistrzów mogą zapewnić mu pierwsze powołanie od blisko dwóch lat.
Kariera Tymoteusza Puchacza nabrała rozpędu w dość nieoczekiwanym miejscu. Lewy obrońca odbudował swoją pozycję w Azerbejdżanie, a teraz może otrzymać kolejną nagrodę. Według najnowszych doniesień jego kandydatura jest poważnie rozważana przez sztab Jana Urbana.
Puchacz trafił do Sabahu Baku latem 2025 roku. Początkowo został wypożyczony z Holstein Kiel, ale później azerski klub wykupił go za około pół miliona euro. Ten ruch okazał się dla Polaka strzałem w dziesiątkę.
W poprzednim sezonie Sabah zdobył mistrzostwo oraz Puchar Azerbejdżanu. Następnie klub po raz pierwszy w swojej krótkiej historii awansował do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Puchacz dołożył do tego sukcesu swoją cegiełkę i wywalczył mocną pozycję w zespole.
Liczby przemawiają za Puchaczem
Polak utrzymuje dobrą dyspozycję również w obecnych rozgrywkach. W jedenastu występach zanotował już pięć asyst. Natomiast jego pełny bilans w barwach Sabahu wynosi dwa gole i siedemnaście asyst w 44 spotkaniach.
Regularna gra może być kluczowa w kontekście reprezentacji Polski. Puchacz przez kilka lat często zmieniał kluby, ale nie zawsze potrafił wywalczyć miejsce w podstawowym składzie. W Azerbejdżanie wreszcie otrzymał stabilizację, której wcześniej wyraźnie mu brakowało.
Ostatni raz obrońca pojawił się w kadrze w listopadzie 2024 roku. Wszedł wówczas z ławki podczas przegranego 1:2 meczu ze Szkocją w Lidze Narodów. Łącznie rozegrał dla reprezentacji Polski 15 spotkań i zanotował trzy asysty.
Sam zawodnik nie ukrywa, iż powrót do drużyny narodowej pozostaje jednym z jego najważniejszych celów.
„Swoją postawą chcę zawsze udowadniać, iż powinienem otrzymywać powołanie”.
Ostateczna decyzja będzie należała do Jana Urbana. Lista powołanych na najbliższe zgrupowanie zostanie ogłoszona 18 września podczas transmisji na platformie PZPN+. Puchacz może być jednym z najgłośniejszych powrotów, choć sam awans do Ligi Mistrzów nie powinien stanowić automatycznej przepustki do kadry.

1 godzina temu















