
Jan Błachowicz po raz kolejny udowodnił, iż jest nie tylko wielkim mistrzem w oktagonie, ale także poza nim. „Cieszyński Książę” wsparł bowiem zbiórkę na leczenie Poli Omielańczuk.
Ostatnio Marcin Różalski postanowił w nietypowy sposób zachęcić zawodników MMA do wsparcia zbiórki na leczenie córeczki Daniela Omielańczuka. Emerytowany zawodnik KSW zainicjował akcję „Golę brodę, wspieram Polę”. Jej zasady są niezwykle proste – wystarczy zgolić brodę i nominować kolejnego „brodacza”, aby w ten sposób nagłośnić zbiórkę.
W akcji wzięło już udział wiele osobistości ze świata MMA. Niedawno swoją brodę zgolił Michał Materla, a teraz dołączył do niego Jan Błachowicz.
Były mistrz UFC opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie, na którym pozbywa się swojego zarostu. Ponadto „Cieszyński Książę” wpłacił pieniądze na zbiórkę, a także nominował kolejne osoby. Do podjęcia wyzwania zaprosił Macieja Kawulskiego, Adama „Vikinga” Biegańskiego oraz Grzegorza Kuca.
Przypominamy, iż Pola Omielańczuk walczy z dziecięcym porażeniem mózgowym, co wiąże się z koniecznością kosztownego leczenia. jeżeli chcielibyście wesprzeć dziewczynkę w tej nierównej walce z chorobą, link do zbiórki znajdziecie TUTAJ.
Jan Błachowicz i jego droga
Jan Błachowicz (29-11-2) swoją zawodową przygodę z MMA rozpoczął w 2007 roku od porażki. Nie zniechęciło go to jednak do kontynuowania kariery. Wręcz przeciwnie – przegrana dała mu jeszcze większego kopa do intensywnych treningów.
Kilka miesięcy po tym, jak musiał uznać wyższość swojego rywala, Błachowicz zadebiutował w KSW, pokonując na starcie Sebastiana Olchawę jednogłośną decyzją sędziów. Co ciekawe, tego samego wieczoru stoczył jeszcze dwie walki, z których obie zakończyły się jego zwycięstwem przed czasem.
W 2011 roku Błachowicz został mistrzem KSW w kategorii do 93 kilogramów. Pas obronił dwukrotnie, po czym pożegnał się z polskim podmiotem.
Zawodnik z Cieszyna w 2014 roku podpisał kontrakt z UFC, największą organizacją MMA na świecie. Zadebiutował w starciu z Ilirem Latifim, którego efektownie znokautował już w 2. rundzie. Niestety, w kolejnym pojedynku pod egidą amerykańskiego giganta nie było już tak różowo – Polak przegrał z Jimim Manuwą, a następnie doznał porażki w batalii z Corym Andersonem.
W 2016 roku powrócił na zwycięską ścieżkę, ale tylko na krótko, gdyż gwałtownie przegrał dwa kolejne starcia. Nasz reprezentant znalazł się na skraju odejścia z UFC i w następnym pojedynku musiał walczyć o swoją posadę.
ZOBACZ TAKŻE: Wielkie wyróżnienie dla Iwona Baraniewskiego od UFC. Sam nie mógł uwierzyć
Na szczęście gdańska publiczność poniosła Błachowicza do zwycięstwa, który na oczach swoich rodaków poddał Devina Clarka. To właśnie wtedy rozpoczął się mistrzowski marsz Janka. Reszta to już historia, którą zna każdy fan MMA w Polsce. W 2020 roku „Cieszyński Książę” zdemolował Dominicka Reysa, zdobywając tytuł mistrzowski UFC w wadze półciężkiej.

2 godzin temu







