Mimo minimalnej porażki Moonfin Magnus Ostrowa Wielkopolskiego w Poznaniu (43:47), w obozie gości nikt nie zamierza rwać włosów z głowy. Ostrovia obroniła bowiem potężną zaliczkę z pierwszego meczu, inkasując niezwykle istotny punkt bonusowy do ligowej tabeli. Prawdziwym tematem numer jeden w parku maszyn pozostaje jednak potężna metamorfoza mentalna, jaką zespół przeszedł po zmianie na ławce trenerskiej. Po niedzielnych zawodach kulisy pracy z nowym szkoleniowcem, Tomaszem Gapińskim, bez ogródek odsłonił Jakub Krawczyk, brutalnie porównując jego metody z rządami poprzednika, Tomasza Bajerskiego.
Przełom w ostrowskim klubie wisiał w powietrzu od dłuższego czasu. Czarne chmury i seria bolesnych porażek zmusiły zarząd do radykalnych kroków. Tomasz Bajerski stracił posadę, a stery nad pierwszą drużyną przejął Tomasz Gapiński. Dla Jakuba Krawczyka oraz jego kolegów z zespołu był to moment zwrotny, który całkowicie przewietrzył gęstą atmosferę w parku maszyn.
Krawczyk zapytany o to, czy roszada w sztabie szkoleniowym okazała się momentem przełomowym dla zespołu, odpowiedział bez wahania, chwaląc niesamowite zaangażowanie nowego trenera.
– Myślę, iż tak. Uważam, iż zmiana trenera na Tomka Gapińskiego wniosła bardzo dużo. Widać, iż Tomek się bardzo stara, jest wszędzie, przy każdym i zawsze. Możemy tylko dziękować Tomkowi Gapińskiemu, iż tak mu zależy i jest tak ambitny, bo naprawdę podnosi to bardzo mocno na duchu – przyznaje otwarcie Jakub Krawczyk.
Młody żużlowiec zauważa, iż Gapiński idealnie wpisuje się w etos pracy, z którego w Ostrowie słynęli wcześniej tacy szkoleniowcy jak Mariusz Staszewski czy Kamil Brzozowski – ludzie, którzy na stadionie spędzali czas od rana do nocy. Różnica w podejściu do zawodnika stała się jednak najbardziej widoczna w porównaniu do kadencji Tomasza Bajerskiego. Krawczyk otwarcie, bez owijania w bawełnę wskazał, co blokowało drużynę w poprzednich tygodniach.
– Za trenera Tomasza Bajerskiego gdzieś tam było raczej wytykanie: „to zrobiłeś źle”, zamiast powiedzieć: „może spróbuj tak”, „spróbuj teraz tego” albo „zrób teraz to”. Tomek Gapiński jest po prostu otwarty, jest wszędzie i zawsze. Czy po dobrym biegu, czy po przegranym, zawsze przyjdzie i powie, co możesz poprawić albo co możesz zrobić lepiej, a nie po prostu wytyka, iż jesteś taki czy owaki. To zawodnika nie podnosi na duchu – ucina stanowczo wychowanek Ostrovii.
Słowa Krawczyka o pozytywnym impulsie znajdują stuprocentowe odzwierciedlenie w jego wynikach z ostatnich tygodni. Początek sezonu na obcych torach był dla młodego zawodnika prawdziwą drogą przez mękę. Kompletnie nie potrafił odnaleźć adekwatnych ścieżek i wyraźnie pogubił się sprzętowo, notując słabe i bezbarwne występy na wyjazdach w Krośnie, Pile oraz Rzeszowie. Nie szło mu także w domowych starciach z Polonią Bydgoszcz i ROW-em Rybnik.
Prawdziwy przełom nadszedł w miniony czwartek podczas meczu w Łodzi, który idealnie zbiegł się z debiutem Gapińskiego w roli szkoleniowca. Krawczyk zainkasował tam pięć punktów z bonusem, a potwierdzeniem powrotu do optymalnej dyspozycji był niedzielny występ na poznańskim Golęcinie. W starciu z Hunters PSŻ-em Poznań wywalczył solidne osiem oczek i bonus w pięciu startach, będąc obok Frederika Jakobsena (11) i Jonasa Seifert-Salka (9+1) jednym z głównych filarów Ostrovii.
Rozmawiał Konrad Klusak
Jakub Krawczyk w rozmowie z Tomaszem Bajerskim












